Menu

Angielska wyprawa Michała Broniszewskiego na tor Brands Hatch

Michał Broniszewski / Kessel Racing

W najbliższą niedzielę Michał Broniszewski weźmie udział w drugiej rundzie Blancpain GT Sprint Series na torze Brands Hatch w Wielkiej Brytanii. Zmiennikiem polskiego kierowcy w samochodzie Ferrari 488 GT3 z numerem #11, przygotowanym przez szwajcarski zespół Kessel Racing będzie Włoch Giacomo Piccini.

W dwóch godzinnych wyścigach na słynnym angielskim torze w hrabstwie Kent, niedaleko Londynu rywalizować będą łącznie 34 załogi. Obiekt, który w przeszłości gościł wielokrotnie Brytyjskie Grand Prix Formuły 1 należy do najsłynniejszych torów na świecie, goszcząc wyścigi samochodowe i motocyklowe od 1926 roku.

Czeka nas bardzo intensywny weekend. Wszystkie sesje zaplanowano w ciągu dwóch dni, a nie trzech, jak zwykle – powiedział Michał Broniszewski. Obydwa wyścigi odbędą się w niedzielę. To wszystko oznacza, że dosłownie w każdej sekundzie na torze trzeba będzie bardzo uważać, bo każda najmniejsza przygoda może oznaczać brak czasu na naprawę samochodu przed kolejnym wyjazdem na tor – na kolejną sesję czy wyścig.

Znam dobrze tor Brands Hatch. Ścigałem się tam już wiele razy w przeszłości. Jest stosunkowo krótki, liczy niespełna cztery kilometry, wąski i dosyć szybki. Tor jest nierówny i wymaga wysokiego ustawienia samochodu, z dużym prześwitem, aby nie uderzać podłogą o nawierzchnię. To oznacza, że samochód będzie mniej stabilny, niż zwykle i determinuje pozostałe parametry ustawienia podwozia.

Brands Hatch wymaga wielkiej precyzji. Trzeba przewidywać ruchy rywali, aby uniknąć niezawinionych kolizji. Co gorsza, trawa miejscami dosłownie wchodzi na tor, a bariery znajdują się bardzo blisko nawierzchni. Nie ma miejsca na najmniejszy błąd. W dodatku niełatwo jest wyprzedzać, są dwa miejsca, gdzie można to zrobić. Pomimo to, ściganie na Brands Hatch daje wiele radości. Szczególnych emocji dostarcza pierwszy zakręt, zwany Paddock Hill.

Po wyścigu nie wracamy do domu, tylko od razu jedziemy wraz z zespołem na Silverstone, gdzie zaliczymy testy przed drugą rundą Blancpain GT Endurance Series, która odbędzie się zaledwie tydzień później. Czeka nas zatem bardzo pracowity i długi weekend.

Samochody i cały sprzęt zostaje na wyspie, dlatego tym bardziej trzeba będzie uważać w Brands Hatch. Ewentualna – odpukać – poważna awaria czy kolizja w ten weekend może oznaczać duże problemy logistyczne przed kolejnym w wyścigiem na Silverstone - dodał polski zawodnik zespołu Kessel Racing.

MB Racing Image © MB Racing

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE