Menu

V8 Supercars: Zespołowe "wojny"

Kiedy po poprzednim sezonie dowiedziałem się, że Shane Van Gisbergen po 3 latach opuszcza TEKNO Motorsport i dołącza do Triple Eight Engineering aka Red Bull Racing Australia, pomyślałem: mamy głównego faworyta do mistrzostwa w sezonie 2016.

Szybko do opinii publicznej przedostała się informacja, że legendarny Craig Lowndes zmienia barwy (sponsorskie) z RBR Astralia na Team Vortex. To oznaczało, że popularny Gizzy będzie zespołowym kolegą najbardziej utytułowanego kierowcy w historii V8 Supercars, czyli Jamiego Whincupa. W wielu seriach taka para w zespole mogłaby sprawić kłopot.

Senna-Prost, Alonso-Hamilton czy Hamilton-Rosberg to tylko niektóre pary, które sprawiły wiele kłopotów w zespołach. Konflikty takich osób mogą spowodować niebezpieczeństwo dla nich samych. To samo można było usłyszeć o transferze Red Bulla w Virgin Australia Supercars Championship.

Sami kierowcy znają się dobrze i to bardzo długo. Już w 2010r. na ulicach Gold Coast nikomu nieznany 20-latek z Aukland w Nowej Zelandii pokazał klasę i o mały włos nie wygrał wyścigu. Zawodnikiem, z którym walczył był wtedy dwukrotny mistrz VASC, Jamie Whincup. Świetna strategia oraz jazda Gizziego sprawiła, że ostatnie 10 okrążeń Whincup przejechał w wielkim stresie. Na ostatnim okrążeniu zdołał obronić się przed atakiem Shane’a van Gisbergena i obronić pierwsze miejsce. Jednak wtedy głośno mówiono o Nowozelandczyku.

Do tego momentu siedem razy kończył na czwartym miejscu. Na swoje pierwsze zwycięstwo nie musiał jednak długo czekać, gdyż już w następnym sezonie wygrał długi wyścig w Hamilton. Od tamtej pory wygrywał 14 razy, a kibicom dał się poznać ze świetnej i efektownej jazdy. Sam Shane uwielbia driftować - najczęściej w taki sposób świętuje swoje wygrane. Po jednym z deszczowych treningów na torze Sydney Motorsport Park, razem z Chazem Mostertem i Jamie Whincupem, w taki sposób podziękowali kibicom za przyjście i wspieranie ich w trudnych warunkach.

Jamie Whincup to kierowca, którego wypatrzył Garyy Rogers. Swój wielki potencjał pokazał jednak po przejściu do Triple Eight Engineering, w którego barwach ściga się już jedenasty sezon.

Sześć tytułów mistrzowskich, 99 zwycięstw, blisko 150 podiów oraz 72 pole position w 398 startach. Jednak Jamie zasłynął tez z kilku spektakularnych wpadek. W Bathurst1000 w 2014 roku ignorował komunikaty o małej ilości paliwa. Na około 2.5 km do mety zapłacił spadkiem z pierwszej na piątą pozycję, gdy tego paliwa zabrakło.

Rok później bardzo chciał się zrewanżować i w pewnym momencie miał 20 sekund przewagi nad drugim zawodnikiem w wyścigu. Jednak gdy wyjechał na tor samochód bezpieczeństwa, Jamie postanowił go wyprzedzić. Kara mogła być tylko jedna – przejazd przez aleję serwisową. Marzenia o rewanżu można było odłożyć na następny rok. Podobnie było z siódmym tytułem, który ostatecznie wpadł w ręce najrówniej jeżdżącego w sezonie 2015 kierowcy (9 zwycięstw, 16 podiów, 30 razy w pierwszej dziesiątce na 36 wyścigów) Marka Winterbottoma, reprezentującego Forda w ekipie ProDrive Racing aka PepsiMax Crew. Na osłodę Jamiemu i RBR Australia został tytuł zespołowego mistrza serii.

Na rok 2016 T8 wystawiło trzech kierowców, jednak barwy RB zasilił głodny sukcesu Shane Van Gisbergen.

Rywalizacja między partnerami to w wielu seriach chleb powszedni. Chodzi bardziej o relacje między nimi na torze i poza nim. Między J-Dubem a Lowndesem było dobrze, obaj szanowali się wzajemnie, byli po prostu przyjaciółmi. To sprzyjało współpracy, a gdy dochodziło do walki na torze, z reguły było to fair i nikt za wszelką cenę nie chciał gonić swojego celu. Mark Winterbottom często współpracował z Willem Davisonem, a do historii przeszła ich wspólna akcja na Barbagello, gdy na ostatnim okrążeniu Will, jadący jako lider wyścigu, tak zablokował drugiego Whincupa, że umożliwił tym samym manewr wyprzedzenia dla Wintebottoma.

W Red Bullu odbywa się tak samo. Shane i Jamie wykazują współpracę, a manewr z nabyciem SVG do Red Bulla ma być też manewrem psychicznym dla Whincupa. Zastępujemy 42-letnia legendę na głodny sukcesu talent.

Moim zdaniem Mark Dutton, szef Red Bulla, wie co robi. Relacje na linii SVG i J-Dub od zawsze były dobre. Lubili się ścigać. W tym roku doszło do kilku ich pojedynków. Wszystko kończyło się fair. W pierwszym wyścigu w Ipswich, Whincup po świetnym starcie jechał po swoje setne zwycięstwo, jednak inna strategia umożliwiła Gizziemu atak na niego na trzy okrążenia do mety. Niektórzy szukają sensacji i sztucznego konfliktu jednak auto Whincupa miało słabe opony, a do tego sam kierowca miał problemy z układem paliwowym i musiał oszczędzać paliwo. To, że skończył drugi jest wielkim sukcesem. Dzień później po wyjechaniu samochodu bezpieczeństwa na tor, utknął w alei i lekko zganił zespół za tę decyzję. Z drugiej strony, gdyby zjechał okrążenie później, mógłby wyjechać dalej niż 12 miejsce.

Po wyścigu pierwszym broniącym Shane'a był... Jamie Whincup:

Każdy byłby rozżalony, gdyż stracił podium, mi zdarzyło się to na Symmons Plains w tym roku- stwierdził J-Dub.

To pokazuje, że między partnerami zespołowi nie zawsze musi dochodzić do wojen, nie tylko na torze. Dlatego seria V8 Supercars ma tak wspaniały klimat.

Image © Red Bull Content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE