Menu

Czego możemy się spodziewać w drugiej połowie sezonu 2017 F1?

Red Bull Racing

Przerwa wakacyjna nieubłagalnie zbliża się ku końcowi, więc już najwyższy czas, aby pokusić się o kilka przemyśleń dotyczących tego, jak może przebiegać druga połowa sezonu 2017 Formuły 1. Przed kierowcami i zespołami dziewięć wymagających rund w trakcie, których rozstrzygną się losy pojedynku o mistrzowski tytuł.

Lewis Hamilton obejmie prowadzenie w klasyfikacji generalnej już na początku września?

Dwie najbliższe Grand Prix odbywać się będą w Belgii i we Włoszech. Oba tory goszczące te konkretne zawody Formuły 1, czyli odpowiednio Spa i Monza charakteryzuje niezwykle duże znaczenie mocy silnika w porównaniu do innych obiektów. Powinno to dać niepowtarzalną okazję reprezentantom zespołu mistrzów świata do nadrobienia punktów w klasyfikacji kierowców do Sebastiana Vettela.

Jednostka napędowa Mercedesa nadal wiedzie prym w Formule 1 i raczej przerwa wakacyjna tego nie zmieni. Co prawda większość, o ile nie wszyscy producenci zdecydują zapewne na GP Belgii wymienić silniki spalinowe we wszystkich samochodach. Wszystko po to, aby skorzystać z ostatniej furtki, jaką FIA zostawiła w jednej z ostatnich dyrektyw. Zgodnie z tym dokumentem każda jednostka napędowa wprowadzona do użytku od GP Włoch będzie bardziej rygorystycznie sprawdzana pod kątem ilości spalanego oleju. Niemniej jednak konsekwencje tych zmian będą bardziej odczuwalne pod koniec sezonu 2017.

Wbrew wcześniejszym obawom sytuacja silnikowa Ferrari wydaje się być na tyle dobra, że nie ma potrzeby w trakcie GP Belgii lub Włoch otworzyć nadprogramowej puli podzespołów. Największe zastrzeżenia budziły awaryjne turbosprężarki. Wszystkie cztery, które można bezkarnie wymienić zostały napoczęte zarówno przez Sebastiana Vettela jak i Kimiego Raikkonena w początkowej fazie sezonu 2017. Dyrektor techniczny ekipy z Maranello jednak zapewnił, że nie będzie potrzeby napoczęcia piątej turbiny w żadnym z samochodów.

Obecnie Sebastiana Vettela i Lewisa Hamiltona dzieli czternaście punktów w klasyfikacji generalnej. Jeśli ten drugi wygra oba najbliższe wyścigi, a jego rywal uplasuje się tuż za nim na drugiej pozycji, to obaj będą legitymować się identyczną liczbą punktów, jednak ze względu na większą ilość zwycięstw, w takim scenariuszu to Brytyjczyk znajdowałby się na pierwszej pozycji.

Na przełomie września i października Sebastian Vettel powinien sobie wyrobić przewagę na torach takich jak uliczny Marina Bay w Singapurze, skąpany słońcem Sepang w Malezji czy na krętej japońskiej Suzuce. Trzy kolejne rundy w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Brazylii z kolei wydają się sprzyjać Mercedesowi W08 i jeśli dobrze to wszystko by się potoczyło, to losy mistrzowskiego tytułu rozstrzygnęłyby się na dość neutralnym torze, jakim jest Yas Marina w Abu Zabi. Niemniej jednak los lubi zaskakiwać i możemy się spodziewać wielu zwrotów akcji w trakcie najbliższych trzech miesięcy...

Lewis Hamilton / Mercedes AMG Petronas

Renault dogoni zespół Red Bull Racing?

Ekipa z Enstone dokonuje regularnych postępów, jeśli chodzi o swój samochód. Ostatnio nowa, ulepszona podłoga pozwoliła na uzyskanie pewnej przewagi nad zespołami ze środka stawki i zbliżenie się do trójki najszybszych ekip sezonu 2017.

Nico Hulkenberg podczas kwalifikacji do GP Węgier na torze Hungaroring stracił do Daniela Ricciardo i Maxa Verstappena około 0,6 sekundy. Podobna strata do reprezentantów zespołu Red Bull Racing utrzymywała się również w trakcie sesji determinującej ustawienie na starcie do GP Wielkiej Brytanii. Możemy, więc mówić tutaj o pewnego rodzaju trendzie, ponieważ to właśnie na tor Silverstone Renault udostępniło nową podłogę szybszemu z dwójki swoich kierowców.

Efekt ulepszeń wprowadzony przez zespół z Enstone, zachęcił do przygotowania kolejnych poprawek. W drugiej połowie sezonu ma być ich zdecydowanie więcej i dogonienie ekipy z Milton Keynes wydaje się być trudnym, lecz jednym z bardziej realnych celów.

Jedynym problemem, jeśli chodzi o Renault jest silnik. Cyril Abiteboul wprost przyznał, że w tym aspekcie dokonano zbyt dużej rewolucji na sezon 2017 i w bieżącym roku nie zostaną wprowadzone duże pakiety ulepszeń. To uniemożliwi fabrycznemu zespołowi i klienckiemu Red Bullowi na zbliżenie się do Mercedesa czy Ferrari, ale przy odrobinie szczęścia może dojść do pojedynku między tym duetem, znajdującym się za plecami dwójki walczącej o tytuł.

Daniel Ricciardo / Red Bull Racing

Kvyat bliski zawieszenia

Rosyjski kierowca na swoim koncie ma aż dziesięć punktów karnych, z czego połowę z nich "wywalczył" w trakcie ostatnich trzech Grand Prix. Jeśli w trakcie najbliższych sześciu rund zdobędzie dodatkowe dwa, to zostanie zawieszony na jeden wyścigowy weekend.

Biorąc pod uwagę to, że reprezentant zespołu Toro Rosso ostatnimi czasy często wikła się w różne incydenty, bardzo prawdopodobnym jest to, że ekipa z Faenzy będzie musiała w najbliższej przyszłości na jedną z tegorocznych Grand Prix znaleźć zastępcę niesfornego Daniila Kvyata.

Na taki rozwój wypadków z niecierpliwością czeka Pierre Gasly, który byłby naturalnym kandydatem do zajęcia kokpitu Rosjanina. Francuz w dość zaskakujący sposób po zdobyciu mistrzowskiego tytułu w ostatnim sezonie GP2, nie został zatrudniony do juniorskiej ekipy Red Bulla. Zamiast tego startuje on w japońskiej Super Formule, a świat Formuły 1 zdaje się powoli o nim zapominać...

Daniil Kvyat / Scuderia Toro Rosso

Honda pozwoli McLarenowi na odzyskanie godności?

Dla tego duetu sezon 2017 zaczął się dramatycznie. Pomimo tego, że dla japońskiego producenta jest to trzeci sezon w Formule 1 po powrocie do sportu, przygotowany przez nich silnik okazał się bardzo awaryjny, a na dodatek jeszcze jego moc również pozostawiała wiele do życzenia.

Sytuacja stała się na tyle beznadziejna, że McLaren rozważał zmianę dostawcy jednostek napędowych. Koniec końców jednak do takiego zabiegu raczej nie dojdzie. Honda stała się w przeciągu kilku miesięcy również bardziej atrakcyjna. Wszystko za sprawą zakulisowej współpracy z Mercedesem.

Wynikiem tych wspólnych działań są kolejne postępy notowane przez ekipę z Woking. Weekend pod Budapesztem był dla nich wyjątkowo udany. Zarówno Stoffel Vandoorne jak i Fernando Alonso punktowali. Budujące są również wyniki testów, o ile nie ma co przywiązywać się do naprawdę niezłych czasów okrążeń, które najprawdopodobniej zostały uzyskane z minimalną ilością paliwa w zbiorniku, to 72 rundy toru Hungaroring pierwszego dnia i 91 drugiego są pozytywnym sygnałem.

Honda nie zamierza wstrzymać prac rozwojowych nad tegorocznymi jednostkami napędowymi i celem postawionym przez Yusuke Hasegawę jest pokonanie Renault do końca sezonu 2017. Ambitnie! Rzeczywistość może być jednak nieco inna, ale trzeba przyznać, że z radością przyjęlibyśmy fakt, że projekt japońskiego producenta w F1 wreszcie przynosi efekty, a McLaren w końcu wróci do czołówki Formuły 1.

Fernando Alonso / McLaren

Robert Kubica

Same pozytywne głosy spływają do nas ze świata Formuły 1 po pierwszej oficjalnej sesji testowej z udziałem polskiego kierowcy od czasu tego tragicznego wypadku podczas rajdu Ronde di Andora. Internet podbija wiele różnych wypowiedzi, w przypadku części z nich można odnieść wrażenie, że stosowane są celowo, pod publiczkę, aby wypromować się na bardzo popularnym, chwytliwym temacie nie wnosząc zbyt wiele do sprawy. No, ale to tylko taka mała dygresja...

Zatrzymajmy się w ogóle przy temacie samych testów. Niesamowitym wydarzeniem było móc zobaczyć Roberta Kubicę ponownie w padoku. Z jednej strony dało się odczuć tą niezwykłą podniosłość chwili, że człowiek, który 6. lutego 2011 roku walczył o życie, a jego ręka była w takim stanie, iż w normalnych okolicznościach chirurdzy nawet dwa razy by się nie zastanawiali nad amputacją, powrócił do swojego naturalnego środowiska, jakim jest Formuła 1. Gromada kibiców i mediów z Polski opanowała tor Hungaroring w niewielkiej węgierskiej miejscowości zwanej Mogyoród, bo to było coś niesamowitego, to trzeba było zobaczyć. Z drugiej strony jednak Robert Kubica po prostu robił swoje, tak jakby tej sześcioletniej przerwy nie było.

Co przyniesie przyszłość? Można gdybać, próbować przewidzieć, ale po co? Cierpliwie poczekajmy na rozwój wydarzeń.

Robert Kubica
Image © Red Bull Content Pool, Mercedes AMG Petronas, McLaren, Renault Sport F1 Team

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE