Menu

Legenda Sandown

Craig Lowndes / Sandown 500

Tor powstał w 1962 roku. Wcześniej na tym terenie znajdowało się tylko jezioro, ale postanowiono zbudować tor do wyścigów konnych. Jednak trzeba było coś zrobić z asfaltem wokół tego toru.

Wtedy ludzie, którzy zarządzali terenem postanowili zorganizować tam wyścig.

Wszystko przeszło najśmielsze oczekiwania. Dobudowano tor i wymyślono zawody enduro. Szybko zagościli tam kierowcy aut turystycznych, do których miłość Australijczyków jest nie do opisania w kilku słowach.

Tor jest lubiany przez kierowców (a który kierowcy w VASC nie lubią?). Liczy 3.2km oraz 13 zakrętów.

Najwolniejsze zakręty pokonuje się z prędkością około 110 km/h. Jednak posiada wiele żwirowych pułapek, które sprawiają, że kierowcy muszą uważać, aby nie wypaść poza tor, ponieważ przy tak szybkich a zarazem ciasnych zakrętach może wydarzyć się bardzo wiele. Do tego dochodzi 25 aut konkurentów, między którymi różnica w osiągach nie jest tak wyraźna.

Na początku zawodnicy startowali w parach, ale przez całe 14 lat - od 1971 do 1983 - wyścigi te były dla pojedynczej rywalizacji. Rekordziści to Brock i Moffat. W 1984 postanowiono wrócić do jazdy w parach, gdyż wyścig ten okazał się zbyt wyczerpujący dla zmagań pojedynczych kierowców.

W tym roku odbędzie się na nim 47 wyścig w historii tego toru. Kilka razy też wypadał z kalendarza ze względu na remonty czy wymianę asfaltu.

Od 2013 roku wyścig otwiera Pirtek Enduro Cup. Zwycięstwa zamierza bronić Mark Winterbottom, jednak w tym roku jego partnerem będzie Dean Canto, wieloletni rezerwowy kierowca Bottle-O Racing i David Reynolds, który w tym roku przeniósł się do Erebus Motorsport. Ubiegłoroczny partner Winterbuttona, Steve Owen, w tym roku będzie pomagał Chazowi Mostertowi. Rok temu Chaz był drugi w tym wyścigu, jednak miał lepsze tempo od Frostiego.

Skończyło się dubletem Forda. Chaz próbował odbić sobie niepowodzenie w Bathurst jednak miał tam wypadek i wypadł do końca sezonu. Moim zdaniem to był najpoważniejszy kontr kandydat dla Frostiego do tytułu mistrza.

Jeśli mam wymienić najlepszy wyścig w historii Sandown 500 to chyba ten z 2013 roku. Niesamowita pogoń Whincupa, który po zmianie kierowcy, zjechał na wykonanie kary przejazdu przed aleję serwisową.

Przy zmianie kierowców nie dość, że w aucie kręciły się koła, to jeszcze Paul Dumbrell opuścił pojazd. Przypominam, że jest to ruch nielegalny zaliczany do niebezpiecznych. Jamie wrócił wściekły na tor, a jego pogoń była tak udana, dlatego wygrał wyścig z przewaga ośmiu sekend nad drugi na mecie Lowndesem.

Rekordzistą zwycięstw jest słynny Peter Brock z dziewięcioma tryumfami. Sześciorktonie wygrywał tutaj Alan Moffat, a zawodnikiem z największą ilością zwycięstw z aktualnie startujących jest oczywiście Craig Lowndes z pięcioma zwycięstwami, jednak na ostatnie cztery wyścigi na tym torze trzy razy wygrywał Jamie Whincup.

W tym roku postanowiono uczcić 50-lecie powstania toru. Włodarze serii przy konsultacji z szefami zespołów i kierowcami wpadli na pomysł rundy retro. Zespoły zobowiązały się do pomalowania aut w barwy legendarnych aut startujących przez 50 lat na torze w Sandown. Stroje i kombinezony mają być na wzór tych barw. Do tego dochodzą inne rzeczy, takie jak wygląd, czyli dłuższe włosy czy wąsy. Teren toru ma cofnąć się w czasie, a różne sektory Sandown Park będą cofały się w czasie odpowiednio od lat 60-tych do współczesnych.

Wyścig Sandown 500 w następną niedzielę, jednak zapraszam również na kwalifikacje, które będą osobnym wyścigiem w sobotę!

Image © VUE Images / Red Bull content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE