Menu

24H Le Mans: godz. 17-19 - Porsche #1 przedzieliło prowadzące Toyoty, awaria Porsche #2

Porsche

Po czterech godzinach 85. edycji wyścigu 24H Le Mans Toyota #7 z dość komfortową przewagą prowadzi przed Porsche #1, które po dobrym pit stopie i tempie znalazło się przed Toyotą #8. W Porsche #2 doszło do poważnej awarii przeniesienia napędu.

Bariera obok ostatniego z zakrętów Porsche wreszcie została naprawiona po około godzinie prac. Przypomnijmy, że uległa ona uszkodzeniu z powodu kolizji między Ligierem #26 z ekipy G-Drive Racing a Porsche #88 zespołu Proton Racing.

Toyota #9 zameldowała się w alei serwisowej o godzinie siedemnastej szesnaście, rozpoczynając tym samym serię trzecich pit stopów. Mechanicy japońskiego zespołu zatankowali tą maszynę i wymienili w niej opony, a także z samochodu wysiadł Nicolas Lapierre, a jego obowiązki przejął Jose Maria Lopez. Po kilku minutach swoje postoje odbyły załogi Porsche #2, gdzie zdecydowano się na wymianę kierowców. Timo Bernhard oddał miejsce w kokpicie Earlowi Bamberowi.

W Toyocie #8 Sebastien Buemi także zakończył swoją zmianę, a Anthony Davidson przejął stery. Na ten sam zabieg również zdecydowano się w prowadzącej załodze Toyoty #7, gdzie Kamui Kobayashi przejął stery od Mike Conwaya. W Porsche #1, które podążało tuż za dwoma Toyotami zasiadł na drugiej zmianie Nick Tandy.

Za sprawą wolnego postoju Toyoty #8 różnica pomiędzy prowadzącą dwójką w sposób zdecydowany wzrosła do piątnastu sekund. Tempo Anthonego Davidsona na kolejnych okrążeniach było wolniejsze od Kamui Kobayashiego, co przyczyniło się do regularnego zwiększania przewagi załogi Toyoty #7. Co więcej do Toyoty #8 zbliżał się także Nick Tandy w Porsche #1.

O godzinie siedemnastej czterdzieści cztery swoją Orecą klasy LMP2 uderzył w barierę przy zakręcie Indianapolis Thomas Laurent. Reprezentant zespołu Jackie Chan DC Racing stracił kontrolę nad samochodem, ale później mógł kontynuować jazdę i powrócić na naprawę do alei serwisowej. Ten sam zakręt dokładnie godzinę później zebrał kolejne żniwo. Tym razem na poboczu w żwiże zameldowała się TDS Oreca #28 prowadzona przez Francoisa Perrodo.

W klasie LMP2 w okolicach godziny osiemnastej rozpoczęto piątą już serię pit stopów. Pojemność zbiorników paliwa w autach tej klasy była na tyle mała, że kierowcy zjeżdżali na tankowanie mniej więcej co osiem okrążeń.

W pierwszym zakręcie o godzinie osiemnastej doszło do kolizji. Ben Keating w aucie #43 LMP2 dublując, uderzył w Porsche #91, a następnie w drodze do bariery, zabrał ze sobą jedną z reklam. Szczęśliwie jednak mógł on powrócić do rywalizacji, ale obszar incydentu wymgał uprzątnięcia, więc ze względów bezpieczeństwa obowiązywała tam strefa wolnej jazdy.

Toyota #9 jako pierwsza również zjechała na czwartą serię pit stopów. Wykorzystano w ten sposób fakt, że kierowcy na torze muszą poruszać się wolniej niż zwykle z powodu obowiązywania "slow zone". W ciągu dwóch okrążeń wszyscy reprezentanci LMP1 mieli na koncie cztery postoje w alei serwisowej.

Pit stopy Porsche okazały się na tyle dobre, że załoga #1 znalazła się przed Toyotą #8, która dotychczas zajmowała drugą pozycję. Przewaga ekipy Toyoty #7 utrzymywała się na poziomie trzydziestu sekund.

Pierwsze problemy w Porsche wystąpiły o godzinie osiemnastej trzydzieści. Do garażu na naprawę przeniesienia napędu został zepchnięty samochód oznaczony numerem #2. Usterka była naprawdę rozległa.

Pierwsza trójka wyścigu 24H Le Mans w kategorii LMP1 utrzymywała się w różnicy na poziomie jednej minuty. Toyota #9 traciła już jedno okrążenie do liderującej załogi #7. Tuż przed godziną dziewiętnastą wszystkie ekipy LMP1 zaliczyły piąty pit stop.

W ostatnich minutach godziny osiemnastej doszło do dwóch incydentów. Pierwszy z nich miał miejsce w pierwszym zakręcie, gdy Porsche #92 kierowane przez Dirka Wernera zderzyło się z Corvettą #64 sterowaną przez Marcela Fasslera. Drugi z nich wydarzył się na hamowaniu do Mulsanne Buretowi w Ligierze #23 LMP2.

W klasie GTE Pro od początku wyścigu ton rywalizacji nadawały samochody Astona Martina. O godzinie osiemnastej dwadzieścia pięć w aucie #95 Marco Sorensena przebiła się jedna z opon. Duńczyk musiał pokonać całe okrążenie zanim zameldował się w alei serwisowej. W wyniku tego spadł on na ostatnią pozycję w swojej kategorii.

Image © Porsche AG

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE