MotoGP

Jorge Lorenzo - Ducati Team

Lorenzo obwinia Marqueza za wypadek w pierwszym zakręcie GP Aragonii

Jorge Lorenzo z zespołu Ducati obwinił Marca Marqueza za wypadek, który pozbawił go dalszej rywalizacji w GP Aragonii i złamanie palca, co może wykluczyć go z wyścigu w Tajlandii.

Hiszpan rywalizację na torze MotorLand Aragon rozpoczął ze startu z pole position jednak już w pierwszym zakręcie stracił lokatę na rzecz Marqueza, a następnie uległ wypadkowi, co spowodowało złamanie i zwichnięcie palca prawej nogi.

Kontuzja Lorenzo może oznaczać brak jego osoby podczas kolejnej rundy, która odbędzie się w Tajlandii na torze Buriram, czego przyczyną jest gips, który zostanie ściągnięty dopiero za dziesięć dni.

Lorenzo uważa, że atak Marqueza w pierwszym zakręcie, celowo zmusił go do wyjazdu poza tor i nie pozostawił mu wyboru, jak odkręcić wcześniej przepustnicę, by nie stracić dużo miejsc w stawce.

Z zewnątrz (wyglądało na to - przyp. red.), że wszedłem za szybko, pochyliłem się za bardzo i wyjechałem na brudną część toru, dlatego też uległem wypadkowi - powiedział Jorge Lorenzo.

Z mojego doświadczenia wjechałem w zakręt dobrą linią, tak jak w ostatnich siedmiu latach w Aragonii, jednak zauważyłem, że Marc wszedł bardzo agresywnie po wewnętrznej, nie pokonując go poprawnie i widzieliśmy, jak wyjeżdża poza tor. Kiedy zobaczył, że ja również tam jestem, probował nie dać się wyprzedzić.

Nie miałem żadnych możliwości, jak tylko wyjechać na brudną część toru, a ponieważ wyjechałem bardzo szeroko i inni kierowcy zbliżali się do mnie, nie chciałem stracić pięciu lub sześciu pozycji, więc otworzyłem przepustnicę.

Nie spodziewałem się, że tył zachowa się w ten sposób, jeśli nie otworzyłbym przepustnicy postawiłbym motocykl i wyjechał poza tor. Nie miałem jednak żadnych opcji. W Misano wypadek był całkowicie moją winą.

Tym razem to Marc zniszczył mój wyścig, zniszczył moją stopę, zniszczył moją wielką szansę na wygraną i prawdopodobnie także wyścig w Tajlandii.

Zawodnik Ducati przyznał jednak, że nie zamierza składać żadnych zażaleń do Dyrektora Wyścigu dodając, iż Marquez nie dba o innych zawodników.

Myślę, że Marc nie jest nowicjuszem w tego rodzaju akcjach: nie dba o innych zawodników i dobrze o tym wie.

Nie poszedłem (do Dyrektora Wyścigu - przyp red.) i nie pójdę, ponieważ z zewnątrz wszyscy uważają, że uległem wypadkowi ponieważ wyjechałem na brudniejszą część toru i to był mój błąd, a to nie jest tak.

Marc zdaje sobie sprawę, że nie zostawił mi wolnego miejsca, zablokował mnie, jak w innych wyścigach, a ja nie miałem innych opcji, jak wypadek lub wyjazd poza tor.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone