Inne

Konrad Wróbel oraz Dawid Borek mają najwięcej powodów do zadowolenia po drugiej rundzie Kia Platinum Cup, która została rozegrana na torze Red Bull Ring. Pierwszy z kierowców wygrał drugi wyścig i dwa razy zanotował najlepsze czasy pojedynczych okrążeń, co w połączeniu z trzecim miejscem w pierwszym wyścigu dało mu zwycięstwo w rundzie. Drugi z zawodników wygrywając pierwszy wyścig osiągnął życiowy wynik.

Treningi oraz sobotnia część kwalifikacji stały pod znakiem dominacji Konrada Wróbla, który był najszybszy w każdej z sesji. Q3 zaplanowano jednak dopiero na niedzielny poranek i kierowcy Kia Platinum Cup musieli walczyć o pole position w deszczowych warunkach. W 10-minutowej sesji najlepszy był Nikodem Wierzbicki, który wywalczył pierwsze pole startowe z przewagą 0.073 sekundy nad drugim Filipem Tokarem. W drugiej linii na starcie pierwszego wyścigu ustawili się Dawid Borek i Aleksander Olejniczak, a trzecią stworzyli liderzy klasyfikacji sezonu po pierwszej rundzie: Kamil Serafin i Konrad Wróbel.

Dwie godziny, które dzieliły koniec kwalifikacji i początek wyścigu przyniosły poprawę pogody i tor zaczął przesychać. W takich warunkach bezbłędny i najszybszy był Dawid Borek, który przewodził stawce od pierwszego okrążenia rywalizacji. Kierowca ze Świebodzic szybko zdołał wypracować sobie przewagę około półtorej sekundy i nie wdając się w zbędną walkę, mógł kontrolować sytuację.

O drugie miejsce zacięty bój toczyło siedmiu kierowców i po każdym okrążeniu, kto inny znajdował się na wirtualnym podium. Ostatecznie zwycięsko z tej batalii wyszedł Filip Tokar, który w pokonanym polu zostawił Konrada Wróbla. Czwartą pozycję wywalczył Kamil Serafin, piątą Adrienn Vogel, a szósty był Lukas Keil. Nikodem Wierzbicki, który startował do wyścigu z pole position, nie wykorzystał swojej pozycji startowej i został sklasyfikowany na siódmym miejscu. Czołową dziesiątkę zamknęli Aleksander Olejniczak, Jakub Dwernicki i Petra Krajnyak.

Jedenaste miejsce zdobył Marcin Ganowski, za którym sklasyfikowano tegorocznego debiutanta: Miłosza Siemaszkę. Stawkę zamknęli startujący jako VIP: Marek Wicher i Tomasz Szmandra, który po falstarcie otrzymał karę przejazdu przez boksy. Wyścigu po problemach z samochodem nie ukończył drugi z debiutantów: Patryk Borek.

Do wyścigu ruszałem z dobrego pola startowego. Awansowałem na pierwsze miejsce już na pierwszym okrążeniu i byłem w stanie obronić się przed pozostałymi kierowcami. Zrealizowałem swój plan w 110 procentach i nie mogło być lepiej. Jadąc z bezpieczną przewagą, czułem się pewnie i spokojnie, ale 2-3 razy Filip Tokar był już blisko mnie. Wówczas ciśnienie skoczyło do góry - podsumował pierwszy wyścig Dawid Borek.

Drugi wyścig kierowcy rozpoczęli przy słonecznej pogodzie. W pierwszym rzędzie ustawili się Lukas Keil oraz Adrienn Vogel, za ich plecami do ataku gotowi byli Kamil Serafin i Konrad Wróbel. Trzeci rząd utworzyli Filip Tokar i Dawid Borek. W pierwszym zakręcie Węgierka straciła swoją dobrą pozycję. Zbyt ambitny atak na krawężnik zakończył się postawieniem Picanto na dwa koła, co wiązało się z utratą prędkości i spadkiem na siódmą pozycję.

Po pierwszym okrążeniu liderem był Lukas Keil, który musiał liczyć się z atakami Filipa Tokara, Dawida Borka, Konrada Wróbla, Kamila Serafina, Nikodema Wierzbickiego i wspomnianej już Adrienn Vogel. Siódemka zaciekle rywalizowała na dystansie całego wyścigu, a kibice mogli oglądać wiele manewrów wyprzedzania. Nikt, nawet przed ostatnim okrążeniem, nie był w stanie przewidzieć, kto pojawi się na podium, ponieważ stawka tasowała się na prawie każdym zakręcie.

Linię mety jako pierwszy przekroczył Konrad Wróbel, który za swoimi plecami zostawił Filipa Tokara i Lukasa Keila. Niemiec próbował wywalczyć drugie miejsce szaleńczym atakiem na ostatnim zakręcie, ale na linii mety zabrakło mu 0.06 sekundy do Tokara.

Za podium sklasyfikowano Nikodema Wierzbickiego, Kamila Serafina, Dawida Borka i Adrienn Vogel. Samotnie na ósmej pozycji dojechał Aleksander Olejniczak, a dziewiąty był Marcin Ganowski. Stawkę zamknęli Jakub Dwernicki, Miłosz Siemaszko, Patryk Borek, Petra Krajnyak i startujący jako VIP: Marek Wicher i Tomasz Szmandra. Startujący zawodnicy mogli mówić o dużym szczęściu, ponieważ kilka minut po zakończeniu wyścigu nad torem pojawiły się opady deszczu.

Drugi wyścig był bardzo ciężki. Podobnie jak w pierwszym dużo się działo. Na każdym okrążeniu zmieniała się klasyfikacja. Ja jechałem dobrym tempem, co przerodziło się w najlepszy czas pojedynczego okrążenia. Umocniłem się na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej i ten weekend trzeba zaliczyć do bardzo udanych - mówił Konrad Wróbel.

W klasyfikacji rundy Konrad Wróbel okazał się lepszy od Filipa Tokara i Dawida Borka. W klasyfikacji sezonu Wróbel ma 25 punktów przewagi nad Kamilem Serafinem. Jedenaście punktów do mistrza Polski traci Filip Tokar.

Kolejna runda Kia Platinum Cup została zaplanowana na połowę czerwca w Poznaniu.

Źródło: Kia Platinum Cup

Nikodem Wierzbicki, który najlepiej wykorzystał deszczowe warunki panujące w Q3, wystartuje do pierwszego wyścigu Kia Platinum Cup na austriackim Red Bull Ringu z pole position. Kierowca z Poznania okazał się lepszy od Filipa Tokara, który stracił do młodszego kolegi zaledwie 0.073 sekundy.

Zawodnicy walczący o tytuł mistrza Polski Kia Platinum Cup nie mają za dużo czasu na odpoczynek i po rywalizacji na węgierskim Hungaroringu czeka ich weekend na austriackim Red Bull Ringu w dniach 18-20 maja, gdzie zaplanowano drugą rundę sezonu 2018.

Motocykliści polskiego zespołu Wójcik Racing Team zajęli wysokie, dwunaste miejsce w klasyfikacji generalnej ośmiogodzinnego wyścigu mistrzostw świata FIM EWC na słowackim torze Slovakiaring. Polacy byli także dziesiąci w klasyfikacji klasy EWC oraz drudzy w trofeum Dunlopa.

Kamil Serafin, obrońca tytułu mistrza Polski Kia Picanto, przyznał przed rozpoczęciem drugiej rundy zmagań, że jego celem zawsze pozostają zwycięstwa, a to, że nie udało mu się triumfować na Hungaroringu było jedynie zbiegiem niefortunnych przypadków. Zawodnik urodzony w Szczecinie powiedział także, że w tym sezonie można spodziewać się wielu zaciętych pojedynków pomiędzy nim a Konradem Wróblem, co zapowiada niesamowite emocje do końca sezonu.

Pierwsza runda KIA PLATINUM CUP już za nami. Dla Ciebie miała ona słodko-gorzki posmak. Wywalczyłeś dwa drugie miejsca, dwa razy uzyskałeś najlepszy czas pojedynczego okrążenia w wyścigu i wywalczyłeś drugie miejsce w kwalifikacjach, ale zabrakło triumfu w wyścigu. Jak podsumujesz swój start na Węgrzech?

KS: Moim celem przed każdą rundą jest wywalczenie maksymalnej liczby punktów. Niestety na Węgrzech nie udało mi się tego zrealizować. Od początku weekendu miałem rewelacyjne tempo. Nasze ustawienia i moja jazda mogły sprawić, że w kwalifikacjach zmiażdżyłbym rywali, ale w Q3 nie złożyłem idealnego okrążenia i w drugim sektorze straciłem 0,7 sekundy, a pole position przegrałem o 0,056 sekundy. Mieliśmy pakiet, który zdeklasowałby resztę stawki, bo mowa o pokonaniu ich to zdecydowanie za mało, ale miałem pecha. Przez cały weekend pokazywałem, że jestem najszybszym zawodnikiem na torze, co udowodniłem dwoma najlepszymi czasami pojedynczych okrążeń. W pierwszym wyścigu, po wywieszeniu czerwonej flagi, sędziowie przedwcześnie zakończyli rywalizację, a w drugim po dyskwalifikacji Adrienn Vogel wygrałbym, ale otrzymałem karę czasową. Moim zdaniem była ona mocno kontrowersyjna, ponieważ wielu kierowców jeździło poza limitami toru, a jako jeden z nielicznych otrzymałem dodatkowe sekundy i musiałem pogodzić się z drugim miejscem. Ogólnie był to weekend na plus. Uzbierałem tyle samo punktów, co Konrad i w klasyfikacji sezonu mamy taki sam dorobek.

Czy postrzegasz Konrada jako głównego rywala w walce o mistrzostwo? Czy przed startem sezonu spodziewałeś się, że będzie tak szybki?

KS: Myślę, że jego tempo nie jest zaskoczeniem. Ścigałem się z nim wcześniej i wiedziałem, że jest bardzo szybkim zawodnikiem. Ma na swoim koncie mistrzowskie tytuły. Drugą rundę zaczynamy "od zera" i każdy z nas będzie starał się wywalczyć przewagę punktową. Mam nadzieję, że mój plan się powiedzie. Konrad często popełnia błędy. Jeździ bardzo szybko, ale bardzo często przesadza i nie kalkuluje ryzyka. Widać to było na jednym z ostatnich okrążeń na Hungaroringu, gdzie po ataku, czterema kołami wyjechał na trawę. Ma szaleńcze zrywy i mam nadzieję, że wcześniej czy później go to zgubi (śmiech). Nie mam jednak zamiaru odpuszczać. Czystym tempem i walką będę chciał udowodnić, że jestem szybszy i lepszy. Zapowiada się mała powtórka z historii.

Po krótkiej przerwie wracamy na tor Red Bull Ring. Jesteś jednym z nielicznych kierowców w stawce, który miał okazję rywalizować w Austrii. To będzie Twój atut, czy wolałbyś rywalizować z pozostałymi na zupełnie nieznanym zawodnikom KIA PLATINUM CUP torze?

KS: Red Bull Ring bardzo mi pasuje. W poprzednich latach byłem na nim szybki. Mam nadzieję, że dojdę do perfekcji w kwestii linii jazdy i ustawień, co pozwoli zyskać przewagę nad rywalami. Jestem jednak też zawodnikiem, który szybko wjeżdża się w nowe obiekty. Bardzo szybko znajduję optymalny tor jazdy. Nowy tor też byłby atutem, ale mamy taki, a nie inny kalendarz. Znam każdy tegoroczny obiekt i podobają mi się one. Znajomość toru z pewnością będzie moim atutem.

Spędziłeś już cały wyścigowy weekend za kierownicą nowego Picanto. Jakie są największe atuty tego auta?

KS: Auto ma dwie bardzo mocne strony. Ciężko powiedzieć, co jest lepsze. Chodzi mi o hamulce i zawieszenie. Oba te elementy są zupełnie nowe i dają dużą swobodę w jeździe. Zawieszenie sprawia, że to auto bardzo dobrze trzyma się w zakręcie, a hamulce pozwalają bardzo późno i pewnie hamować. Możemy pozwolić sobie na dużo więcej. To zdecydowanie dwie największe różnice w porównaniu do starego modelu.

To Twój kolejny sezon w mistrzostwach Polski Kia Picanto. Dlaczego zdecydowałeś się na start w tej, a nie innej serii?

KS: KIA PLATINUM CUP to mistrzostwa monomarkowe. Wszyscy jeżdżą takimi samymi samochodami. To jedyna taka opcja w Polsce. Ten sam sprzęt sprawia, że te rozgrywki są bardzo kuszące. Na torze weryfikowane są umiejętności zawodników. O wyniku nie decyduje to, co kto ma pod maską. To wyłania najlepszego kierowcę, a nie tego, który dysponuje najlepszym sprzętem. To jest bardzo sprawiedliwe.

Źródło: KIA PLATINUM CUP

Racing for Poland to druga polska załoga, po Inter Europol Competition, która wystartuje w European Le Mans Series na torze Monza we Włoszech i tym samym zadebiutuje w klasie LMP3.

Podczas drugiej rundy ELMS na torze Monza dla zespołu z numerem #95 rywalizować będą Tomasz Blicharski, Henning Enqvist i Alex Fontana.

Zespół Racing for Poland rozwijający się pod nadzorem Stefana Romeckiego, który obecnie współpracuje z Team Virage, został zaangażowany do swojego pierwszego wyścigu w Europejskiej Serii Le Mans (ELMS) - powiedział Tadeusz Romecki, szef A3SR.

Załoga w składzie: Tomasz Blicharski, Henning Enqvist i Alex Fontana postara się popchnąć do granic możliwości prototyp LMP3, aby wynagrodzić cierpliwość i ciężką pracę włożoną przez całą ekipę w celu osiągnięcia tego ważnego etapu.

Utworzenie ekipy wyścigowej Racing for Poland stało się rzeczywistością w niespełna trzy tygodnie po ogłoszeniu tego faktu na antenie Eurosport Polska, podczas transmisji 24-godzinnego wyścigu Le Mans - kontynuuje Romecki.

W czwartek, szóstego lipca, tuż po wyjeździe z fabryki, Ligier JSP3 w barwach nowego zespołu zaliczył swoje pierwsze testowe okrążenia na torze Magny Cours we Francji.

Najbliższa runda European Le Mans Series odbędzie się 11-13 maja na torze Monza. Na pierwszy trening kierowcy wyjadą w piątek, który wystartuje o 11:45 a zakończy się o 13:15. W sobotę na kierowców i zespoły czeka drugi trening (09:15-10:45) oraz sesja kwalifikacyjna (14:00-14:10), która potrwa jedynie dziesięć minut, natomiast w niedzielę o godzinie 12:30 wystartuje czterogodzinny wyścig.

Motocykliści zespołu Pazera Racing rozpoczęli sezon od wyścigów pierwszej rundy europejskiej serii Alpe Adria na słowackim torze Slovakiaring. Paweł Szkopek w niedzielę o włos rozminął się z podium w klasie Superbike, podczas gdy Patryk Pazera dwukrotnie punktował w kategorii Superstock 600.

11-krotny, aktualny mistrz Polski klasy Superbike, Szkopek był jednym z najszybszych w stawce trzydziestu czterech zawodników podczas treningów wolnych, ale pierwszy wyścig utrudniło mu najpierw wypchnięcie na pobocze przez rywala, a następnie problemy z elektroniką.

Piętnasty dzień wcześniej, w niedzielę zawodnik ekipy Pazera Racing wystrzelił na czoło stawki i jechał po pewne podium w drugim wyścigu. Niestety, na ostatnim okrążeniu w Yamasze Pawła zaczęło kończyć się paliwo. Choć ostatecznie minął linię mety na dziewiątym miejscu, Szkopek pokazał tempo pozwalające na walkę o podium, a to nastraja go bardzo optymistycznie przed kolejnymi wyścigami, które w ostatni weekend maja odbędą się w Poznaniu.

Ta runda miała dla mnie słodko-gorzki smak – powiedział Paweł Szkopek. Słodki, ponieważ udało nam się razem z zespołem znaleźć bardzo dobre ustawienia motocykla, które pozwoliły mi walczyć o czołowe pozycje. Gorzki, ponieważ w drugim wyścigu zabrakło mi paliwa na ostatnich metrach przez co straciłem podium.

Sporo pracowaliśmy w ten weekend nad ustawieniami i w niedzielę zmieniliśmy mapę zapłonu, co spowodowało nieco za duże spalanie. Wszystko to jednak pozwoliło nam wyciągnąć wnioski, które pozwolą nam z pewnością walczyć o zwycięstwa podczas kolejnej rundy w Poznaniu.

Punkty w obu wyścigach klasy Superstock 600 zdobył także na Słowacji najszybszy z Polaków w tej kategorii, Patryk Pazera. Startujący Yamahą R6 20-latek w sobotę był ósmy, a w niedzielę czternasty.

Dobrze było wreszcie rozpocząć sezon i zgarnąć pierwsze punkty – przyznał Patryk Pazera. Na początku pierwszego wyścigu trochę rozkojarzył mnie zawodnik jadący przede mną, z którego motocykla wyciekał jakiś płyn. Nie byłem pewien czy to woda czy olej, co nieco wybiło mnie z rytmu, ale ósma pozycja i tak była całkiem niezłym wynikiem.

W niedzielę walczyłem w grupie bardzo defensywnie jadących zawodników, przez co czołówka trochę nam odjechała, ale najważniejsze, że w obu wyścigach zdobyłem punkty i rozgrzałem się przed rozpoczynającym się pod koniec maja sezonem mistrzostw Polski.

Źródło: Media4Racing

17-letni torunianin imponował tempem podczas drugiej rundy serii Euroformula Open. W swoim debiucie w barwach hiszpańskiej ekipy Campos Racing jedyny Polak w stawce ukończył niedzielny wyścig na torze Formuły 1 w Paul Ricard na piątej pozycji.

Karkosik przez cały weekend był jednym z najszybszych kierowców Euroformuły Open, w piątek uzyskując najlepszy czas oficjalnych treningów, a w sobotę czwarty czas pierwszego wyścigu. Niestety, z powodu porannej awarii skrzyni biegów Polak nie przejechał w pierwszej kwalifikacji ani jednego mierzonego okrążenia i do wyścigu startował z ostatniej, szesnastej lokaty.

17-latek widowiskowo wyprzedzał jednak kolejnych rywali, przebijając się aż na siódme miejsce i wykręcając czwarty najlepszy czas w stawce. Gdyby nie problemy z kwalifikacji, po starcie z wyższego pola z pewnością walczyłby o podium.

Dzień później, mimo niższej przyczepności i trudniejszego prowadzenia bolidu torunianin zakwalifikował się do drugiego wyścigu na szóstej pozycji, a następnie przebił na piąte miejsce i do samej mety walczył o czwartą lokatę, z którą rozminął się o ułamki sekundy.

Finiszując na piątej pozycji Polak był jednak pierwszym na mecie z trzech kierowców ekipy Campos Racing, a dzięki cennym punktom awansował na ósme miejsce w klasyfikacji generalnej.

Pokazaliśmy we Francji, że możemy walczyć o czołowe pozycje – powiedział Alex Karkosik. Od początku weekendu czułem się bardzo dobrze w moim nowym zespole i w nowym bolidzie.

W piątek byłem najszybszy w oficjalnych treningach, ale niestety z powodu awarii skrzyni biegów w kwalifikacji do pierwszego wyścigu startowałem z końca stawki. Czułem się jednak bardzo dobrze i byłem w stanie wyprzedzić połowę rywali, jadąc tempem grupy walczącej o podium. W niedzielę warunki były nieco trudniejsze i mimo lepszych kwalifikacji musiałem ostro walczyć o piąte miejsce. Cieszę się, że znów pokazałem tempo, na które liczyłem po udanym, ubiegłorocznym debiucie w Euroformule Open.

Dziękuję ekipie Campos Racing i mam nadzieję, że podczas kolejnej rundy zrobimy kolejny krok w kierunku podium - dodał jedyny Polak w stawce Euroformuły Open.

Trzecia z ośmiu rund Euroformuły Open odbędzie się w dniach 9-10 czerwca na belgijskim torze Spa-Francorchamps.

Źródło: Media4Racing

Konrad Wróbel, który powrócił do stawki mistrzostw Polski Kia Picanto, z pewnością będzie dobrze wspominał ostatni kwietniowy weekend, podczas którego wygrał oba wyścigi na Hungaroringu.

Wróbel rozpoczął sezon od zwycięstwa w piątkowych kwalifikacjach, za co otrzymał pięć punktów do klasyfikacji sezonu. Po niezwykle zaciętej walce okazał się lepszy od Kamila Serafina. Urzędujący mistrz Polski przegrał z rywalem walkę o pole position o zaledwie 0.054 sekundy. Trzecia Adrienn Vogel była słabsza o 0.074 sekundy.

Sobota stała pod znakiem pierwszego w tym sezonie wyścigu KIA PLATINUM CUP. Na podium ze zwycięstwa cieszył się wspomniany już Konrad Wróbel, któremu wytchnienia nie dawał drugi na mecie Kamil Serafin i trzecia Adrienn Vogel Wyścig po drugim wyjeździe samochodu bezpieczeństwa zakończono przedwcześnie. Czerwona flaga spowodowała, że za oficjalne uznano rezultaty po dziewiątym okrążeniu.

Zgodnie z regulaminem pierwsza szóstka pierwszego wyścigu startowała w odwróconej kolejności do niedzielnej rywalizacji, co oznaczało, że z pierwszej linii ruszyli Lukas Keil i Nikodem Wierzbicki. Młodzi kierowcy nie wykorzystali jednak swojej szansy i w drugim zakręcie zderzyli się, co spowodowało, że Polak był zmuszony do zjazdu do boksów, by szybko naprawić swoją Kię. Start rewelacyjnie rozegrała Adrienn Vogel i bardzo szybko wysunęła się na prowadzenie, którego nie oddała do końca rywalizacji.

Węgierka nie mogła jednak pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Za jej plecami zażartą walkę toczyli Konrad Wróbel, Kamil Serafin i Filip Tokar. Dwaj ostatni nie chcieli odpuścić nawet na moment, co doprowadziło do małej kolizji. Na szczęście żaden z kierowców mocno nie uszkodził swojego samochodu i obaj mogli kontynuować jazdę. Tokar po tym incydencie otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, co zepchnęło go pod koniec pierwszej dziesiątki.

Na drugim okrążeniu kolizję mieli również Marcin Ganowski i Jakub Dwernicki. Z poważnie wyglądaj kraksy, obaj kierowcy wyszli bez szwanku, ale Picanto Dwernickiego ucierpiało na tyle mocno, że musiał on zjechać do boksów i zakończyć rywalizację. Ganowski, podobnie jak Tokar, otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową.

Po nerwowym początku kierowcy opanowali swoje emocje i w sportowej walce dalej rywalizowali o jak najlepsze lokaty. Adrienn Vogel kontrolowała sytuację i cały czas miała około sekundy przewagi nad Kamilem Serafinem i Konradem Wróblem. Mistrz Polski odpierając ataki powracającego do cyklu kierowcy kilkakrotnie wyjechał z prawidłowej nitki toru, za co otrzymał karę siedmiu sekund i mimo że linię mety przejechał jako drugi, to początkowo został sklasyfikowany na trzeciej pozycji.

Po wyścigu sędziowie dopatrzyli się niezgodności samochodu Adrienn Vogel z regulaminem technicznym. Węgierka została zdyskwalifikowana i ostatecznie zwycięstwo przyznano Konradowi Wróblowi, który linię mety przekroczył jako trzeci. Drugie miejsce zdobył Kamil Serafin, a na trzecią pozycję awansował Lukas Keil. Niemiec w pokonanym polu zostawił Dawida Borka, który stracił nieco ponad sekundę. Czołową piątkę zamknął Marek Begier.

Jako siódma linię mety przekroczyła Petra Krajnyak, ale podobnie jak w samochodzie Adrienn Vogel, również w jej egzemplarzu Picanto dopatrzono się niezgodności z regulaminem technicznym i młodsza z pań została zdyskwalifikowana.

Drugą piątkę oficjalnych wyników otworzył Aleksander Olejniczak. Mimo otrzymania kary dwóch sekund za przekraczanie nitki toru zdołał zostawić za sobą Filipa Tokara, który odrabiał straty po karze przejazdu przez aleję serwisową. Powracający do serii zawodnik stracił do rywala zaledwie 0.027 sekundy. Czołową dziesiątkę zamknęło dwóch debiutantów: Miłosz Siemaszko i Patryk Borek, których na linii mety dzieliło 0.470 sekundy oraz Marcin Ganowski. Jedenastą pozycję zdobył startujący jako VIP: Maciej Ziemek, a dwunastą Nikodem Wierzbicki, który po kraksie na pierwszym okrążeniu nie miał szans na zbliżenie się do rywali. Pięć punktów za najlepszy czas pojedynczego okrążenia zdobył Kamil Serafin.

W klasyfikacji sezonu Konrad Wróbel i Kamil Serafin mają po 142 punkty. Trzeci jest Lukas Keil (114), czwarty Filip Tokar (112), a piąty Marek Begier (108).

Kolejną rundę KIA PLATINUM CUP zaplanowano w dniach 19-20 maja na austriackim torze Red Bull Ring.

Źródło: KIA PLATINUM CUP

Alex Karkosik w sezonie 2018 wystartuje w pełnym cyklu serii Euroformula Open w barwach słynnego zespołu Campos Racing. Ekipa byłego hiszpańskiego kierowcy F1, Adriana Camposa, doceniła talent torunianina podczas wspólnych, przedsezonowych testów w Jerez i zaproponowała mu atrakcyjny kontrakt. Pierwszy wspólny start już w najbliższy weekend we Francji.

Konrad Wróbel, który powrócił do startów w mistrzostwach Polski Kia Picanto, wywalczył pole position do pierwszego wyścigu serii na torze Hungaroring. Przy słonecznej pogodzie i temperaturach przekraczających 20 stopni Celsjusza, kibice byli świadkami niezwykle zaciętego pojedynku pomiędzy wspomnianym Wróblem i Kamilem Serafinem, który przegrał bój o pierwsze pole startowe o 0.056 sekundy.

Wczoraj dla Volkswagena rozpoczęła się nowa epoka w sporcie samochodowym: marka zaprezentowała super sportowy model I.D. R Pikes Peak zasilany wyłącznie energią elektryczną. Łączna moc jego dwóch silników elektrycznych wynosi 500 kW (680 KM), moment obrotowy 650 Nm, auto razem z kierowcą waży mniej niż 1100 kg.

Polscy motocykliści Wójcik Racing Teamu musieli wycofać się z prestiżowego 24-godzinnego wyścigu na francuskim torze Le Mans po sześciu godzinach rywalizacji.

Tor Hungaroring, który od 1986 roku gości u siebie najszybszych kierowców na świecie, w ostatni weekend kwietnia stanie się areną zmagań zawodników, którzy w sezonie 2018 będą chcieli wywalczyć tytuł mistrza Polski KIA PLATINUM CUP.

Na kilka dni przed startem w 24-godzinnym wyścigu motocyklowym na Le Mans, Daniel Bukowski zdradza w rozmowie z Dunlop, jak wyglądała jego droga od młodzieńczej fascynacji motocyklami do startów w kultowych wyścigach motocyklowych świata. Sympatyczny zawodnik wyjaśnia też, jak motocykle zmieniły jego życie.

Torunianin Alex Karkosik widowiskowo przebił się z piętnastego na dziewiąte miejsce w niedzielnym wyścigu pierwszej rundy Euroformuły Open na portugalskim torze w Estoril. Mimo zdobytych punktów, pierwszy w tym roku start bolidem Formuły 3 upłynął pod znakiem serii problemów technicznych, które uniemożliwiły 17-latkowi pokazanie pełni swojego potencjału.

Karkosik rozpoczynał swój drugi sezon w Euroformule Open po pracowitej zimie, w trakcie której z sukcesami startował w mocno obsadzonej, hinduskiej serii MRF Challenge. Apetyty przed pierwszym w tym roku startem bolidem F3 zaostrzyły także udane, oficjalne testy w Jerez, w których Alex wziął udział razem z hiszpańskim zespołem Campos Racing.

Niestety, weekend w Portugalii zupełnie nie poszedł po myśli toruńskiego kierowcy, który w sobotę i niedzielę zmagał się z serią problemów technicznych. Mimo wszystko jazda torunianina była ozdobą niedzielnego wyścigu, podczas którego Alex przebił się z piętnastego na dziewiąte miejsce, sięgając po dwa punkty do klasyfikacji generalnej. W sobotę kierowca włoskiej ekipy RP Motorsport finiszował tuż za punktowaną dziesiątką, na jedenastym miejscu.

To był dla mnie najtrudniejszy i najbardziej rozczarowujący weekend za kierownicą bolidu Formuły 3 – powiedział Alex Karkosik. Po udanym, ubiegłorocznym debiucie, w tym roku chcieliśmy regularnie walczyć o czołowe pozycje. Podczas testów w Jerez jechałem praktycznie identycznym tempem jak Argentyńczyk Marcos Siebert, który wygrał niedzielny wyścig.

Niestety mieliśmy w ten weekend sporo problemów technicznych. W sobotę spowolniła mnie zbyt niska temperatura silnika. W niedzielę podczas drugiej kwalifikacji byłem przedostatni, choć sesja odbywała się na mokrym torze, a w takich warunkach zawsze jestem bardzo szybki i czuję się jak ryba w wodzie. Niestety bolid nie prowadził się tak, jakbym tego chciał. W obu wyścigach robiłem jednak co mogłem. W pierwszym ostro i długo walczyliśmy o pozycje, przez co zbyt mocno zużyłem przednie opony i na finiszu nie byłem już w stanie przebić się do punktowanej dziesiątki, choć zabrakło mi niewiele. W niedzielę było nieco lepiej i mimo odległego pola startowego byłem w stanie przebić się na dziewiąte miejsce i wywalczyć chociaż dwa punkty.

To był dla mnie bardzo trudny weekend, ale teraz mamy czas aby dokładnie wszystko przeanalizować. Wiemy jednak co zrobić aby wrócić do czołówki podczas kolejnych wyścigów - dodał Polak.

Po pierwszej z ośmiu rund Euroformuły Open jedyny Polak w stawce zajmuje dziesiąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Druga runda odbędzie się w dniach 5-6 maja na francuskim torze Paul Ricard.

Źródło: Media4Racing

W NASCAR Whelen Euro Series ponownie wystąpi Maciek Dreszer. Młody i utalentowany kierowca podpisał kontrakt z włoskim zespołem CAAL Racing. W ten sposób Dreszer dołączył do teamu, w którym jeździ zeszłoroczny zwycięzca europejskiej serii – Alon Day.

Maciek Dreszer swoją przygodę z europejską serią NASCAR rozpoczął w ubiegłym roku od występu w zespole DF1 Racing. W swoim debiutanckim sezonie Dreszer pomimo problemów z samochodem wywalczył finalnie trzecie miejsce w klasie Rookies, a siódme w klasyfikacji Elite 2. W sezonie 2018 Maciek wraca do rywalizacji w serii z doświadczeniem, lepszym zespołem i ambicjami na więcej.

Udało się! Podpisaliśmy kontrakt i ponownie wystartuję w serii wyścigów NASCAR! - powiedział Maciej Dreszer. Bardzo się cieszę, ponieważ z jednej strony bardzo spodobała mi się specyfika tego ścigania, czyli widowiskowa i często kontaktowa jazda zderzak w zderzak. Z drugiej strony czuję ogromny niedosyt po poprzednim sezonie, kiedy nie wszystko poszło tak jak chcieliśmy, szczególnie w kwestii przygotowania samochodu.

Z doświadczonym zespołem, który zapewni mi najlepsze możliwe wsparcie wiem, że mogę osiągnąć dużo, dużo więcej. Nie ukrywam, że celem jest wygranie serii europejskiej, a kolejnym krokiem ściganie na amerykańskich torach. Wierzę, że ta współpraca to właśnie duży krok w kierunku realizacji tych planów.

W sezonie 2018 Dreszer podpisał kontrakt z włoską grupą CAAL Racing. To bardzo doświadczony zespół z historią pełną sukcesów w różnych seriach wyścigowych. W jego barwach jeździł ubiegłoroczny zwycięzca europejskiej serii NASCAR Alon Day, a pozostali kierowcy też prezentowali równą, wysoką formę przez cały sezon.

Cieszymy się, że możemy przywitać Maćka w naszym zespole, tym bardziej że będzie on pierwszym Polakiem ścigającym się w naszych barwach. Już rok temu rozmawialiśmy o możliwości współpracy, ale niestety do wszystkich samochodów mieliśmy już wtedy zaangażowanych kierowców. Bardzo uważnie jednak obserwowaliśmy jego umiejętności i rozwój w trakcie sezonu, dlatego jestem przekonany, że w tym roku razem możemy walczyć o najwyższe pozycje w każdym z wyścigów. Jeszcze w marcu spotkamy się na torze, aby jak najlepiej przygotować się na pierwsze zmagania w Walencji – zapowiada Luca Canneori, Team Manager CAAL Racing.

Maciek Dreszer to 21-letni kierowca wyścigowy, który mimo młodego wieku ma już na koncie wiele sukcesów. Rywalizację rozpoczął jako 16-latek, debiutując w KIA Lotos Race. W 2014 roku zdobył I miejsce w Pucharze Toyoty GT86 Cup na torze Nürburgring stając się najmłodszym zwycięzcą w historii tych wyścigów. Rok później wygrał BMW M235i Racing Cup, zdobył też II miejsce w mistrzostwach świata 24H Endurance Series i III miejsce w mistrzostwach Belgii. Podobnie rok 2016 był dla Maćka pasmem sukcesów: I miejsce w ADAC Zurich 24h Rennen – Nürburgring, II miejsce w mistrzostwach Europy GT4 European Series oraz III miejsce w 12-godzinnym wyścigu w holenderskim Zandvoort. Sezon 2017 upłynął mu na startach w serii NASCAR, które ukończył na III miejscu w klasie Rookies.

NASCAR to pierwsza organizacja motosportowa na świecie, została założona w 1947 roku w Stanach Zjednoczonych, gdzie cieszy się popularnością porównywalną do NBA czy NHL. W wyścigach biorą udział superszybkie i potężne samochody, które jednocześnie są bardzo surowe i nie posiadają, za wyjątkiem wspomagania kierownicy, żadnych systemów elektronicznych ułatwiających jazdę. Ich prowadzenie jest z tego powodu bardzo wymagające, ale dostarcza niezapomnianych wrażeń.

Od 2009 roku wyścigi odbywają się także w Europie pod nazwą NASCAR Whelen Euro Series. To najszybciej rosnącą seria wyścigów, która dla występujących w niej kierowców i zespołów jest przepustką do rywalizacji na amerykańskich torach. Wyścigi co roku przyciągają łącznie ponad 150 tysięcy widzów.

W europejskiej serii biorą udział pojazdy z silnikami V8 o pojemności 5,7 litra, mocy ponad 400 KM i osiągające prędkość do 250 km/h.

Seria NASCAR Whelen Euro Series w 2018 roku to sześć rund, z których pierwsza odbędzie się w hiszpańskiej Walencji już 14–15 kwietnia.

Następnie kierowcy będą rywalizować na torach we Włoszech, Wielkiej Brytanii, Francji. Półfinały zostaną rozegrane w niemieckim Hockenheim, a rywalizację zakończy październikowa runda finałowa w belgijskim Zolder.

Alex Karkosik zakończył dwudniowe, oficjalne testy serii Euroformula Open w hiszpańskim Jerez regularnie utrzymując się w ścisłej czołówce w barwach zespołu Campos Racing.

Torunianin z ekipą byłego kierowcy Formuły 1, Adriana Camposa, testował już w Jerez rok temu. Następnie zadebiutował w pełnym cyklu EFO razem z RP Motorsport, stając na podium na legendarnych torach F1 na Silverstone i Monzy. Wówczas testy z Camposem były nagrodą za wygranie bliskowschodnich mistrzostw Formuły Gulf. Tym razem Hiszpanie zaprosili Aleksa do Jerez po tym, jak 17-latek imponował zimą podiami w mocno obsadzonej, azjatyckiej serii MRF Challenge.

Mimo, iż w samochodzie Formuły 3 nie siedział od ponad pięciu miesięcy i nie brał udziału we wcześniejszych, oficjalnych testach EFO w Barcelonie i francuskim Paul Ricard, Alex szybko odnalazł się za sterami 250-konnego bolidu i w środę był jednym z najbardziej pracowitych kierowców na torze, pokonując w sumie aż 95 kółek.

Dzień później młody Polak poprawił swój najlepszy czas o blisko półtorej sekundy, przejeżdżając 78 okrążeń. Torunian zakończył popołudniową sesję na czwartej pozycji w stawce siedemnastu zawodników i przez cały dzień był jednym z najszybszych kierowców.

Świetnie było wrócić za kierownicę bolidu Formuły 3 po prawie półrocznej przerwie – powiedział Alex Karkosik. To bardzo specyficzne auta z uwagi na mocny docisk aerodynamiczny. Gdy wjeżdżasz w zakręt i wydaje ci się, że jedziesz na limicie, aerodynamika dociska bolid do ziemi i pozwala jechać jeszcze szybciej. Potrzeba czasu, aby się do tego przyzwyczaić, szczególnie po tak długiej przerwie, dlatego w środę po prostu łapałem rytm. Szybko jednak odnalazłem się za kierownicą i mogliśmy zabrać się razem z zespołem do prac nad ustawieniami.

W łącznym zestawieniu najlepszych czasów mógłbym być znacznie wyżej, ale na najszybszym kółku, po rekordzie w pierwszym sektorze, zatrzymał mnie problem z tylnym hamulcem. Pozycja nie ma jednak dla mnie większego znaczenia. Najważniejsze jest to, że na torze, za którym w sumie nie przepadam, byłem jednym z najszybszych kierowców na długich przejazdach. Ciekawe było także to, że narzucaliśmy tempo razem z dwoma innymi zawodnikami, którzy zimą byli w czołówce w MRF, co pokazuje wysoki poziom tej azjatyckiej serii.

Bardzo dziękuję Adrianowi i całemu zespołowi Campos Racing za dwa udane dni testów. Teraz wracam do kraju, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik i wkrótce potwierdzić nasze tegoroczne plany. Nie jest jednak tajemnicą, że chcę ponownie wystartować w Euroformule Open i walczyć o czołowe pozycje - dodał Polak.

To były udane testy – wyznał menedżer zespołu Campos Racing, Adrian Campos Jr. Alex potrzebował pierwszego dnia trochę czasu, aby przyzwyczaić się ponownie do docisku generowanego przez samochód Formuły 3, ponieważ zimą ścigał się innymi bolidami, ale to zupełnie normalne. Drugiego dnia regularnie utrzymywał się jednak w pierwszej trójce i imponował. Mieliśmy odrobinę pecha gdy wyjechał na szybkie okrążenia na drugim komplecie nowych opon i nie mógł ukończyć swojego najszybszego kółka, ale takie rzeczy czasami się zdarzają.

To były bardzo udane dwa dni, które dały zespołowi ogromną motywację. Wiemy, że Alex jest kierowcą, który może osiągnąć z nami bardzo wiele.

Sezon Euroformuły Open rozpocznie się w dniach 14-15 kwietnia na portugalskim torze w Estoril.

16-letni Piotr Biesiekirski wygrał rozgrywany w trudnych warunkach na wymagającym torze Albacete wyścig pierwszej rundy motocyklowych mistrzostw Walencji klasy Open 600.

Dosiadający 120-konnej Hondy CBR600RR w barwach ekipy Euvic The Good Racing, Biesiekirski do Albacete udał się w ramach przygotowań do startu w rozpoczynającym się w kwietniu pełnym cyklu mistrzostw Hiszpanii.

Choć w trakcie weekendu skupiał się na pracy nad ustawieniami motocykla i do samego wyścigu ruszał niemal z końca liczącej ponad 20 zawodników stawki, młody Polak tuż po starcie zyskał kilka pozycji, a ostatecznie wywalczył zwycięstwo w klasyfikacji mistrzostw Walencji.

Równie ważne dla pochodzącego z Warszawy motocyklisty było uzyskanie najlepszego czasu w porannej sesji rozgrzewkowej, która odbywała się w wyjątkowo trudnych warunkach; przy niskiej temperaturze, silnym wietrze i na wilgotnej nawierzchni.

Pierwszy wyścig mistrzostw Hiszpanii odbędzie się już ósmego kwietnia, także w Albacete. Kolejne rundy zaplanowano m.in. na znanych z prestiżowych mistrzostw świata MotoGP torach w Aragonii, Jerez de la Frontera czy w Barcelonie.

To był bardzo wymagający weekend, ponieważ temperatura powietrza wynosiła zaledwie kilka stopni, a silny wiatr i przelotne opady deszczu bardzo utrudniały jazdę – relacjonuje Piotr Biesiekirski. Prognozy mówiły nawet o opadach śniegu, ale na szczęście do nich nie doszło. Podczas pierwszej kwalifikacji skupialiśmy się na ustawieniach motocykla i nie patrzyliśmy na czasy okrążeń. Na drugą w ogóle nikt nie wyjechał z powodu fatalnych warunków, dlatego do wyścigu startowałem z końca stawki, ale szybko zyskałem kilka pozycji. Ostatecznie finiszowałem na czternastym miejscu w połączonej stawce, w której ścigali się także rywale dosiadający mocniejszych motocykli w specyfikacji Supersport, podczas gdy ja cały czas dysponuję całkowicie seryjnym silnikiem. Na mecie okazało się jednak, że byłem pierwszy wśród zawodników sklasyfikowanych w ramach mistrzostw Walencji. Cieszę się, że zacząłem sezon na najwyższym stopniu podium, choć oczywiście ważniejszy od tego wyniku jest fakt, że dobrze przygotowaliśmy się do zaplanowanej w Albacete pierwszej rundy mistrzostw Hiszpanii. Cieszy mnie jednak coś jeszcze. Hiszpańscy sędziowie chyba doszli do wniosku, że warto nauczyć się wymowy mojego, w sumie mocno skomplikowanego dla nich, nazwiska. Podczas ceremonii podium wychodziło im to naprawdę nieźle, a to także dobry prognostyk dla mnie i mojego zespołu, któremu bardzo dziękuję za ciężką pracę przez cały weekend.

Teodor Myszkowski, ubiegłoroczny zwycięzca Lamborghini Super Trofeo Europe w klasie AM, przez dwa dni testował prototyp klasy LMP3 luksemburskiego zespołu DKR Engineering na torze Formuły 1 pod Barceloną.

Pięćdziesiąta szósta edycja zawodów na Florydzie dobiegła końca. Triumf odniósł zespół Action Express Racing, w którym Filipe Albuquerque, Christian Fittipaldi oraz Joao Barbosa, wykorzystując możliwości Cadillac'a DPi-V.R, ustanawiali również nowy rekord toru – 808 okrążeń.

Alex Karkosik wystartuje w najbliższy weekend w czwartej i ostatniej rundzie serii MRF Challenge Formula 2000. Choć torunianina czekają cztery wyścigi w mocnej stawce na zupełnie nowym dla siebie torze w Indiach, 17-latek chce zakończyć zimową część sezonu na podium.

Dwukrotny mistrz świata Formuły 1 z sezonów 2005 i 2006, podczas Roar before the 24H Daytona był entuzjastyczny i szczęśliwy z faktu, że jest właśnie w tym miejscu.

Strona 1 z 2

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone