Menu

Matt Parry zwycięzcą pierwszego wyścigu GP3 na torze Hungaroring

Matt Parry / Koiranen GP

Matt Parry, kierowca zespołu Koiranen GP, odniósł pierwsze zwycięstwo w serii GP3 po zdominowaniu pierwszego wyścigu na torze Hungaroring. Brytyjczyk finiszował na mecie z przewagą 3.283 sekundy nad Antonio Fuoco z ekipy Trident. Artur Janosz był czternasty.

Zdobywca pole position, Nyck de Vries, wyścig musiał rozpocząć z alei serwisowej ze względu na problemy podczas okrążenia formującego. Z tego względu Parry prowadził w wyścigu tuż po starcie.

Fuoco naciskał w pierwszym zakręcie na rywala, jednak Parry zdołał obronić prowadzenie. Wkrótce zdołał powiększyć swoją przewagę nad rywalami, a podążali za nim Jake Denni, Nirei Fukuzumi, Charles Leclerc i Ralph Boschung, który ostatecznie na piątym okrążeniu zdołał wyprzedzić Leclerca.

Jake Hughes, uwikłany w incydent wraz z Giuliano Alesim, Tatianą Calderon i Steijn Schothorstem, niestety musiał zjechać do alei serwisowej, po czym wznowił akcję na ostatniej pozycji.

Na trzeciej pozycji finiszował Jake Dennis, dla którego było to pierwsze podium w GP3. Pod koniec rywalizacji zbliżył się do niego Nirei Fukuzumi z ART, jednak po przekroczeniu mety musiał zadowolić się czwartą pozycją przed Ralphem Boschugiem.

Szósta lokata przypadła Charlesowi Leclercowi, liderowi mistrzostw. Za nim finiszował jego partner zespołowy z ART Grand Prix, Alexander Albon, a czołową dziesiątkę uzupełnili Arjun Maini, Jack Aitken i Kevin Jorg.

Trudna sobota Artura Janosza

Artur Janosz do wyścigu startował z czternastego pola, lecz podczas rywalizacji wdał się w walkę z grupą kierowców walczących o jedenaste miejsce. Polak po starcie wprawdzie zyskał kilka pozycji, lecz ostatecznie metę przekroczył na czternastej lokacie, co oznacza, że właśnie z tego miejsca wystartuje do niedzielnego wyścigu.

Oczywiście jestem bardzo rozczarowany sobotnim wynikiem, szczególnie biorąc pod uwagę moje tempo w piątek i na początku kwalifikacji, kiedy byłem najszybszym kierowcą na torze - powiedział Artur Janosz po pierwszym wyścigu na torze Hungaroring.

O wszystkim rozstrzygnęła jednak końcówka czasówki. Brakowało mi przyczepności tylnej osi, ale przed ostatnim wyjazdem za bardzo poszliśmy z ustawieniami w drugą stronę, przez co pojawiła się spora podsterowność.

Wiedziałem, że startując z czternastego pola trudno będzie przebić się do punktowanej dziesiątki, ale ostatecznie wyprzedzanie okazało się niemal niemożliwe. Po starcie zyskałem co prawda kilka pozycji, ale wróciłem na czternaste miejsce pod koniec pierwszego kółka i nie byłem już w stanie nic zrobić. Próbowałem absolutnie wszystkiego, ale charakterystyka tego toru sprawia, że wyprzedzanie jest praktycznie niemożliwe, choć byłem szybszy od rywali w dwóch pierwszych sektorach. Z drugiej strony nie musiałem się nawet specjalnie bronić przed atakami kierowców jadących za mną, bo widziałem w lusterkach, że nie są w stanie wystarczająco się do mnie zbliżyć.

W niedzielę z pewnością będzie podobnie i wyprzedzanie znów będzie bardzo trudne, dlatego ważny będzie dobry start. Nie miałbym chyba nic przeciwko temu, aby rano spadł jednak deszcz, który mógłby namieszać, podobnie jak dzisiaj podczas kwalifikacji Formuły 1 - dodał kierowca Trident Racing.

Image © GP3 / Series Media Service

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE