MotoGP

Valentino Rossi - Movistar Yamaha MotoGP

Ostre słowa Rossiego o Marquezie: Zniszczył nasz sport

Valentino Rossi nie przebierał w słowach po incydencie pomiędzy nim i Markiem Marquezem podczas GP Argentyny. Włoch nie pozostawił suchej nitki na swoim rywalu po tym, gdy ten doprowadził do jego upadku.

Tegoroczny wyścig na Termas de Rio Hondo przejdzie do historii pod wieloma względami. Wszystko zaczęło się jeszcze przed startem, gdy wszyscy zawodnicy z wyjątkiem Jacka Millera, wrócili do boksów z powodu niebezpiecznych warunków pogodowych. Taka sytuacja sprawiła, że w myśl regulaminu musieli oni startować kilka rzędów za Australijczykiem. To był jednak dopiero początek zamieszania.

Gdy zawodnicy ustawili się na swoich polach startowych, maszyna Marqueza nagle zgasła. Hiszpan próbował jak najszybciej ją odpalić i ruszyć ze swojego miejsca, lecz zgodnie z przepisami, powinien wystartować z alei serwisowej. Jeden z sędziów pokazywał Hiszpanowi, żeby ten pojechał do pit lane, lecz drugi z nich mówił, że wszystko jest w porządku. Taka sytuacja sprawiła, że po tym, gdy Marquez jechał na prostej startowej w przeciwnym kierunku, został następnie ukarany przejazdem przez aleję serwisową.

Podirytowany całą sytuacją Hiszpan, szybko chciał nadrobić stracony czas i jechał tak agresywnie, że wielu rywali potraktował bezpardonowo. Przez cały weekend miał najlepsze tempo, ale jego zachowanie względem konkurentów było karygodne. Najpierw próbował agresywnie wyprzedzić Aleixa Espargaro, potem w podobnym stylu jeszcze kilku innych rywali, aż w końcu zderzył się z Valentino Rossim, powodując upadek Włocha. Sędziowie nie mieli więc wątpliwości i nałożyli na Marqueza 30-sekundową karę, przez co ten nie znalazł się na punktowanej pozycji.

Obrońca mistrzowskiego tytułu po zakończeniu wyścigu udał się do garażu Yamahy, by przeprosić Rossiego. Marquez został jednak z niego wyrzucony przez Uccio, przyjaciela Valentino. Włoch po wyścigu nie przebierał więc w słowach na temat jazdy Marqueza w GP Argentyny.

Jest to bardzo zła sytuacja, ponieważ on zniszczył nasz sport. Nie ma żadnego szacunku dla rywali, nigdy. Kiedy jedziesz po torze z prędkością 300 km/h, musisz mieć respekt dla swojego rywala. Musisz być silny, musisz dawać z siebie wszystko, ale coś takiego jak to musi się skończyć – mówił Valentino Rossi.

Jeśli weźmiesz na przykład pod uwagę to, co działo się w ten weekend – jedna sytuacja po drugiej. Może się coś stać, możesz popełnić błąd na hamowaniu, możesz dotknąć innego zawodnika, wszystko może się stać, to są wyścigi. Jednak od piątkowego poranka Marquez miał taką sytuację z Vinalesem, Dovizioso, a w sobotę ze mną. I w wyścigu trafił tak czterech zawodników, ponieważ robił to celowo. To nie jest błąd, gdyż wkłada nogę pomiędzy nogę a motocykl, bo wie, że nie upadnie, ale rywal tak. Jeśli więc każdy z nas zacznie grać tak jak on, to dojdziemy do bardzo niebezpiecznego punktu. Ponieważ jeśli wszyscy będą ścigać się ten sposób, bez żadnego szacunku dla rywala, to ten sport stanie się bardzo niebezpieczny i zakończy się w zły sposób – kontynuował Włoch.

Włoch, choć sam wielokrotnie atakował w agresywny sposób swoich rywali, boi się teraz jeździć po torze z Marquezem.

Boję się, jestem przerażony na torze, kiedy ze mną jest Marquez. Byłem przerażony, gdy spojrzałem i zobaczyłem jego imię na tablicy, ponieważ wiedziałem, że się zbliża do mnie. W takiej chwili musisz więc myśleć i mieć nadzieję, że nie upadniesz – zakończył 39-latek.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone