Menu

Wywiad z Dino Zamparellim

Polska wersja

Brytyjski kierowca, Dino Zamparelli, ścigający się niegdyś w jednej serii wyścigowej z Kevinem Mirochą, specjalnie dla portalu Motorsport Grand Prix opowiedział o swoich początkowych fazach kariery, o największych sukcesach, obecnym sezonie GP3, planach związanych z Formułą 1, a także w kilku miłych słowach podsumował rywalizację z polskim kierowcą. Jakim? O tym poniżej.

Zacząłeś się ścigać w kartingu w wieku sześciu lat. Czy twój tata potrzebował dużo czasu, by namówić cię do tego sportu?

Dino Zamparelli: Nic z tych rzeczy! Początkowo miałem sporo frajdy z jazdy kartami z moim bratem. Zostałem kupiony już po pierwszym okrążeniu, jakie wykonałem! Chciałem więcej…

Twoim następnym wielkim krokiem była Formula Renault BARC, gdzie finiszowałeś na trzecim miejscu, by dwa lata później wywalczyć mistrzostwo. Czy uważasz to za swój największy dotychczasowy sukces?

DZ: Cóż, moim wielkim krokiem była właściwie Ginetta Junior Championship w 2008 roku. Tam po raz pierwszy udało mi się wygrać duże mistrzostwa w samochodach w mojej pierwszej próbie, a miałem zaledwie 15 lat. To naprawdę wzmocniło mój profil [kierowcy] i ustawiło mnie na właściwej ścieżce [kariery]. Później, tak jak powiedziałaś, w wieku 16 lat przeniosłem się do samochodów jednomiejscowych do Formula Renault BARC Championship. Konkurencja była duża w tamtym sezonie. Udało mi się skończyć sezon na trzecim miejscu mając na swoim koncie trzy wygrane z kilkoma bardzo doświadczonymi przeciwnikami. Nie mogłem się więc doczekać kolejnego sezonu, w którym chciałem powalczyć o tytuł. Jednak niestety nie mieliśmy wystarczającego budżetu, by uczestniczyć w mistrzostwach czym zostałem zmuszony do roku przerwy. Tak więc powrót w 2011 i zdobycie tytułu bez większego budżetu jest nadal wielkim osiągnięciem.

W sezonie 2012, który był dla ciebie solidnym rokiem nauki, ścigałeś się w Formule 2 dla Motorsport Vision. Czy możesz wyjaśnić na czym polega różnica między F2 a tegorocznym bolidem GP3?

DZ: Formuła 2 była dla mnie świetnym sposobem na wywindowanie mojego nazwiska na Europejski rynek, podczas gdy jednocześnie uczyłem się europejskich torów i przyzwyczajałem do samochodu wyścigowego o wysokiej mocy. Po raz kolejny mierzyłem się z doświadczonymi kierowcami a z ograniczonymi środkami finansowymi po naszej stronie, oznaczało to, że zawsze musiałem nadganiać. Jednakże, pozwoliło mi to znaleźć sponsoring potrzebny do serii GP3 i spędzić pełny rok z Marussią Manor Racing, wspieraną przez Bristol Sport. Ten rok był trudnym rokiem, ale nauczyłem się wiele i nie mogę się doczekać, by przełożyć to wszystko, czego się dowiedziałem na sezon 2014 i zademonstrować, co tak naprawdę potrafię.

Zajmujesz obecnie 17. miejsce wśród 27-osobowej stawki kierowców GP3, co jak na pierwszy sezon jest godne uwagi. Co było najtrudniejsze do przyswojenia sobie podczas pierwszej połowy sezonu?

DZ: Cóż, dla mnie 17. pozycja nie jest nadzwyczajna! Ale dziękuję! Miałem kilka trudnych wyścigów tego roku, co w głównej mierze zawdzięczam kwalifikacjom. Mieliśmy problemy na pojedynczym okrążeniu pomimo, że byliśmy szybcy w treningach i w wyścigach okazywało się być podobnie. Punkty, które zdobyliśmy w tym roku nie są prawdziwym wyznacznikiem niektórych występów, które zaprezentowaliśmy.

Teraz, oprócz fotela wyścigowego GP3 jesteś także częścią programu dla młodych kierowców stworzonego przez Marussia F1 Team. Czy wiążesz swoją przyszłość w F1 z tym zespołem?

DZ: Kto wie, co przyniesie przyszłość. Mam to szczęście, że jestem częścią ich programu i mogę mieć dostęp do jakichś świetnych zasobów, ale moim celem jest zostanie mistrzem GP3. Oczywiście w grę wchodzi rok 2014, a potem zobaczymy.

Jak to jest ścigać się przed F1?

DZ: To wprost niesamowite. Widzieć tylu fanów i kibiców podczas wyścigu jest naprawdę miłym uczuciem.

Porozmawiajmy przez chwilę o nieistniejącej już Formule 2. Brakuje ci któregoś z torów, po którym ścigałeś się w F2 a nie ma go w GP3?

DZ: Wiele torów było tych samych jak Spa, Monza, Hungaroring, Silversone i tak dalej. W kalendarzu F2 lubiłem Paul Ricard i Brands Hatch, gdzie wywalczyłem swoje pierwsze podium w F2. Tych dwóch torów nie ma w kalendarzu GP3.

Niektórzy wciąż pamiętają cię z błyskawicznej reakcji, dzięki której uniknąłeś możliwej wielosamochodowej kolizji w zdradliwych warunkach na mokrym Spa. O czym myślałeś w tamtym momencie?

DZ: To wszystko działo się bardzo szybko. Teraz nie pamiętam, jakie myśli przelatywały mi przez głowę. Zadziałałem całkowicie pod wpływem impulsu i podjąłem nie jednogłośną decyzję. Na szczęście pojechałem we właściwym kierunku, ale miałem przy tym też trochę szczęścia.

Na Brands Hatch mogliśmy oglądać cię stojącego na swoim pierwszym podium podczas twojej międzynarodowej kariery. Jak specjalny był ten moment?

DZ: To była wielka chwila. Pracowałem ciężko cały rok by znaleźć się na polach startowych, miałem też pod górkę, jeśli chodzi o budżet na testy. Tak więc moje pierwsze podium było wielką ulgą i poczuciem dobrze wykonanej pracy. Nie ścigałem się wcześniej na Brands Hatch, więc 3. miejsce było tym bardziej wyjątkowe. Wciąż miałem jednak dużo pracy do zrobienia, ale to z pewnością był miły moment.

Tuż za tobą linię mety przekroczył Kevin Mirocha, który zwyciężył z kolei w pierwszym wyścigu. Jak wspominasz waszą walkę w tej serii?

DZ: Uważam, że Kevin przybył tu z pewnym bagażem doświadczenia na tym poziomie. Wierzę, że mocno wbił się w GP2 rok wcześniej. W niektórych momentach był piekielnie szybki i zaprezentował dobre tempo. Jednak nie koncentrowałem się na każdym kierowcy, najważniejsza była dla mnie moja praca, którą wykonywałem, starając się pozyskać maksimum.

W 2010 roku miałeś pewne problemy finansowe, przez co zostałeś zmuszony do opuszczenia kilku rund wyścigowych. Obecnie Mirocha znalazł się w podobnej sytuacji. Myślisz, że obaj wciąż macie szansę ścigać się w tej samej serii, na tych samych torach?

DZ: Cóż, nie mogę wypowiadać się za Mirochę, ale zawsze daję z siebie wszystko, jeśli chodzi o mnie. Moim celem jest Formuła 1; mocno naciskam, aby to osiągnąć i wierzę, że posiadam większą szansę niż kiedykolwiek, aby pokazać swoje umiejętności przed zespołami F1 oraz kibicami.

Chciałbyś wyzwać go do ponownej walki, co z pewnością zmotywowałoby go jeszcze bardziej do powrotu na tor?

DZ: Ha – cóż niestety tu nie chodzi o motywację i umiejętności. Gdyby tak było, wielu wspaniałych kierowców ścigałoby się teraz w Formule 1. Niestety dużo zależy tu od twojej zbywalności oraz pieniędzy. Nie wiem w jakiej znajduje się sytuacji, ale życzę mu wszystkiego co najlepsze.

Jesteśmy bardzo ciekawi co mógłbyś powiedzieć o Polsce? Byłeś kiedykolwiek w naszym kraju? Może znasz innych polskich kierowców?

DZ: Nigdy tam nie byłem, ale z wielką przyjemnością chciałbym tam pojechać i zwiedzić Polskę. Ładnie tam jest? Jedynym innym polskim kierowcą, którego znam jest słynny Robert Kubica!

W takim razie, może potrafisz powiedzieć coś po polsku? Czy Kevin albo ktoś inny próbował nauczyć Cię czegoś?

DZ: Ani słowa!

I wreszcie, wraz z nadchodzącą finałową flagą w biało-czarną szachownicę pod koniec Twojego debiutanckiego sezonu, myślisz, że wszystko poszło według twojego planu?

DZ: Najpierw chciałbym zakończyć wyścig w Abu Zabi pod koniec października, a dopiero potem ci powiem.

Dziękujemy Dino za poświęcony czas. Życzymy Ci wszystkiego najlepszego w ostatnich rundach GP3. Wierzymy, że Twoja passa finiszowania na 16. pozycji w kwalifikacjach zostanie przełamana i zdołasz zakwalifikować się znacznie wyżej.

DZ: Dziękuję!

Image © PHOTO4

English version

You started karting at the age of six. Did your dad need a lot of time to convince you to this sport?

Dino Zamparelli: No he didn’t! I went initially to have a bit of fun with my brother in a go kart. From the first lap I did, I was sold! I wanted more...

Your next big step was Formula Renault BARC where you finished in third place, and then two years later, you won the championship title. Do you think it’s your biggest achievement in your career so far?

DZ: Well my big step was actually to the Ginetta Junior Championship in 2008. This was the first time I was able to win a big championship in cars at my first attempt, and I was only 15. So this really boosted my profile, and set me on my path. After that, as you say, I moved into single seaters at 16 years of age in the Formula Renault BARC Championship. The competition was tough that year, and I managed to finish 3rd with 3 wins overall against some really experienced opposition. So I was looking forward to challenging for the title the following year. However unfortunately we didn’t have enough budget to compete, and I was forced to have a year out. So to come back in 2011 and win the title without much of a budget still was a great achievement.

In 2012 season you raced in Formula 2 for Motorsport Vision which was a good learning year for you. Can you explain the differences between F2 and this year’s GP3 car?

DZ: Formula 2 was a great way for me to get my name out on a European platform whilst learning the European tracks and getting used to a high powered racing car. Once again I was up against some really experienced racers, and with limited budget on our side, it meant that I was always playing catch up. However, it allowed me to find the sponsorship for GP3 and get a full year with Marussia Manor racing, backed by Bristol Sport. This year has been a tough year, but I’ve learned a great deal and looking forward to hopefully putting everything that I learned into the 2014 season and showing exactly what I can do.

You currently sit 17th in the table out of 27 GP3 drivers, which is remarkable for your first season. What was the most difficult to adapt during the first half of the season?

DZ: Well for me 17th isn’t remarkable! But thank you! I’ve had some tough races this year; which I put to mainly down to qualifying. We’ve struggled a lot to get the single lap out, despite being quick often in Free Practice and in the races we’ve been up there. The points I’ve scored this year doesn’t give a true indication to some of the performances we’ve had.

Now, except of GP3 race seat, you’re also a part of Young Driver Programme created by Marussia F1 Team. Do you associate your future in F1 with this team?

DZ: Well who knows what the future will bring. I’m privileged to be a part of their program and I’m able to access some great resources with them, but my goal is to be champion in GP3. 2014 is clearly my target and after that, we will see.

What is it like to race in front of the F1 paddock?

DZ: It’s amazing. To see so many fans and supporters when you race is a nice feeling.

Let’s talk for a while about non-existent F2 series. Do you miss any track you raced there but you can’t do this in GP3?

DZ: Well a lot of tracks were the same of course. Spa, Monza, Hungaroring, Silverstone and so on. I enjoyed Paul Ricard on the F2 calendar, and Brands Hatch where I claimed my first F2 podium. These aren’t on the GP3 calendar.

Some people still remember you from this lightning reactions when you avoided a possible multi-car collision in treacherous conditions at a wet Spa circuit. What was going through your head in that moment?

DZ: Well it all happened so quickly. What was going through my head I can’t remember now! I just acted entirely on impulse and had a split decision to react. Fortunately I went the right way and got a bit lucky as well.

At Brands Hatch we could see you standing on your first podium of your international racing career. How special was that moment?

DZ: It was a great moment. I worked so hard all year to be on the grid and to fight against the tide with little budget to go testing. So to be able to claim my first podium was a relief and a job well done. I hadn’t actually driven on the Brands Hatch GP circuit at all, so that was a bit more special to get the 3rd place finish. I still had a lot of work to do after that, but it was a nice moment.

One place behind you the finish line was crossed by Kevin Mirocha who also won race number one. How do you remember the fight with him in this series?

DZ: Well I think Kevin came with some good experience at this level. I believe he drove in GP2 the year before. But he was clearly quick at times and showed strong pace. I wasn’t really focussed on individuals though, I was mainly focussed on the job I was doing and trying to always achieve the maximum.

You had some financial troubles in 2010 so you were forced to skip so many racing rounds. Now Mirocha found himself in a very similar situation. Do you think you both still have a chance to race in the same series, on the same tracks?

DZ: Well I can’t speak for Mirocha, but I’m always pushing hard on my side. My goal is Formula 1; I am pushing hard for that and believe I have a better chance than ever to show what I can do in front of the F1 teams and crowd.

Would you like to challenge him to fight again which will motivate him even harder to return on the track?

DZ: Ha – well unfortunately it’s not about motivation or skill. If it was, a lot of very good drivers would be in Formula 1 right now. It’s unfortunately more down to marketability and money. I don’t know what his situation is, but I wish him the best.

We are very interested, what can you say about Poland? Have you ever visited our country? Maybe you know any other Polish drivers?

DZ: I’ve never visited but would love to go travelling one day and would love to visit Poland. Is it nice? The only other driver I know is the famous Robert Kubica!

Or maybe you can even say a few words in Polish? Did Kevin or any other Polish driver try to teach you something?

DZ: Not one word!

And finally, with the forthcoming final checkered flag at the end of your rookie season, do you think that everything went according to your plan?

DZ: Let me finish Abu Dhabi at the end of October and then I’ll tell you then!

Thank you Dino for taking your time. Let us wish you all the best in last GP3 rounds. We truly believe that your streak of scoring sixteenth places in qualifying will be broken and you will manage to qualify much more higher than this.

DZ: Thank you!

Image © PHOTO4

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE