Menu

Jan Antoszewski i Gosia Rdest najszybsi w wyścigach KIA Lotos Race na Hungaroringu

KIA Lotos Race

Pierwszy wyścig wygrał Jan Antoszewski i do niego należą czasy najszybszych okrążeń w obydwu wyścigach. W wyścigu numer dwa triumfowała Gosia Rdest, która w Mistrzostwach Polski Kia Picanto wzięła udział na zaproszenie KIA Motors Polska.

Podczas niedzielnych wyścigów na Hungaroringu pogoda postanowiła się ustabilizować – było słonecznie i bezwietrznie, a wilgotność powietrza spadła z blisko 80% w sobotę do niecałych 50% w niedzielę. Było ciepło, ale nie upalnie. Przed pierwszym wyścigiem termometr wskazywał 23 stopni Celsjusza, w czasie drugiego – o jeden stopień Celsjusza więcej, ale temperatura toru wynosiła ponad 40 stopni.

Jan Antoszewski i Damian Litwinowicz, którzy do pierwszego wyścigu startowali z pierwszej linii, zamienili się miejscami po zakręcie numer jeden. Kamil Serafin, który startował z piątego pola poradził sobie z Nikodemem Wierzbickim, startującym o linię wcześniej z czwartego miejsca. Na początku trzeciego okrążenia Marek Begier przecenił możliwości układu hamulcowego Kia Picanto i z impetem uderzył w lewą stronę samochodu Marcina Ganowskiego. Pęknięte zawieszenie w Kia Picanto Ganowskiego nie pozwoliło mu ani kontynuować wyścigu, ani usunąć samochodu w bezpieczne miejsce. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, a służby porządkowe miały czas na przetransportowanie pokaleczonego auta w bezpieczne miejsce. Za samochodem bezpieczeństwa sznur dziewiętnasu wyścigowych Kia Picanto wykonał dwa okrążenia.

Do dziesiątego okrążenia Picanto jechały w tzw. procesji. Kolejność czołówki wyścigu była następująca Litwinowicz, Antoszewski, Gunther, Serafin, Wierzbicki i Jabłoński. W niedalekiej odległości za pierwszą szóstką trwał pojedynek dwóch pań – Gosi Rdest i Adrienn Vogel, która z szesnastego miejsca startowego awansowała o aż osiem pozycji. Żaden kierowca-facet w wyścigu numer jeden nie wyprzedził tylu konkurentów, co ambitna i doświadczona zawodniczka z Węgier. Fakt, miała łatwiej niż zawodnicy z Polski, bo do walki zagrzewał ją doping wielotysięcznej publiczności zgromadzonej na trybunach Hungaroringu. Tak powinny wyglądać wyścigi i kibicowanie przez duże „K”!

Na dwa okrążenia przed końcem wyścigu Jan Antoszewski odzyskał prowadzenie, a Damian Litwinowicz musiał zadowolić drugim miejscem. Podium uzupełnił Max Gunther. Pierwszą dziesiątkę uzupełnili – Kamil Serafin, Nikodem Wierzbicki, Szymon Jabłoński, Gosia Rdest, Adrienn Vogel, Dawid Borek i Tomasz Magdziarz.

Wyścig numer dwa to thriller od startu do mety w wykonaniu Szymona Jabłońskiego, Jana Antoszewskiego, Nikodema Wierzbickiego, Damiana Litwinowicza, Kamila Serafina i Gosi Rdest. Ci kierowcy zmieniali się na pozycjach tyle razy, że trudno to było porachować. Przez chwilę liderami wyścigu był każdy kierowca z tej grupy, z wyjątkiem Damiana Litwinowicza.

Podczas wyścigu nie obeszło się bez drobnych obcierek, pourywanych zderzaków, fruwających lusterek, ale w czasie jazdy bok w bok i zderzak zderzak takich „ofiar” nie da się uniknąć. Na szczęście, obyło się bez poważnych incydentów i samochód bezpieczeństwa miał w tym wyścigu wolne.

W pięknym stylu, walcząc do ostatnich metrów wyścigu, wygrała… Gosia Rdest, która przyjechała na Hungaroring w roli kierowcy-gościa. Jej przewaga nad drugim na mecie rewelacyjnym, 14-letnim Nikodemem Wierzbickim wyniosła 0.09 sekundy. Podium uzupełnił Damian Litwinowicz, który finiszował 0.32 sekundy za Wierzbickim. 0,.37 sekundy za nim linię mety minął Kamil Serafin.

Gdy pierwszego i czwartego kierowcę na mecie wyścigu – liczącego 12 okrążeń, czyli niemal 53 km – dzielą centymetry, to najlepiej dowodzi jak wyrównana i zacięta walka czeka kierowców przez kolejne cztery rundy.

Drugą grupę na mecie wyścigu numer dwa stanowiła para Jabłoński-Gunther, która osiągnęła metę niecałe dwie sekundy za pierwszą i w odstępie jedynie 0.229 sekundy między sobą. W pierwszej dziesiątce wyścig ukończyli Dawid Borek, Szymon Ładniak, Marek Begier i Krzysztof Wróbel.

Zwycięzcą rundy numer dwa został Damian Litwinowicz, a po czterech wyścigach liderem dwunastego sezonu KIA Lotos Race jest Jan Antoszewski.

Jestem zły na siebie, że o ułamek sekundy spóźniłem start do pierwszego wyścigu. Na końcu prostej startowej ten ułamek sprawił, że Damian znajdował się przede mną i nie miałem szans na obronę pozycji. Musiałem uważać, żeby Max również mnie nie wyprzedził. Cały czas starłem się wywierać presję na Damiana. Na 10. okrążeniu obydwaj popełniliśmy błąd, jeden z zakrętów pojechaliśmy zbyt szeroko i wtedy pojawiła się okazja, aby powalczyć o odzyskanie pierwszej pozycji. Udało się i teraz jestem na siebie trochę mniej zły. Humor poprawiła mi informacja, że jestem autorem czasów najszybszych okrążeń i moje konto punktowe po tej rundzie powiększy się o dziesięć dodatkowych punktów - powiedział Jan Antoszewski.

To niezwykłe uczucie! Przyjechać, wsiąść do nowego dla siebie auta i wygrać - dodał Gosia Rdest. Łatwo nie było, bo poziom rywalizacji i umiejętności kierowców w Mistrzostwach Polski Kia Picanto są bardzo wysokie. Podobnie jak organizacja serii KIA Lotos Race.

Te wyścigi niczym nie różnią się od droższych serii. Jedyne czego mi brakowało, to telemetrii. Dzięki niej zdecydowanie skraca się droga potrzebna do doskonalenia umiejętności, do uświadomienia sobie, co jako kierowca robię dobrze, a co mogę robić lepiej.

Trzecia runda Mistrzostw Polski Kia Picanto odbędzie się w dniach 10-11 czerwca przed własną publicznością, na rodzimym Torze Poznań. Warto tam przyjechać, bo to jedyna okazja, aby w Polsce na żywo obserwować wyścigi KIA Lotos Race – jedynej polskiej serii wyścigowej, która jest objęta patronatem „International Series Sanctioned by the FIA”.

KIA Lotos Race Image © KIA Lotos Race

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE