Menu

Toyota z długo oczekiwanym zwycięstwem na torze Fuji

Toyota Gazoo Racing #6

Zespół Toyota Gazoo Racing odniósł pierwsze od niemal dwóch lat zwycięstwo w Długodystansowych Mistrzostwach Świata na torze Fuji podczas sześciogodzinnej rundy.

Walka była jednak zacięta do końca, ponieważ różnica na mecie między Toyotą #6 a ekipą Audi Sport Team Joest #8 wyniosła zaledwie 1.439 sekundy.

Przez większość wyścigu prowadzenie utrzymywało Audi Lucasa di Grassiego, Olivera Jarvisa oraz Loica Duvala, jednak utrzymująca się blisko Toyota w ostatniej godzinie wyścigu wysunęła się na prowadzenie, a przewagę zapewnił im finałowy pit stop, podczas którego do prototypu Kamui Kobayashiego wlano wyłącznie paliwo i nie zdecydowano się na zmianę opon.

Duval na swój pit stop zjechał z przewagą dziewięciu sekund, lecz po zmianie opon i ponad dziesięciosekundowym pitstopie nie był w stanie wyprzedzić Toyoty. Dla japońskiego producenta było to pierwsze zwycięstw o od Bahrajnu w 2014 roku.

Podium uzupełnili Mark Webber, Timo Bernhard oraz Brendon Hartley, którzy poprowadzili Porsche 919 Hybrid #1. Na mecie do zwycięzców stracili niecałe 18 sekund.

Kolejny z prototypów Toyoty finiszował na czwartej pozycji. Ekipa #5 zdecydowała się jednak podczas finałowego postoju na wymianę opon, lecz utrzymała się przed Porsche #2 Neela Janiego, Romaina Dumassa i Marka Lieba, którzy uzupełnili czołową piątkę.

Audi #7 niestety wycofało się z rywalizacji z powodu awarii hybrydy. Ekipa wprawdzie powróciła jeszcze na tor po wymianie przedniej półosi, ale nie było to zgodne z przepisami i łamało homologację samochodu, dlatego musieli definitywnie się wycofać.

W klasie LMP2 długo upragnione zwycięstwo odniósł skład G-Drive Racing, choć toczyli zacięty pojedynek z prototypem #43 zespołu RGR Sport by Morand. Po finałowym pit stopie Will Stevens wyjechał na tor za Senną w samochodzie #43 i wprawdzie zdołał wyprzedzić rywala, lecz za przekroczenie białej linii wyznaczającej krawędź toru, musiał oddać lokatę Brazylijczykowi.

Ostatecznie G-Drive Racing już zgodnie z przepisami przebiło się na prowadzenie i odniosło zwycięstwo z przewagą niemal 1.4 sekundy nad Filipe Albuquerque, Ricardo Gonzalezem i Bruno Senną.

Na trzeciej pozycji znalazł się lider klasy, czyli Signatech Alpine #36 prowadzony przez Nicolasa Lapierre’a, Gustavo Menezesa i Stephane’a Richelmiego.

Ford dominuje w klasie GT

Klasę GTE-Pro na Fuji zdominował Ford Chip Ganassi Racing, który prowadził od startu do mety i wywalczył dwie pierwsze pozycje w wyścigu.

Z pole position do wyścigu startował Ford GT #67, lecz w dalszej części rywalizacji wyprzedził siostrzany samochód #66. Ponadto Oliver Pla obrócił się na torze w trzecim zakręcie, co spowodowało powiększenie straty do liderów i ostatecznie linię mety przekroczyli 15 sekund za Fordem #67.

Kolejne dwie pozycje przypadły ekipie AF Corse Ferrari – podium uzupełniła ekipa #51, czyli Gianmaria Bruni i James Calado, jednak ich strata do zwycięzców wyniosła ponad 41 sekund.

Liderzy klasyfikacji generalnej klasy, czyli Nicki Thiim oraz Marco Sorensen uzupełnili czołową piątkę.

W GTE-Am dominowali Paul Dalla Lana, Pedro Lamy oraz Mathias Lauda za kierownicą Aston Martina Vantage GTE. Załoga #98 prowadziła od startu do mety.

Ich ostateczna przewaga nad drugim Ferrari 458 Italia ekipy AF Corse (liderzy klasyfikacji -Francois Perrodo, Emmanuel Collard i Rui Aguas) sięgnęła jednego okrążenia. Trzecia pozycja przypadła zespołowi KCMG z samochodem numer #78, który prowadzili Christian Ried, Wolf Henzler i Joël Camathias.

Image © Adrenal Media

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE