WEC

Toyota Gazoo Racing i Rebellion Racing

Rebellion Racing ostrzega przed nieatrakcyjnością klasy LMP1

Zespół Rebellion Racing, lider klasy LMP1 wśród prywatnych zespołów przyznał, że najwyższa klasa w Długodystansowych Mistrzostw Świata w Super sezonie 2018/19 będzie nieatrakcyjna, dopóki niehybrydowe prototypy mają większe możliwości od strony technicznej.

Dwa składy Toyoty Gazoo Racing jako pierwsze minęły linię mety sześciogodzinnego wyścigu na torze Spa-Francorchamps, natomiast pozostała stawka w klasie LMP1 ukończyła rywalizację z dwoma i więcej okrążeniami straty do lidera.

Długodystansowe Mistrzostw Świata przed rozpoczęciem Super sezonu 2018/19 wprowadziła "Równorzędność Technologii" (EoT), która miała za zadanie spowolnienie nie-hybrydowych prototypów LMP1, poprzez efektywne zmniejszenie zużycia energii na jednym okrążeniu i zmniejszenie maksymalnego zużycia paliwa podczas jednego przejazdu.

To doprowadziło jednak do nie konkurencyjności prywatnych ekip w porównaniu do zespołu Toyoty, który jako jedyny używa jednostek napędowych w hybrydowej specyfikacji.

O słabszych osiągach można było już się przekonać podczas sesji kwalifikacyjnej, podczas której Toyota była szybsza od Rebelliona o ponad 1.8 sekundy, natomiast podczas wyścigu strata do japońskiego producenta wynosiła 1.3 sekundy, podczas najszybszego okrążenia Gustavo Menezesa, w porównaniu do czasu Mike Conwaya.

Ambicją zespołu jest, aby móc walczyć i dać dobre show w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, ale do tego potrzebna jest modyfikacja "EoT" - czytamy w komunikacie wydanym przez zespół Rebellion Racing.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych wyścigów pomimo dyskwalifikacji #1 - dodał wiceprezydent zespołu Rebellion Calim Bouhadra. Samochody pokazały, że są bardzo wydajne i że mamy swoje miejsce na szczycie zawodów. Jednak wyścigi nie będą atrakcyjne, jeśli przewaga hybryd nie zostanie zweryfikowana.

Na mniejszą stratę do najgroźniejszego rywala liczył także Neel Jani, który ścigał się w prototypie #1 z Andre Lottererem i Bruno Senną, który przyznał przed wyścigiem, że zespół oczekiwał jednego okrążenia straty a nie dwóch.

Mieliśmy szczerą nadzieję, że będziemy z jednym okrążeniem straty, ale w boksie straciliśmy półtorej minuty, a kolejne trzydzieści sekund podczas pełnych żółtych flag, więc to dwie minuty, a to daje pełne okrążenie - przyznał Jani.

Najtrudniejszą rzeczą jest oszczędność paliwa, ponieważ nie wiemy, gdzie jesteśmy. Nie posiadamy oprogramowania. Zawsze będziemy nieskuteczni.

Jest jednak wiele innych rzeczy, którymi musimy się zająć. Wiele możemy poprawić, w tym pakiet aerodynamiczny, ponieważ jest to pierwszy raz kiedy samochód się ścigał, więc cieszymy się z trzeciej pozycji - dodał.

Silniejszego odzewu ze strony prywatnych ekip spodziewał się natomiast dyrektor Toyoty Gazoo Racing Rob Leupen, który dodał, że system hybrydowy w Toyotach TS050 Hybrid będzie mniej istotny podczas rywalizacji w Le Mans.

Jesteśmy nieco zaskoczeni dystansem między nami a prywatnymi ekipami, nie spodziewaliśmy się, że będą tak daleko - powiedział Leupen dla Motorsport.com. Jednak mamy tutaj pewne zalety, których nie będziemy posiadali w Le Mans.

Zyskujemy więcej (na kilometrze) niż w Le Mans, więc będzie zdecydowanie ciaśniej. Tutaj mamy 6.1MJ na 7 kilometrach, natomiast w Le Mans będziemy posiadać 8MJ na 13 kilometrach.

Kierowcy Toyoty przyznali, że bardzo szybkim składem jest SMP Racing, który na torze Spa-Francorchamps zdecydował się na pakiet aerodynamiczny z niskim dociskiem, w przeciwieństwie do Rebelliona, który był bardzo mocny w drugim sektorze Spa, czyli w szybkich zakrętach, w których wymagany jest większy docisk.

Pytanie brzmi: w którą stronę zmierzamy z równorzędnością technologii. Zobaczymy co z tym zrobi FIA i ACO - dodał Leupen.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone