Menu

Decydująca faza sezonu VASC

Shane van Gisbergen

Za nami dwadzieścia emocjonujących wyścigów w najważniejszej serii na Antypodach, czyli Virgin Australia Supercars Championship.

Jedenastu różnych zwycięzców oraz piętnastu innych stojących na podium w ciągu tego, roku a przed nami jeszcze sporo emocji. Jednak nie zapomnijmy o tym, co wydarzyło się dotychczas.

Podczas pierwszej rundy w Adelajdzie, w ciągu tygodnia trzy wyścigi obejrzało około 260 tysięcy ludzi na samym torze! Rozpoczął wszystko Whincup, potem był Courtney jednak najwięcej emocji przyniósł trzeci wyścig, tzw. „długi”. Na okrążeniu formującym zaczęło padać i rozpoczęła się loteria. Zwycięzcą okazał się Percat, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w karierze jako etatowego kierowcy (w 2011 roku wygrał Bathurst 1000 będąc zmiennikiem Tandera).

Wyścig piąty to nieoczekiwana końcówka, gdy auto Watersa zalało olejem nawrót na torze Symmons Plains w Tasmanii, co spowodowało, że zawodnicy z miejsc 1-3 wylądowali na poboczu, a wygrał czwarty do tej chwili Will Davison.

Na wyspie Filipa wątpliwości nie pozostawił Scotty McLaughlin. Kierowca Volvo wygrał oba wyścigi pobijając przy okazji rekord toru.

Na torze w Perth nie raz dochodziło do niespodzianek, jak np. zwycięstwo Mercedesa w 2015 roku. W tym roku pierwsze pole startowe zdobył debiutant Cam Waters, jednak tym razem wygrał spryt inżyniera Craiga Lowndesa. Gdy ten na 25 okrążeń do mety jechał na trzecim miejscu, nieoczekiwanie zjechał po nowe opony, jako jedyny zrobił to drugi raz. Po wyjeździe na dwudziestej pierwszej pozycji skreślili go wszyscy ( w tym i ja), a to był wielkie błąd. Doświadczony „Cappy” objechał wszystkich na torze i wygrał ten wyścig o 3 sekundy. Magia świeżych opon. Drugi wyścig na tym torze okazał się prawdziwym hitem, w którym odpowiednia taktyka pozwoliła Winterbottonowi dojechać na resztkach opon na pierwszym miejscu. Co ciekawe, trzeci na mecie Lowndes stracił do niego 0.6 sekundy.

W Darwin doszło do wielkiej niespodzianki i zwycięstwa Nissana, a dokładnie to Michaela Caruso, a co ciekawe było to jego pierwsze zwycięstwo od siedmiu lat, gdy wygrał na torze w... Darwin. Było to pierwsze od 2013 roku zwycięstwo Nissana. Dzień później wątpliwości nie zostawił Shane van Gisbergen.

Townsville przyniosło podwójne zwycięstwo Red Bulla, a końcówka drugiego wyścigu przyprawiła o zawał serca wielu fanów. Królem polowania okazał się drugi na mecie Courtney, który swoją pozycję wygrał z Winterbottonem o grubość zderzaka.

Queensland Raceway to świątynia Lowndesa, który wygrał tam w tym roku swój dwunasty wyścig. Dzień wcześniej po zwycięstwo jechał Whincup jednak zaryzykował z paliwem i potem musiał je oszczędzać. Jego walkę z Lowndesem wykorzystał „Gizzy”, który odniósł piękne zwycięstwo.

Na torze w Sydney kolejna runda spod znaku Red Bull Racing. W sobotę wygrał Van Gisbergen, jednak niedzielne zwycięstwo po sprytnym ruchu w boksach dało setne zwycięstwo w karierze Whincupowi. W tym roku walczy on o swój siódmy tytuł, jednak błąd Dumbrella w Sandown dał mu słabą pozycję, mimo wywalczenia pole position. Zwycięstwo odnieśli weterani Garth Tander i Warren Luff. Ich zwycięstwo przyszło jednak w mękach, gdyż po oderwaniu się kawałka błotnika tracili sekundy ze swojej przewagi, ostatecznie wygrali o 1.5 sekundy przed parą Van Gisbergen i Premat. Ten wynik dał Gizzy’emu awans na pierwsze miejsce w klasyfikacji kierowców.

Przed nami najważniejszy wyścig sezonu, a do wygrania znowu 300 punktów oraz wielka sława zwycięzcy tego prestiżowego wyścigu. Co przyniesie ten wyścig? Tego nie wiemy, jednak pewne jest jedno - góra nie jest łaskawa dla nikogo.

Wyścig w Bathurst w niedzielę za tydzień od 2 w nocy.

Image © Red Bull Content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE