Menu

Wywiad z Idalią Czarnocką

Idalia Czarnocka tuż po 5 rundzie Pucharu ROK Cup Poland, specjalnie dla portalu Motorsport Grand Prix opowiedziała o swoim ostatnim występie na torze w Przeźmierowie, a także zasadach technicznych, jakie obowiązują wszystkie ekipy oraz kierowców podczas kolejnych rund kartingowych. Nawet jeśli nie zawsze pozwala na to budżet, Idalia bardzo dzielnie radzi sobie z męską częścią swoich rywali, uzyskując wysokie lokaty i marząc, aby w przyszłości zasiąść za sterami bolidów jednomiejscowych.

Swoją karierę w kartingu rozpoczęłaś dopiero w wieku 16 lat. Wcześniej nie brałaś startów w ogóle pod uwagę, czy może nie było takich możliwości? Skąd tak wielki zapał do sportów motorowych?

Idalia Czarnocka: Moi rodzice byli związani z motorsportem od wielu lat, jednak jakoś tak się złożyło, że nie zaczęłam jeździć w kartingu wcześniej. Nie wiem z czego to wynikało, być może moi rodzice nigdy nie myśleli, że może mi się to naprawdę spodobać.

Myślałaś kiedyś o startach w innej serii, np. w samochodach jednomiejscowych albo masz coś podobnego w planach?

IC: Oczywiście, marzy mi się cały czas, żeby jeździć w bolidach jednomiejscowych, jednak to się wiąże z ogromnymi kosztami i jest w obecnej sytuacji niemożliwe. Od niedawna startuję w rajdach jako pilot i muszę przyznać, że to całkiem fajna sprawa, na tyle fajna, że jakbym miała jakiś niewielki budżet to bym sobie kupiła malucha na początek i pojeździła dla zabawy. Ponadto rodzice od wielu lat mnie namawiają na wyścigi samochodowe, ponieważ sami długo się tym zajmowali, ja jednak jakoś nie widzę siebie w autach. Oczywiście, jeśli karting przestanie mi wystarczać, zapewne zdecyduję się na takie starty z „braku laku”, nie mniej jednak mam nadzieję, że kiedyś będzie mnie stać na sfinansowanie sobie startów w jakiejkolwiek formule. Wtedy niezależnie od mojego wieku będę się po prostu dobrze bawić i realizować swoje marzenia :)

W jednym z wywiadów powiedziałaś, że ciężko jest zrealizować starty za granicą ze względu na budżet. Zmieniło się coś pod tym względem? Czy nadal jest trudno zdobyć sponsorów?

IC: Ze względu na kryzys jest mi ciężko zebrać pieniądze nawet na starty w Polsce. W sumie, nigdy nie miałam takiego komfortu psychicznego i nigdy moi rodzice nie zapewnili mnie, że przejadę cały sezon. Od zawsze jeżdżę „od zawodów na zawody”. Na szczęście od 8 lat nieprzerwanie i miejmy nadzieję, że będzie tak dalej. Jeżeli miałabym taką możliwość, bardzo chciałabym wrócić do startów w Czechach i na Słowacji, ponieważ startuje tam więcej kierowców niż w Polsce, a koszty są porównywalne do startów krajowych. O sponsorów jest trudno i dalej będzie trudno. Nie ma w Polsce zawodnika, który ma w pełni pokryte koszty startów przez sponsora, wszelkie firmy, które pojawiają się obok nazwisk zawodników, pojawiają się tam wyłącznie dzięki znajomościom lub po prostu są to firmy rodziców. Niestety, motorsport w Polsce wciąż nie jest wystarczająco medialny, żeby zainteresować potencjalnych sponsorów. Ponadto polskie firmy często mają wygórowane wymagania i chcieliby brać pod swoje skrzydła tylko i wyłącznie mistrzów świata, a prawda jest niestety taka, że w naszym przypadku, żeby się nim stać, trzeba wyłożyć naprawdę ogromne pieniądze.

Miałaś już możliwość startów za granicą. Jak porównasz polskie warunki do innych państw pod względem rozgrywania i przygotowywania wyścigów kartingowych?

IC: To prawda, startowałam w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech i we Włoszech. Zawody w każdym z tych państw wyglądały trochę inaczej. Moim zdaniem polscy sędziowie, organizatorzy i Polski Związek Motorowy mogłyby się sporo od nich nauczyć. Podam sytuację, którą już kilkukrotnie wymieniałam w wywiadach. W Polsce, jeżeli zawodnik coś przeskrobie i powinien dostać czarną flagę to a) albo jej nie dostanie b) zostanie mu ona zmieniona na inną karę. Widziałam kiedyś fajną sytuację w Czechach, gdzie mojemu koledze po pokazaniu tzw. „japońca” czyli flagi oznaczającej usterkę techniczną (nakaz zjazdu i ew. naprawy usterki bądź wycofania się z wyścigu), zaczęto pokazywać czarną flagę ze względu na brak reakcji na poprzednią. Oczywiście, czarnej też rzekomo nie widział. Tamtejszy Związek Motorowy zbytnio się nie szczypał i po prostu zabrał mu licencję na 3 miesiące. Niby nic, ale uczy pokory. Czy w Polsce by tak się stało? W życiu! U nas można wyrzucać z toru, wyjeżdżać za linię, obrażać innych, nawet pobić. I nic. Dla mnie to jedna z najbardziej rażących różnic jakie widzę. Można by porównywać tory i ich zaplecza, ale to zależy od wielu różnych czynników, a taka zmiana w przestrzeganiu przepisów i respektowaniu innych zawodników jest chyba najprostszą zmianą, jaką można wprowadzić, żeby ulepszyć zawody kartingowe w Polsce.

Podczas ostatniej rundy Rok Cup Poland w Przeźmierowie udowodniłaś, że jedyna kobieta w stawce potrafi zawalczyć o wysokie lokaty, a Krzysztof Frankowski musiał długo bronić swojej pierwszej pozycji. Twoi przeciwnicy nie mogą liczyć na żadną taryfę ulgową?

IC: Dużo się na ten wynik złożyło – ja miałam „dobry dzień” czy raczej weekend, trafiliśmy razem z mechanikiem z dobrymi ustawieniami i wszystko się potoczyło tak a nie inaczej. Kiedy jeździłam w Czechach, pół stawki to były kobiety. Tam każdy jechał po swoje, była walka jak równy z równym. W Polsce, ze względu na to, że jeździ mało kobiet, sytuacja wygląda trochę inaczej. Czasem jest to śmieszne, a czasem przerażające, że niektórzy mężczyźni traktują mnie jako coś gorszego, próbują mi pokazać, że to nie moje miejsce. Zajęło mi trochę czasu nauczenie się jak sobie z tym radzić, najlepsza jest metoda „oko za oko, ząb za ząb”, jak na razie jest bardzo skuteczna :)

Który z Twoich głównych rywali jest dla Ciebie obecnie najtrudniejszym przeciwnikiem?

IC: Największym przeciwnikiem dla nas jesteśmy my sami. Zawsze może znaleźć się ktoś lepszy od nas, pytanie czy my ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, żeby utrzymać się jak najwyżej, jechać jak najszybciej itd. W dużej mierze w trakcie wyścigu odruchy są mechaniczne, ja nie muszę się zastanawiać co mam zrobić, jak skręcić czy zahamować. Ja muszę skupić się na sobie, a jeśli doganiam przeciwnika, muszę skupić się na jego błędach i umieć je wykorzystać. To tak naprawdę jest walka tylko i wyłącznie z własną głową – ile jesteśmy w stanie znieść, czy możemy jechać szybciej, dokładniej.

Ścigasz się obecnie dla ekipy AMO Racing Team. Opowiesz nam pokrótce jak wyglądają przygotowania zespołu do kolejnych rund kartingowych, zwłaszcza pod względem technicznym ? Jak przygotowuje się sam zawodnik?

IC: Po każdej rundzie sprzęt jest rozbierany praktycznie do zera, wyczyszczony, sprawdzony i złożony z powrotem, każdy silnik jest również sprawdzany po zawodach. Nie ma takiej sytuacji, że przyjeżdżam na zawody i potrzebuję pół dnia, żeby „uruchomić” sprzęt. Przyjeżdżam, nalewam paliwo, przykręcam koła i mogę jeździć. Odnośnie zawodnika - ja staram się ćwiczyć w domu jak najczęściej, na tydzień przed rundą staram się naładować pozytywną energią i jadę, żeby wygrać, bo jeżdżenie, żeby jechać i „dojechać” mija się z celem. Będąc już na torze dbam o to, żeby pić dużo wody i nie przejeść się. Wydaje mi się, że każdy do swojego startu podchodzi inaczej i ma różne sposoby na przygotowanie się.

W przypadku silnika, które dostarcza firma VORTEX, regulacje są również dość restrykcyjne. Czy dla zespołów przepis zezwalający na jeden silnik w ciągu weekendu jest wygodnym rozwiązaniem?

IC: Nasz zespół nie ma z tym problemów, ponieważ AMO bardzo dba o silniki – w trakcie weekendu kilkukrotnie jest wszystko sprawdzane, zawsze pilnuje się, żeby nie przekraczać „bezpiecznej” granicy, więc drugi silnik nie jest zawodnikowi potrzebny. Można mieć oczywiście niezliczoną ilość silników na treningi, co często się przydaje.

W Formule 1 kierowcy otrzymują na każdy weekend ustaloną z góry ilość kompletów opon. Czy w kartingu również taka sytuacja ma miejsce? Jak pracuje Ci się na oponach Bridgestone?

IC: Możemy mieć maksymalnie półtora kompletu opon na zawodach, można oczywiście mieć jeden komplet, ale z góry jest się przegranym w porównaniu do tych zawodników ze stawki, którzy mają jeszcze pół dodatkowego kompletu. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ jeżeli coś się stanie z oponą w trakcie czasówki czy wyścigu, można ją zmienić i nie trzeba wycofywać się z rywalizacji. Opony Bridgestone są mniej przyczepne niż np. opony Vega, ale bardziej przyczepne od opon Mojo, na których jeździłam kilka lat w Rotaxie. Po przesiadce z Mojo długo nie mogłam się przyzwyczaić, że opona się nie przegrzewa, trzyma już pod koniec pierwszego okrążenia i ma lepszą wytrzymałość. Ogólnie podobają mi się Bridgestony. W Polsce jeździ się na twardej mieszance, czyli oponach typu „C”, natomiast na Finale Światowym ROK’a jeździ się na średniej mieszance „B”, która jest jeszcze bardziej przyczepna od tej, na której jeździ się w Polsce. Przyzwyczajenie się do niej również zajmuje trochę czasu.

Powiedz gdzie jeszcze w tym sezonie kibice będą mogli śledzić Twoje poczynania na torach? Pojawisz się podczas Finału Światowego ROKa?

IC: W tym sezonie są jeszcze dwie rundy ROK’a do przejechania – w Zielonej Górze 7-8 września oraz w Poznaniu 21-22 września. Można je oglądać na żywo na www.polskikarting.pl

Poza torem, będę też startować w rajdach jako pilot, a konkretniej w Rajdzie Tyskim 3 sierpnia oraz w Rajdzie Jastrzębskim, pod warunkiem, że odbędzie się 5 października (inaczej pokrywa się z ostatnią rundą ROK’a i nie będę mogła w nim startować).

Odnośnie Finału Światowego mogę powiedzieć, że będzie ciężko. Jeżeli nie zajmę drugiego miejsca w Pucharze Polski (co równa się z otrzymaniem kwalifikacji na Finał Światowy), to raczej nie widzę tam siebie w tym roku ze względów finansowych. Natomiast jeśli zajmę drugie miejsce, to automatycznie zostanie opłacone moje wpisowe oraz opony na zawody. Wtedy nie pozostaje mi nic innego jak wziąć się do roboty, ponieważ w tym sezonie, jeżeli pojadę na Finał Światowy to tylko i wyłącznie za własne pieniądze, a nie za pieniądze rodziców. Będę walczyć zacięcie do samego końca, byleby udało mi się dostać te kwalifikacje, ponieważ chciałabym, jeśli będzie taka możliwość, wystartować na Finale w kategorii Super ROK, a więc mocniejszej od tej, w której aktualnie jeżdżę.

Bardzo dziękuję za wszelkie odpowiedzi i poświęcony czas. Życzymy powodzenia w dalszych startach, zarówno tych w Polsce, jak i za granicą.

Image © Media4U

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE