Menu

Podsumowanie testów Formuły 1: Kto liderem przed startem sezonu?

Kimi Raikkonen / Scuderia Ferrari

Tematem przewodnim tegorocznych testów przedsezonowych Formuły 1 były zdecydowanie dwie sprawy: prawdziwa forma Mercedesa i Ferrari oraz gigantycznie problemy z niezawodnością jednostki napędowej Hondy.

Ostatniego dnia testów Kimi Raikkonen uzyskał najlepszy czas spośród wszystkich ośmiu dni. Na super miękkiej mieszance zanotował 1:18.634, jako jedyny pokonując barierę 1 minuty i 19 sekund.

Szybkie tempo Kimiego wynikało z tego, że Ferrari tego dnia skupiło się na symulacjach kwalifikacji. Nie oznacza to w żadnym wypadku, że zawodnik ekipy z Maranello dał z siebie wszystko. Po zakończonym finałowym dniu, Fin przyznał, że był w stanie pojechać jeszcze szybciej.

Jest jeszcze jeden fakt, który warto zanotować. Ferrari było najszybsze również podczas ubiegłorocznych testów (również Raikkonen), lecz ówczesny czas Kimiego wyniósł 1:22.765, co jest wynikiem o ponad 4s gorszym od tegorocznego. Pokazuje to jak duża progresja nastąpiła w obszarze prędkości bolidów Formuły 1. Ponownie stały się one ogromnym wyzwaniem dla kierowców i jednocześnie stały się one jednymi z najszybszych, o ile nie najszybszymi w całej historii tego sportu.

Samochód ekipy z Maranello okazał się szybki oraz niezawodny, co stawia Ferrari w bardzo dobrej pozycji. Niektórzy brytyjscy eksperci porównując przejazdy auta SF70H z Mercedesem W08 sugerowali, że dzieło włoskich inżynierów jest minimalnie bardziej stabilne w zakrętach. Tak więc optymizm jest jak najbardziej uzasadniony.

Drugie najszybsze okrążenie należało do Sebastiana Vettela, jednak Niemiec swój czas zanotował na ultra miękkiej mieszance, celowo zwalniając w trakcie najszybszego okrążenia. Valtteri Bottas z ekipy Mercedes uzyskał z kolei na super miękkich oponach wynik 1:19.310.

Raikkonen  SM  01:18,634 - 8 dzień
Vettel     UM  01:19,024 - 7 dzień
Bottas     SM  01:19,310 - 6 dzień
Hamilton   UM  01:19,352 - 7 dzień
Massa      UM  01:19,420 - 6 dzień
Verstappen SM  01:19,438 - 8 dzień

Ferrari poświęciło dość dużo czasu na sprawdzaniu tempa z niewielką ilością paliwa. Działo się tak nie bez powodu, ponieważ w poprzednich latach ekipa z Maranello miała pewne problemy z tym, aby zakwalifikować się na dobrej pozycji do wyścigu. W tym aspekcie bardzo ważną rolę odegrały nowe opony Pirelli oparte na filozofii jak największej wytrzymałości. Dane zebrane podczas testów pozwalają przypuszczać, że podczas kwalifikacji w sezonie 2017 będzie można pokonać na jednym komplecie ogumienia, bez obawy o coraz gorsze osiągi, serię liczącą przynajmniej kilka okrążeń.

SF70H jest interesującą konstrukcją samą w sobie, a jej nowy system chłodzący był początkowo zagadką również dla samego Adriana Neweya. Ferrari zdecydowało się poprowadzić system chłodzenia przez podłogę, co sprawia, że kanały powietrzne nie znajdują się w obszarze silnika i dzięki temu utrzymują niższą temperaturę.

Mercedes z kolei skupił się przede wszystkim na pokonywaniu tak zwanych symulacji wyścigowych, co zaowocowało tym, iż pokonał najdłuższy dystans spośród wszystkich ekip podczas ośmiu dni testowych. Zespół umożliwił Valtteriemu Bottasowi wykonać o wiele więcej okrążeń niż w przypadku Lewisa Hamiltona.

Bottas 628 okrążeń (2923 km), Hamilton 468 okrążeń (2179 km), co daje w sumie aż 1096 okrążeń i imponujący dystans 5102 kilometrów. Ferrari wykonało 956 okrążeń, pokonując tym samym dystans 4450 kilometrów.

Dla porównania, McLaren pokonał 425 okrążeń, czyli 1978 km, co nie daje nawet 40% dystansu Mercedesa. W porównaniu do roku ubiegłego, niestety tegoroczny przebieg Hondy wygląda o wiele gorzej niż rok temu:

2015 rok: 380 okrążeń w trakcie 12 dni
2016 rok: 697 okrążeń w trakcie 8 dni
2017 rok: 425 okrążeń w trakcie 8 dni

Przyczyną tak słabego wyniku jest stała bolączka McLarena, czyli awaryjny silnik Hondy. Nowa jednostka napędowa japońskiego koncernu kompletnie nie zdała egzaminu. Według nieoficjalnych doniesień przez osiem dni testów ekipa z Woking zmuszona była wymienić motor w swoim bolidzie przynajmniej siedmiokrotnie. Nie brzmi to zbyt budująco, jeśli zestawić to z faktem, że na cały sezon 2017, liczący dziewiętnaście Grand Prix na każdego kierowcę przypadają zaledwie cztery silniki.

Honda stworzyła na ten sezon zupełnie nową koncepcję silnika, lecz rzeczywistość okazała się brutalna, a wszelkie wady ujawniły testy na torze. Okazało się, że inżynierowie z Japonii przy projektowaniu jednostki napędowej nie uwzględnili tego, że w zakrętach będzie dochodzić do zmiany środka ciężkości i olej będzie się wylewał ze zbiornika. Nawet dla laika brzmi to dość banalnie.

Kierowcy bardzo pozytywnie chwalili sam samochód McLarena MCL32, jednak co może zdziałać kierowca, kiedy na prostych samochód traci 30 km/h względem rywali?

Kto za Mercedesem i Ferrari?

Red Bull przygotował na ten sezon również mocny samochód, lecz podczas testów silnik Renault kilkukrotnie dał o sobie znać. Między innymi doszło do awarii MGU-K oraz pojawiły się problemy z turbosprężarką.

Austriacki zespół wydaje się być jednak na chwilę obecną trzecią siłą w stawce, a przewaga pierwszej trójki nad pozostałą resztą utrzymuje się w okolicach 1.5s. Aerodynamika będzie odgrywała w tym sezonie dużą rolę, co zazwyczaj było mocną stroną Red Bulla. Geniusz w tym obszarze, czyli Adrian Newey niestety nie może pokazać swojego pełnego kunsztu. Ze względu na to, że silnik Renault nadal odstaje swymi osiągami od Ferrari i Mercedesa, ekipa z Milton Keynes decyduje się na stosowanie mniej zaawansowanych pakietów aerodynamicznych, aby zmniejszyć opór i w ten sposób, przynajmniej odrobinę zrekompensować mniejszą moc jednostki napędowej.

Na przestrzeni ośmiu dni samochód Red Bull Racing pokonał 634 okrążenia.

Biorąc pod uwagę przejechany dystans poszczególnych zespołów, wyraźnie widać różnice między jednostkami napędowymi. Red Bull pod tym względem znajduje się dopiero na siódmej pozycji, wyprzedzając zespół Renault, Toro Rosso (Renault) oraz McLarena.

Okrążenia wykonane przez dostawców jednostek napędowych:

1. Mercedes 2681 okrążeń
2. Ferrari 2458 laps okrążeń
3. Renault 1865 okrążeń
4. Honda 207 okrążeń 

Wydaje się, że Williams wraz ze swoją prostą konstrukcją, jaką jest FW40, to obecnie czwarta siła w stawce. W dalszej części stawki sytuacja staję się natomiast nieco bardziej skomplikowana, ponieważ każda z pozostałych ekip, poczynając od Toro Rosso, po Force India, Renault, Saubera oraz Haas, zmagała się z pewnymi kłopotami.

Kierowcy Force India pomimo drobnych problemów przejechali aż 784 okrążenia. Niepokojącą sprawą jest informacja, którą podał niemiecki Auto Motor und Sport. Według tych doniesień auto nie hamowało w odpowiedni sposób. Przyczyną tego była zbyt duża waga bolidu, którą trudno jest zredukować i zamiast tego Esteban Ocon i Sergio Perez mieli zostać poproszeni o schudnięcie o 2 kilogramy. Oczywiście jest to bardzo niebezpieczny proceder, ponieważ zawodnicy w sezonie 2017 są poddawani ogromnym siłom w zakrętach i do tego potrzebna jest im odpowiednia baza mięśniowa.

Znacznie mniej powodów do zadowolenia jest w przypadku Renault. Jak wyjaśnił Cyril Abiteboul, dyrektor zarządzający zespołem, ekipa wykonała solidny krok naprzód w obszarze wydajności samochodu, lecz należy mocno popracować nad niezawodnością silnika, a zwłaszcza systemem ERS.

Niemniej jednak pierwszy wyścig sezonu to zawsze inna historia, a jeszcze inną historię pisze pozostała część sezonu. Na wszystkie rozstrzygnięcia będziemy musieli poczekać do przynajmniej 26 marca.

Image © Scuderia Ferrari

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE