Menu

Pirtek Enduro Cup 2016 – podsumowanie

Craig Lowndes

Wszystko, co dobre musi się kiedyś skończyć. Nie było inaczej z tegoroczną edycją Pirtek Enduro Cup - w tym roku odbyła się jego czwarta edycja. Jak poprzednie tak i ta dostarczyła fanom wiele niezapomnianych wrażeń i emocji.

Jak w poprzednich latach puchar ten składał się z trzech rund, podczas których odbyły się cztery wyścigi w tym najważniejszy wyścig w roku - Bathurst1000 - a ponadto wyścig Sandown 500 oraz dwa po ulicach Gold Coast w ramach Gold Coast 600 (Surfers Paradise).

Jak co roku ten okres jest chyba najważniejszy w całym sezonie. Cztery wyścigi i łącznie 900 punktów do wygrania; w Sandown i Bathurst dla zwycięzców po 300, a w Gold Coast po 150 punktów za wygranie wyścigu. Ilość kilometrów do przejechania sprawia, że potrzebni są rezerwowi. Najbardziej znanym z nich był debiutant z Nowej Zelandii, Richie Stanaway. ProDrive aka Super Black Racing dał mu szansę do zaprezentowania swoich umiejętności za kierownicą Forda Falcona i był to strzał w dziesiątkę. Jednak Richie nie był jedynym rezerwowym, który pokazał się ze świetnej strony w Pirtek Enduro Cup.

Sandown 500

Szefowie VASC wpadli na genialny pomysł. Postanowili, że runda na torze Sandown 500 będzie 50 jubileuszem australijskiego touringu. „Retro Round” było cofnięciem się do lat 50-tych, 60-tych i tak dalej do teraz. Zespoły postanowiły pomalować samochody w barwy z tamtych czasów.

Ekipy zobowiązały się do noszenia „klasycznych” ubrań względem danego 10-lecia związanego z wyścigami, a tyczyło się to kombinezonów, ubrań, czapek, a nawet wąsów.

Sektory toru Sandown 500 były jak wehikuł czasu ozdobione na dane dekady. Najlepiej ubrani kibice mogli nie tylko testować przysmaków z tamtych lat, ale również wygrać świetne nagrody jak przejażdżki z kierowcami VASC.

Wróćmy jednak do ścigania. Kwalifikacje w Sandown to osobna kwestia. Najpierw 20 minutowa sesja, która ustala kolejność do startu wyścigu kwalifikacyjnego dla rezerwowych kierowców. Kolejność końcowa tego wyścigu ustalała kolejność wyścigu kwalifikacyjnego nr 2, a wynik końcowy oznaczał kolejność na starcie do wyścigu na dystansie 500 km. Oba wyścigi trwały po godzinę.

Najskuteczniejszym łowcą okazał się Jamie Whincup, który zdobył pole position. W pierwszej sesji kwalifikacyjnej wygrał Chaz Mostert, który ostatecznie startował z siódmej pozycji.

Bardzo solidne kwalifikacje zaliczyła para Tander Luff, która ostatecznie wygrała wyścig o 0.5 sekundy przed parą Van Gisbergen/Premat. Pogoda na torze była zmienna, kierowcy często przeskakiwali z opon deszczowych na „softy”. Dodatkowo ostatnie kilometry Tander jechał z oderwanym błotnikiem, co spowodowało, że z dziesięciu sekund na mecie zrobiło się jedynie pół sekundy.

Bathurst 1000

Mount Panorama to chyba ulubiona góra w Australii. Już w końcówce lat 30-tych odbyły się tam pierwsze zawody i to nawet spod znaku „GP”. Od lat 50-tych, gdy zamieniono wyścig Phillip Island, wyścig ten stał się najważniejszym w roku. Dwieście tysięcy kibiców na torze, miliony przed TV dodają rangi temu wyścigowi.

W tym roku była to wyjątkowa runda ze względu na 10-tą rocznicę śmierci legendy australijskiego motorsportu, Petera Brocka, nazywanego przez wszystkich „Królem Góry”. Nic dziwnego skoro wygrywał on ten wyścig aż dziwięć razy, z czego raz na solo. Peter Brock do końca życia był związany ze ściganiem, zmarł po wypadku w rajdzie aut klasycznych, co pogrążyło całą Australię w żałobie. Nie będzie przesadą, jeśli zostanie to porównane do żałoby w Brazylii po Sennie.

W tym roku najbardziej zmobilizowany do zwycięstwa był Whincup, który wygrał kwalifikacje i chciał być pierwszym od 2009 roku zwycięzcą Bathurst 1000, który startował z pole position. Jak okazało się później Whincup przeszedł do historii w inny sposób.

Wyścig w połowie zapowiadał się na jego pewne zwycięstwo, jednak po 90 okrążeniu wjechał pierwszy samochód bezpieczeństwa i wtedy zaczęły się prawdziwe emocje.

Zmienne strategie i walka na torze! Po ostatnim samochodzie bezpieczeństwa na torze pozostali Coulthard i McLaughlin. Ten pierwszy szybko uciekł od rywala, a kierujący Volvo McLaughlin musiał opierać się atakującym Tanderze oraz Whincupie. Po minięciu Tandera, Whincup otrzymał dyspozycję, by trzymać się Volvo i oszczędzić trochę paliwa, aby potem pogonić za Coulthardem, jadącym na limicie. Niestety Whincup miał inny pomysł, który spowodował, że Tander i McLaughlin na jedenaście okrążeń do mety po przejechanych 150 skończyli na bandach. Whincup otrzymał 15 sekund kary do końcowego czasu i ostatecznie był dziewiąty.

Gdy dwóch się bije to...

...wtedy stwarza szanse dla innych, a taką dostali Davison z prywatnego TEKNO i Van Gisbergen, który 2 lata wcześniej dla tego zespołu walczył o zwycięstwo, jednak przegrał z awarią. Tym razem musiał się zadowolić rekordowym, ale niestety drugim miejscem, gdyż Davison to jeden z lepiej broniących się kierowców w VASC. Dla niego było to drugie zwycięstwo w Bathurst1000, a jego partner Webb wygrał po raz pierwszy.

Podium uzupełnili Percat i McConville z LD Motorsport, jednego z najmniejszych zespołów w serii.

Gold Coast 600

Niesamowite wrażenie pozostawia oglądanie wyścigów na szybkim, ale ulicznym torze wzdłuż plaż oraz między wieżowcami. Zdjęcia stamtąd oddają jak piękne jest to miejsce. Runda pod nazwą „Surfers Paradise” jest jedną z bardziej popularnych. Nagrodą na podium zamiast tradycyjnych pucharów są deski surfingowe.

Chyba to jedyny tor obok Bathurst, gdzie każdy startujący może powiedzieć o nim, że go lubi. W tym roku ze znakomitej strony pokazał się Van Gisbergen, który w trudnym pierwszym wyścigu na tym torze odniósł zwycięstwo. Nie przyszło mu to łatwo, ponieważ za zbyt szybką jazdę Premata za samochodem bezpieczeństwa, jego załoga dostała 10 sekund kary postoju przy zmianie. Nie przeszkodziło to w wygraniu, jednak pierwsza trójka kierowców wjechała na metę w odległości 0.5 sekundy!

Na kilka okrążeń do mety Tander spowodował niesamowity wypadek z Coulthardem i doszczętnie rozbił swojego Forda. Przez całą noc ekipa mechaników DJR Team Penske walczyła o naprawę auta. Ich walka zakończyła się zwycięstwem, a Fabian dzień później ukończył wyścig na piętnastym miejscu. Ten wyścig padł łupem Whincupa i Dumbrella. Drugie podium zaliczyła załoga Volvo, McLaughlin i Wall, a jak potem było słychać na konferencji prasowej - nie ma urazu McLaughlina do Whincupa za Bathurst.

Świetnym zajęciem w weekend w Gold Coast było oglądanie, co robi SVG. Komentator w niedzielnym wyścigu przez chwilę nie wiedział czy realizator pokazuje zmagania na żywo czy powtórkę.

I takie też było oglądanie Pirtek Enduro Cup 2016. Ostatecznie puchar ten trafił w ręce załogi Red Bull Racing Australia SVG/ Premat. Dodatkowo Premat był pierwszym Europejczykiem od 2012 roku, który wygrał w wyścigu VASC, co ciekawe wtedy wygrał też Francuz,. Był nim Sebastien Bourdais, który podobnie jak Premat wygrał w Gold Coast. Po tych zmaganiach w tabeli kierowców prowadzi Shane van Gisbergen przed Whincupem. Do końca sezonu już tylko dwie rundy, czyli 600 punktów do zdobycia. Zadanie utrudnione dla Whincupa, gdyż teraz VASC przenosi się do ojczyzny Gizzego, Nowej Zelandii. Dodatkowo inny Kiwi, czyli Scott McLaughlin, powalczy w domu o zwycięstwo. Warto obserwować też Coultharda czy Moffata. Po prostu warto zobaczyć wszystko, a to już za dziewięć dni. Pukekohe Raceway w Aukland, VASC przybywa.

Image © Red Bull Content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE