Menu

Historia mistrza: ‘J-Dub’ łowca rekordów

Jamie Whincup

Mało jest na świecie osób, które nie znają tej postaci. Jeśli połączyć wszystkie serie turystyczne można śmiało stwierdzić, że to najlepszy kierowca na świecie w tej kategorii. Pokazał się za kierownicą Forda, a następnie zdobył sławę jako zawodnik Holdena.

Jamie Whincup, czyli po prostu J-Dub. Skąd takie przezwisko? Jak sam twierdzi, od zawsze do niego tak mówili. Whincup pochodzi z Melbourne. W wieku 7 lat zaczął ścigać się w kartingu odnosząc niemałe sukcesy na Antypodach.

W 1998 Jamie w wieku 14 lat świętował kartingowe mistrzostwo w kategorii Intercontinental A. Następnie rok później dokładnie w swoje urodziny świętował mistrzostwo w kategorii Formula A, co dało mu awans do Australijskiej Formuły Ford, gdzie już po 3 latach zdobył tytuł Mistrza Australii.

W takiej sytuacji Jamie, jako świetnie zapowiadający się młodzian, powinien szukać szczęścia w Europie i tamtejszych seriach typu "single-seater". Jednak niesforny Jamie nie chciał tego robić, gdyż już w 2002 roku wystąpił w V8 Supercars, czyli najbardziej popularnej serii wyścigowej w Australii.

Garry Rogers to ekscentryczny właściciel, ale cechuje go jedna rzecz - ma oko do talentów. Steven Richards (5 razy Bathurst), Garth Tander (mistrzostwo V8 Supercars oraz 3 razy Bathurst 1000 w tym raz z GRM); Garry dał zadebiutować Paulowi Dumbrellowi w wieku 19 lat i 350 dni. Do tego u niego debiutowali również Lee Holdsworth, Michael Caruso czy niesamowicie utalentowany obecny kierowca GRM, Scott McLaughlin.

Jednak jego największym odkryciem jest właśnie J-Dub. Jeszcze w 2002 roku były to 2 występy, ale już w następnym roku Jamie pojechał w 22 wyścigach. Sezon 2004 rozpoczynał w Perkins Racing, ale po chwili trafił do Tasman Motorsport. Młody głodny kierowca pokazał się ze świetnej strony na długich wyścigach w Sandown oraz Bathurst, gdzie w parze z Jasonem Richardsem zdobywał podium.

Tymi występami Jamie zwrócił uwagę Rolanda Dane'a, szefa nowo powstałego zespołu Triple-Eight Engineering (T8). Po roku od powstania do doświadczonej legendy Craiga Lowndesa dołączył młody utalentowany i chętny do walki o największe sukcesy J-Dub i tak rozpoczęła się jedna z największych historii w motorsporcie.

Na swoje pierwsze zwycięstwo dla T8 oraz ogółem w serii Jamie nie czekał długo. W pierwszej rundzie sezonu 2006 w drugim wyścigu Jamie po heroicznej walce z Deanem Canto wywalczył swój pierwszy sukces. Szczerze, z tak wygiętą felgą cud, że dojechał do mety..

Było to jego pierwsze z dwóch zwycięstw w sezonie. Drugie osiągnął w parze z Craigiem podczas słynnego Bathurst1000. Dla obu było to bardzo wzruszające przeżycie, gdyż trzy miesiące wcześniej zmarła legenda australijskiej motoryzacji, Peter Brock.

Zaliczył dobry start, a ostatecznie sezon skończył na 10 miejscu. Przychodził do zespołu po to, by pobudzić Craiga Lowndesa, który od 1996 roku nie zdołał wygrać mistrzowskiego tytułu, mimo że imponował ilością zwycięstw. Wszystko zadziałało odwrotnie. To Jamie stał się postacią nr1 w zespole już w następnym sezonie.

Przez cały rok 2007 J-Dub prezentował równą formę. Wygrał swoje pierwsze w karierze kwalifikacje w końcowej części sezonu czteroma zwycięstwami z rzędu i o mały włos nie pozbawił pewnego tytułu Gartha Tundera. Wtedy padł rekord serii, bo mistrz wyprzedził wicemistrza zaledwie o 3 punkty.

Ta "porażka" dała mu kopa. Sezon 2008 został całkowicie zdominowany przez J-Duba. Wygrał w nim 16 wyścigów przy pięciu startach z pole position. Wyrównał on wtedy rekord zwycięstw w sezonie Craiga Lowndesa. W sezonie 2009 Jamie obronił tytuł i pokazał, że nie ma w tym przypadku. Rok 2010 zaczął się optymistycznie. Sezon zaczynały rundy na bliskim wschodzie - otwarcie w Abu Zabi na znanym torze Yas Marina a następnie w Bahrainie na Sakhir. Wszystkie wyścigi wygrał Jamie i wydawało się, że leci po hat-trick.

Gdy w drugim wyścigu podczas Gold Coast 600 odniósł jedno ze swoich najwspanialszych zwycięstw, on i walczący o zwycięstwo Shane van Gisbergen oraz Winterbottom stworzyli na ostatnich dziesięciu okrążeniach jedno z największych widowisk w historii serii, mieszcząc się w 0.5 sekundy! Wtedy też drugi na mecie SVG osiągnął swoje pierwsze w karierze podium.

Rok 2010 prawie był wygrany jednak J-Dub pokazał w nim swoją drugą cechę. Popełniał wiele błędów oraz kilka razy miał pecha.. Zaczęły się pierwsze niesubordynacje, gdyż Jamie lubi robić wszystko po swojemu. Często ryzykował i kończyło się to czasami dobrze, ale taką samą ilość źle. Rok 2010 był przesiadką T8 z Forda Falcona na Holdena Commodore. Niestety ten rok ostatecznie trafił w ręce Jamesa Courtneya. W kolejnym sezonie Jamie miał jeden cel - trzecie mistrzostwo V8 Supercars. Cel przy dziesięciu zwycięstwach i dziewięciu startach z pierwszego pola został osiągnięty.

Rok 2012 to sezon, który uznawany jest za jeden z najciekawszych. Piękna walka o tytuł z Winterbuttomem, Davisonem i Lowndesem sprawiła wiele radości kibicom. Z dobrej strony pokazywali się młodziaki jak SVG czy Reynolds. Ten drugi podczas Bathurst napsuł wiele krwi goniącemu za rekordami J-Dubowi.

Gdy ten jechał pewnie po swoje czwarte zwycięstwo w Bathurst okazało się, że może mu zabraknąć paliwa. Reynolds jechał jeden ze swoich najlepszych wyścigów w karierze. W między czasie, kiedy zbliżył się do Whincupa, wyprzedził Courtneya w najszybszym zakręcie na torze przy prędkości blisko 300 km/h!

Po tym brawurowym ruchu kontynuował on świetną jazdę, dojeżdżając do kierowcy T8, lecz przegrywając z nim ostatecznie o 0.3 sekundy na dystansie 1000 kilometrów.

Sezon 2012 obfitował w wiele walk. W Adelajdzie J-Dub pojechał, jak sam stwierdził, swój najlepszy wyścig w życiu. Tracąc kilkanaście sekund na około 10 okrążeń do mety potrafił dojechać do Davisona i wyprzedzić go na kilometr do mety, zyskując pięć sekund przewagi!

Jednak wiele razy przegrywał. Z tym samym Davisonem walczył o zwycięstwo na Barbagello Raceway w Perth. Gdy do niego dojechał i próbował go wyprzedzić, zbliżył się do nich Mark Winterbottom, kolega zespołowy Davisona, po czym wykonali obaj jeden z najbardziej zespołowych manewrów w historii motorsportu. Gdy Whincup próbował wyprzedzić Davisona na dwa zakręty do mety, ten zablokował mu szybsze wyjście z zakrętu, a tym samym otworzył tym ruchem drogę Frostiemu do wyprzedzenia Whincupa. Akcja klasa!

Rok 2012 był to dziewiąty sezon Jamiego w V8 Supercars a zarazem zdobył on czwarty tytuł mistrzowski.

Zdominował serię i poczuł się bardzo pewnie. W 2013 w drodze po swój 5piąty tytuł potrafił wygrać wyścig w trakcie, którego był nawet 22.

Podczas Sandown 500 i zmiany kierowców, w jego aucie kręciły się tylne koła, co jest niedozwolone, zarazem Dumbrell wysiadł z auta. Kara była jedna, przejazd przez aleję. Od tego momentu na torze istniał tylko jeden zawodnik. Whincup nie dość, że wygrał, to jeszcze zrobił to w pięknym stylu wyprzedzając drugiego kierowcę na mecie o 8 sekund.

Tytuł był też przywitaniem nowych barw na Holdenie T8 - z Vodafone zmienili na Red Bull. Jednak załoga pozostała ta sama, ponownie z kierowcami, bo skoro mając dwie największe legendy w serii to, po co ich zmieniać?

W 2014 roku kibice po cichu liczyli, że J-Duba można zdetronizować. W 2013 do serii wróciły Nissan oraz Mercedes. Kolejny sezon przywitał w V8SC Volvo. To wszystko mogło dawać nadzieję na to, że ktoś może w końcu to zrobi i mu dokopie.

O takie sytuacje ciężko z osobą, która ma pięć tytułów w tak wyrównanej serii. Od lat pokazywał klasę i szczerze zasłużył na wszystkie te tytuły. Zdarzały mu się wpadki, m.in. często ignorował informacje o oszczędzaniu paliwa. W taki sposób ryzykował, aby wygrywać. W 2012 dokonał tego z przewagą 0.3 sekundy.

Podczas Bathurst 1000, w 2014 roku, popełnił błąd w kwalifikacjach, przez co musiał wystartował z 23 pozycji. Po starcie na pierwszym okrążeniu wyprzedził osiem aut i kontynuował swoją jazdę z takim skutkiem, że na pierwszy pit-stop zjeżdżał z piątej pozycji!

Wszystko układało się bardzo dobrze, jednak na ostatnie okrążenia Jamie typowo stwierdził, że paliwa starczy. Kara przyszła na ostatnim okrążeniu. Jego Holden zaczął się "krztusić", a prowadzenie stracił na 2 km do mety. Jakby tego było mało, wyścig ostatecznie skończył na piątej pozycji..

Na pocieszenie pozostał szósty tytuł mistrzowski i absolutny top, jeśli chodzi o tę klasyfikację w całej historii australijskiego touringu.

Gdy sezon 2015 rozpoczął się od zwycięstwa, kibice złapali się za głowy. Znowu on? Mało mu? Wtedy to zaczął się okres, gdy coś przestało działać. Długo nie wygrywał i często był karany. Wydawało się, że odczaruje się podczas Bathurst 1000, a wtedy mógłby poważniej myśleć o kolejnej obronie tytułu, gdyż niesamowicie regularny w tym roku Winterbottom był liderem i pewnie zmierzał po swój pierwszy i długo wyczekiwany (11 lat) tytuł.

Bathurst w 2015 roku okazał się być deja vu J-Duba, tylko tym razem mając blisko 12 sekund przewagi postanowił wyprzedź samochód bezpieczeństwa, który wyjechał niedawno na tor. Kara? Wiadomo - przejazd i ostatecznie 21 miejsce na mecie. Zwycięzcą został jego kolega z zespołu, Lowndes.

Na Pokekohe Raceway wrócił do gry, jednak do walki o mistrzostwo było za późno. Musiał zadowolić się najniższym od 2006 roku miejscem na koniec roku, czyli czwartym. Ten rok zaczął od zwycięstwa i obecnie ma ich w sezonie trzy. W minioną niedzielę wygrał po raz 100 i dołączył do Lowndesa w klubie "100".

Ten sezon jest jego 13-tym. Ma 32 lata, a wygrał już 100 razy. Jest rekordzistą mistrzowskich tytułów (6) oraz kierowcą z największą liczbą wygranych kwalifikacji (69), cztery razy wygrał Bathurst 1000. Przed nim jeszcze lata ścigania. Przy 402 wyścigach 100 zwycięstw daje mu średnią 25%. By go pobudzić, podobnie jak to On miał pobudzić Lowndesa w 2006 roku, szefowie T8 postanowili ściągnąć Shane'a van Gisbergena, niezwykle utalentowanego i podobnie głodnego sukcesu jak Jamie kiedyś. Czyżby rodziła się kolejna legenda? Co by nie mówić, Jamie pobije jeszcze kilka rekordów, a stać go na wiele. O ile będzie chciał i nie braknie mu paliwa.

Image © Red Bull Content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE