Menu

Wywiad ze Stéphane Richelmim

Polska wersja

Miejsce z którego pochodzi samo w sobie zobowiązuje do korelacji z motorsportem... Monako. Tam jako chłopiec obserwował ścigające się bolidy F1, tam też szlifował swoje umiejętności w prowadzeniu wyścigówki. Jego droga przez motorsport była długa i trudna, przez co na koncie ma starty w wielu seriach wyścigowych, które umożliwiły mu dotarcie do przedsionka F1, serii GP2. Oby wcześniejsze lata go zahartowały, bo przed nim wciąż najtrudniejsza walka: o fotel w Formule 1, o którym marzy i na który wciąż ciężko pracuje. W rozmowie dla naszego portalu, Stéphane Richelmi.

Urodziłeś się w jednym z najbardziej magicznych miejsc dla motorsportu, czyli Monte Carlo. Ale nie tylko to miejsce miało wpływ na rozpoczęcie przygody w tej dziedzinie. To Twój ojciec, były kierowca rajdowy Jean-Pierre Richelmi, zaszczepił w Tobie pasję. Od dzieciństwa nakłaniał Cię do pójścia tą ścieżką sadzając w fotelu samochodu i pędząc po ulicach Monako?

Stéphane Richelmi: Na pewno miejsce urodzenia pomogło mi zaangażować się w motorsport. W Monako jesteśmy otoczeni przez ogromną ilość super samochodów, a spektakl F1 odwiedza nas każdego roku. Co więcej, tak jak powiedziałaś, mój ojciec był kierowcą rajdowym i często towarzyszyłem mu podczas występów. Pasję do motorsportu przyjąłem, więc niemal odruchowo. Do dnia dzisiejszego pamiętam mojego ojca jeżdżącego naprawdę szybko, gdy na ulicach nie było korków. Kierowcą wyścigowym chciałem jednak zostać w nieco późniejszym wieku, gdy miałem 10 lat i po raz pierwszy spróbowałem jazdy wynajętym gokartem. Sprawiło mi to ogromną radość.

Wszystko się zaczyna... Pierwsze zawody, pierwsze wyniki i stopniowa droga przez najbardziej prestiżowe europejskie serie. W końcu: Italian Formula Three Championship. Który wyścig sezonu, w którym brałeś udział wspominasz najlepiej? Co dał Ci tamten rok rywalizacji?

SR: Generalnie był to bardzo dobry sezon, ale seria była ugruntowana głównie wokół różnic w silnikach. Pamiętam, gdy podczas lata wziąłem jedną z zaoszczędzonych jednostek, a to dlatego, że miała może dwa konie mechaniczne więcej. Musieliśmy sobie radzić z tą niekomfortową sytuacją, gdy wszyscy chcieli zamieniać silniki... Poza tym środowisko było bardzo przyjazne. Moim najlepszym wyścigiem z pewnością był ten ostatni, na Monzie. Aby zdobyć mistrzostwo musiałem wygrać rywalizację, Ramos natomiast musiał ukończyć walkę na 4. pozycji. Startowałem z P7, on z P8; w pewnym momencie rzeczywiście byłem na 1. pozycji, on na 4., potem zdołał jednak wyprzedzić wszystkich zawodników, w tym mnie i wyścig ukończyłem na 2. miejscu. Tamtego dnia dałem z siebie wszystko. Nie byłem jednak w nazbyt dobrym nastroju dzień po tym, gdy doszło pomiędzy nami do kontaktu.

Tytuł przepadł o włos. Do Cesara Ramosa straciłeś tylko 8 punktów. Czy teraz sądzisz (po miesiącach od zakończenia tamtego sezonu), że w którymś z wyścigów mogłeś spisać się lepiej i trofeum trafiłoby do Twoich rąk?

SR: W motorsporcie mówimy, że zawsze wygrywa się w poniedziałek! To są wyścigi i niczego nie można przewidzieć. Na pewno wypadek na Hockenheimie w drugim wyścigu, gdy próbowałem wyprzedzać, aby przebić się na 4. pozycję był nieco pechowy. Byłem dużo szybszy i z tego co pamiętam było to dopiero trzecie okrążenie. Zawodnik którego wyprzedzałem mógł uniknąć wypadku i nie zamykać mi drzwi tak jak to zrobił. Również ja mogłem spróbować manewru w bezpieczniejszym miejscu.

Drugie miejsce na koniec we wspomnianej wcześniej Italian Formula Three Championship samo w sobie to duże osiągnięcie. Ale poza tym trzech najlepszych kierowców z serii otrzymało niesamowitą szansę, o której marzy każdy zawodnik... Jak wyglądał dzień, w którym w rękach trzymałeś kierownicę Ferrari?

SR: To było niesamowite doświadczenie. Dla mnie jako kierowcy testowanie samochodu F1 to jak spełnienie marzeń! Nie byłem jednak wystarczająco przygotowany. To była duża zmiana względem tego co robiłem wcześniej. Hamowanie oraz przyczepność były niesamowite. Moja szyja naprawdę bolała... W zimie odkryłem, że moja szczęka była nieco skręcona i to miało wpływ na moją szyję.

Twoje wyniki osiągnięte do tamtego okresu kariery umożliwiły rozpoczęcie nowego rozdziału: Formula Renault 3.5, w której brało udział wielu byłych i obecnych kierowców F1. Jak zapatrujesz się na tamten rok rywalizacji?

SR: Zdecydowałem się na udział w mistrzostwach, ponieważ na tamtym etapie był to mądrzejszy wybór. Teraz jednak sądzę, że lepiej było przejść prosto do GP2. Ostatecznie nigdy nie przyzwyczaiłem się do tego miękkiego pedała samochodu serii Formuła Renault 3.5. i blokowałem go nazbyt łatwo... Co do tamtego sezonu, to zimowe testy poszły dobrze, ale cały rok naprawdę walczyliśmy. To oczywiście prawda, że są to mistrzostwa najwyższej rangi. Jako podsumowanie chciałbym powiedzieć, że nie byłem w nich tak dobry jak w F3 albo w GP2...

Twoje starty w GP2 rozpoczęły się dość niespodziewanie. Wyznaczono Cię na zastępcę rannego w wypadku na Spa-Francorchamps Stefano Colettiego. Twoja wydajność, pomimo braku wcześniejszych testów, była naprawdę dobra. Prawdopodobnie Rodolfo Gonzalez nie był zadowolony, że go pokonałeś...

SR: Dlatego też myślę, że stary samochód WSR po prostu nie był dla mnie. Wyścig w GP2 na Monzy był moim pierwszym momentem spędzonym w tym samochodzie. Już po pięciu okrążeniach wolnych treningów pojawił się problem ze skrzynią biegów i w kwalifikacjach byłem ostatni. W wyścigu jednak moje tempo było dobre. Mój najlepszy czas okrążenia był o zaledwie 0.5 sekundy gorszy od najlepszego kierowcy. W maju natomiast, podczas wyścigu WSR na Monzy, byłem o sekundę wolniejszy od najlepszego wyniku. Tak czy owak Gonzalez nie jest odnośnikiem dla większości kierowców.

Fotel w sezonie 2012 w zespole Trident Racing został powierzony właśnie Tobie. Po początkowych wzlotach i upadkach niespodziewanie stanąłeś na podium w Niemczech. Prawdopodobnie świętowaniu nie było końca...

SR: Z zespołem Trident mieliśmy dobry samochód, jeśli chodzi o kwalifikacje, głównie gdy tor był suchy. Dużo jednak traciliśmy w wyścigu. Nie mogliśmy poradzić sobie z oponami, więc bardzo cierpieliśmy z powodu degradacji. Mieszanki są zmieniane każdego roku, więc zawsze jest nieco bałaganu dla zespołów, aby nauczyć się eksploatować je w jak najlepszy możliwy sposób. Tylko na Hockenheimie, gdzie nitka nie miała przyczepności, byliśmy wystarczająco konkurencyjni. Zastosowaliśmy też dobrą strategię.

W trwającym sezonie startujesz w barwach DAMS. To niesamowicie utytułowana stajnia, która starty w GP2 rozpoczęła już w 2005 roku i ma na swoim koncie tytuły. Jak wygląda tempo w tym sezonie? Jaka jest Wasza największa zaleta na ten moment?

SR: Patrząc pod kątem rezultatów jest nieco negatywnych stron, gdyż oczekiwaliśmy dużo więcej. Cierpimy z powodu zbyt wielu incydentów i braku szczęścia. Wiemy jednak, że mamy potencjał. Udowodniliśmy, że możemy być szybcy i nie ma żadnych powodów abyśmy nie mieli ponownie stawać na podium. Ogólnie tempo zawsze było niezłe za wyjątkiem kwalifikacji w Monako. DAMS w każdych okolicznościach pracuje bardzo ciężko, nigdy się nie poddają i uważnie badają każdy detal. Także kierowca w tym zespole zajmuje czołową pozycję.

Jak dotąd jeśli chodzi o sezon 2013 masz na swoim koncie jedno podium wywalczone na Silverstone. Charakterystyka jakiego toru, na którym będziecie walczyć w dalszej części sezonu może dać Tobie i teamowi wygraną?

SR: Myślę, że pokazujemy, iż możemy być szybcy na każdym obiekcie, niezależnie od profilu czy pogody. Mam nadzieję, że podium nadejdzie już w ten weekend na Węgrzech! Mieliśmy pole position na Nürburgringu, który nie jest moim ulubionym obiektem. Z przodu znaleźliśmy się też w Barcelonie, na którym zespołowi DAMS zazwyczaj nie szło zbyt dobrze. Tak więc jesteśmy spokojni, jeśli chodzi o dalszą część sezonu.

Wkrótce rywalizacja na Hungaroringu. Dla kierowców jest to dość wymagający obiekt, kręty i trudny, jeśli chodzi o wyprzedzanie. Mimo to, w roku 2012 Davide Valsecchi - były reprezentant DAMS - znalazł się tam na podium. Jak oceniasz swoje szanse na powtórkę? Odpowiada Ci charakterystyka tego obiektu?

SR: Na pewno Hungaroring to wymagający obiekt. Nie ma na nim chwili wytchnienia, dodatkowo jest śliski, więc podczas pokonywania kółka wiele razy musimy kontrować. Całość jest jednak interesująca i jazda tam sprawia mi przyjemność. Na pewno jako tor wyścigowy jest bardzo trudny. Ważną rzeczą jest pokonanie czystego kółka w kwalifikacjach, ponieważ jak wspomniałaś wyprzedzanie w wyścigu jest prawie niemożliwe. W zasadzie musimy tam powtórzyć nasze tempo z minionego wyścigowego piątku na Nürburgringu bardziej aniżeli z samego wyścigu.

Masz w zanadrzu jakieś plany odnośnie sezonu 2014? Wciąż starty w GP2 czy może szukasz innej ścieżki kariery?

SR: Na tę chwilę chciałbym pozostać w bolidach jednomiejscowych, ponieważ dla mnie to najlepszy samochód do jazdy. Nie mogę jednak zrobić kariery w GP2! Chcę dotrzeć do Formuły 1, choć oczywiście nie jestem jedyny! Wyścigi to moje życie i każdego weekendu robię wszystko, aby dojść na szczyt motorsportu. Jednak jak długo rywalizuję w samochodach wyścigowych, po prostu nie mogę narzekać. Le Mans również jest ekscytującym wyzwaniem. Jest jednak za wcześnie, aby o tym myśleć i chcę się skupić na tym sezonie.

Szczyt - prawdopodobnie dla każdego kierowcy wyścigowego - to jak wspomniałeś wcześniej, Formuła 1. Jak oceniasz swoje szanse na jazdę w ‘Królowej motorsportu’. Wiemy, że obecnie jest to prawdziwe wyzwanie...

SR: F1 to moje marzenie i nie wybrałem tego słowa przypadkowo. To duże wyzwanie i potrzebujesz wielu elementów, aby dostać się do tej kategorii. Nawet zrobienie testu bolidu jest wyjątkowo trudne. Również jeśli w tym sezonie wygrałbym GP2 nie stałbym się automatycznie kierowcą F1. Musisz mieć wyniki, duszę do ścigania, kontrolę, podejście do mediów i imprez promocyjnych oraz oczywiście, jeśli masz sponsorów jest ci dużo łatwiej!

Twój ojciec startował w rajdach. Dlaczego więc ‘sprzeniewierzyłeś się tradycji’ wybierając tory wyścigowe? Planujesz w przyszłości spróbować profesji Twojego ojca w wymiarze profesjonalnym?

SR: Zdecydowałem się na starty w otwartych samochodach, gdyż dla mnie to najwyższy poziom rywalizacji w motorsporcie. Również jeśli chodzi o samą karierę jest więcej możliwości na torach niż w rajdach. Na tę chwilę chcę dotrzeć do F1, ale wiem też, że w pewnym momencie jazda w rajdach mogłaby mi dawać frajdę. Moją miłością są jednak wyścigi w szybkich samochodach. Tak więc jeśli kiedykolwiek spróbuję czegoś innego, w tym rajdów, będzie to tylko dla zabawy.

Z serią GP2 towarzyszycie wyścigom F1. Który z kierowców obecnie startujących w stawce robi na Tobie największe wrażenie patrząc na umiejętności?

SR: Biorąc pod uwagę kwalifikacje powiedziałbym, że jest to Vettel, który zawsze potrafi pokonać dobre okrążenie, nawet jeśli samochód nie jest perfekcyjny. Jeśli chodzi o wyścigi, to byłby to Alonso: nigdy się nie poddaje i daje z siebie ponad miarę aż do ostatniego okrążenia. Jednak moim ulubionym kierowcą jest Raikkonen za jego sposób myślenia.

Image © GP2 / Series Media Service

English version

The place from which he comes obligate itself to correlations with motorsport... It's Monaco. There like a child he was watching F1 cars. There too he was burnishing his skills in driving a car. Despite od being young, his road through motorsport was long and difficult. It's the reason why on his account there are a lot of starts in many series. But these contests enabled him to reach to "hinterland of F1": GP2. Hopefully the previous years indurated him because before the driver the toughest fight: for the seat in Formula 1. The seat about which he is dreaming and for which he works really hard. In conversation for our site, Stéphane Richelmi.

You were born in one of the most magical place for motorsport, Monte Carlo. But not only that place had an impact on the beginning of your adventure in this field. That was your father too, former rally-driver Jean-Pierre Richelmi, who injected this passion. Did he tempt you for choosing this path by perching you in car seat and speeding around the streets of Monaco?

Stéphane Richelmi: For sure being born here, it's helping to get involved in motorsport, only because we are surrounded by a lot of supercars and because the F1 circus is coming once a year. Moreover as you said, my father was a former rally-driver so I was going to his rally when I was a child. So the passion of motorsport has been injected quite easily! I can still remember my father driving fast when the traffic was low. But I wanted to be a racing driver a bit later, when I was 10, while I went to try a rental go-kart under the Monaco circus. I really enjoyed it.

It is starting... First competitions, first results and gradual way to the most prestigious european series. In the end: Italian Formula Three Championship. Which race of that season do you reminisce the best? What did you give that year?

SR: It was in general, a really good season but the series was soiled by the difference with the engines. I remember during the summer, I took the spare engine we had because, it had maybe 2 horse power more. So we had to deal with this uncomfortable situation. Everyone wanted to change his engine... Except this, the environment was really good and there were a lot of drivers. My best race was for sure, the last one in Monza. To win the championship, I had to win the race and Ramos had to finish 4th. I started P7 and he started P8; at one moment, I was first and he was 4th but he managed to overtake everyone and I finished 2nd. I gave my best that day, especially considering the fact I was not in a good mood the day before after the contact between us.

To the title failed a little bit. You lost only 8 points to Cesar Ramos. Do you think now (after months from the end of that season) that in some of the races it could be better and the trophy would be now in your hands?

SR: We always win the monday we say in Motorsport! It's racing and nothing is predictable... For sure the crash in Hockenheim in race 2 while I was trying to pass the 4th was a mistake. I was a lot faster and it was only the 3rd lap I think. He could have avoid the crash and don't close the door as he did but I could have tried in a safer place too.

Second place overall in Italian Formula Three Championship itself was big achievement. But despite of it three the best drivers of the season had a fighting chance of which is dreaming every single driver... How did that day look when you were keeping Ferrari steering-wheel in your hands?

SR: It was an incredible experience, as a racing driver, to test a F1, it's a dream! But I wasn't prepare enough, especially coming from the F3; it was a massive change. The braking and the general grip are amazing. My neck was hurting so much... I discovered the following winter that I had my jaw a bit twisted and it played on my cervical.

Your results until that time enabled you to start a new level of your career: Formula Renault 3.5 Series in which were driving a huge amount of former and present F1 drivers. How do you look of that year of rivalry?

SR: I decided to go in this championship because it was the smarter choice but I think it was better to go directly in GP2 series. In the end, I never get used to this soft brake pedal and I was locking too easily... The winter tests went well but we struggled a lot all the year. It's true the championship had a really high level too. As a conclusion, I would say I wasn't as good as the F3 or the GP2...

You started in GP2 quite unexpectedly replacing injured in an accident in Spa-Francorchamps Stefano Coletti. Yours performances despite of shortage of previous tests were really good. Probably Rodolfo Gonzalez was not happy that you had overcome him...

SR: That's why I'm still thinking that the old WSR car wasn't made for me. In GP2, in Monza, it was my really first time in this car. After only 5 laps and a gearbox problem in free practice. I was of course last in quali but in race, I had a good pace. My best lap time was at 5 tenths to the best drivers. In the previous May, during the WSR race in Monza, I was 1 second of by lap of the really best ! Anyway Gonzalez is not a reference for a lot of drivers!

Seat in 2012 season in Trident Racing was delivered just to you. After early ups and downs you gained unsuspected podium in Germany. Probably celebrating was endlessly...

SR: With Trident we had a good car in qualifying, on the dry mainly but we were lacking too much in the race pace. We couldn't keep the tires, so we suffered of a big degradation. The tyres are changing each year so it's always a mess for the teams to explode them the best possible. Only in Hockenheim, because the track didn't have any grip, we were really competitive. And we also made a really good strategy.

In ongoing season you start in colors of DAMS. It is incredibly titled racing stable which started in GP2 in 2005 and has championship titles. How does it look the pace this year? What is the biggest advantage of your team now?

SR: Considering the results it's negative because we were expecting a lot better and we also suffered of too many incidents or bad luck. But we know our potential, we have proved that we can be quick and there are no reasons that we won't make some others podiums soon. The pace have been really good except in the qualification of Monaco. DAMS are working really hard, in each circumstances, they never give up and are looking after on each details. They also put the driver at the center of the team.

So far you have one podium on your account in 2013 which was achieved in Silverstone. Profile of which track on which you will be racing during the next races can give you and your team victory?

SR: I think we show we can be fast on each track, whatever the layout or the weather, mainly fast or slow corners... So hope it can be already this week end in Hungary ! We did the pole on the Nürburgring and it's not my favorite track, we were also on the front row of Barcelona and I don't think Dams set a top 3 in Quali here since they are in GP2. So we are really confident for the rest of the season.

Soon rivalry in Hungary. For drivers it is quite demanding track, twisty and difficult when we think about overtaking. Despite of it in 2012 season Davide Valsecchi - former representative of DAMS - was on the podium there. How do you measure your chances for repeat? Do you like this specification profile?

SR: For sure the Hungaroring is a really demanding track, we cannot rest at all and it's quite slippery so we make several steering adjustments all long the lap. But the layout is interesting and I enjoy to drive on it. For sure, as a race track, it's really tricky. The main thing is to have a clear lap in the qualifying session because as you know, to overtake in race, it's almost impossible. We basically have to reproduce again the same friday afternoon than the last race.

Have you got some plans regarding to 2014 season? Still GP2 or are you looking for other path of your career?

SR: For the moment, I want to stay in single-seater because for me, it's the best cars to drive. But I can't make a career in GP2 ! So that's why I want to reach my dream of going in F1 but I'm not the only one ! Racing is my life and I'm making my best possible each week-end to join the pinnacle of motorsport. Anyway as far I'm competing with race cars, I won't complain. Le mans is also an exciting challenge. But it's too early to think about this, I stay focus on my season for the moment.

The summit - probably for every single racing driver - is Formula 1. How do you value your chances for driving in ‘Queen of Motosports’. We know that nowadays it is really challenge...

SR: As I said before, the F1 is a dream. And I didn't choose this word randomly. It's such a big challenge that you need everything to enter in this category. Even making a test it's not easy and also if I won the GP2 this year, I won't go automatically in F1. You have to show your results, your race spirit, yourself control, your ability to manage the media and the promotion events and of course if you have some sponsors, will be easier!

Your father was starting in rallies. Why did you "misappropriate of that tradition" by choosing racing tracks? Are you planning to check it out professionally in the future?

SR: I decided to race with open-wheel cars because for me, it's the highest level in motorsport. As a carieer, there are more possibilities in circuit than in Rally. For the moment, I try to reach F1 but I know I would enjoyed to compete in a rally one day. My first love is racing with fast cars after all. Even if I would do some rallies, would be only for fun.

With GP2 series you assist F1 races. Which of those drivers impress you by his abilities the most?

SR: I would say Vettel for the qualifying because he always manage to set a really good lap time, even when the car is not perfect, Alonso for the races because he never gives up and he is pushing like hell until the last lap but my favorite is Kimi Raikkonen for his mentality.

Image © GP2 / Series Media Service

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE