Menu

Artur Janosz ponownie w czołówce podczas testów GP3 w Barcelonie

Artur Janosz / Trident Racing

Artur Janosz zakończył ostatnie oficjalne testy serii GP3 uzyskując w czwartkowe popołudnie szósty czas. Choć dla jedynego Polaka w stawce nie były to łatwe dwa dni, kierowca włoskiej ekipy Trident był w stanie drobiazgowo przygotować się do rozpoczynającego się za trzy tygodnie, także na torze w Barcelonie, sezonu.

Choć w środę Janosza mocno osłabiła choroba, 22-latek i tak zdołał pokonać łącznie aż 62 okrążeń, czyli blisko 300 kilometrów, kończąc dwie sesje odpowiednio z 18. i 20. czasem. Polak był na tyle osłabiony, że jego udział w drugim dniu testów stał pod znakiem zapytania, ale ostatecznie był w stanie wrócić w czwartek na tor.

Rano połowę stawki, w tym Artura, w zespołowych garażach zatrzymała jednak pogoda. Kierowca ekipy Trident był jednym z wielu zawodników, którzy z uwagi na mokrą nawierzchnię nie wyjechali na tor podczas porannej sesji. Popołudnie było jednak dla Polaka pracowite. Podczas drugiej sesji Janosz przejechał 25 kółek i uzyskał szósty czas, ze stratą siedmiu dziesiątych sekundy do lidera.

Testy w Barcelonie były ostatnimi przedsezonowymi przygotowaniami. Swój drugi sezon w serii GP3 Artur Janosz rozpocznie już w dniach 13-15 maja, podczas pierwszej z dziewięciu rund, która odbędzie się w Barcelonie podczas Grand Prix Hiszpanii Formuły 1.

To były trudne testy, ale patrząc na to jak czułem się w środę, czwartkowy wynik jest pozytywny, choć nie jest oczywiście szczytem moich marzeń. W środę mocno się rozchorowałem. Czułem się fatalnie i byłem mocno osłabiony, ale byłem w stanie przejechać całkiem sporo okrążeń, w tym zaliczyć również długi wyjazd. Nie było to jednak łatwe - przyznał Artur Janosz.

W czwartek rano czułem się już dużo lepiej, choć nadal byłem daleki od stuprocentowej formy. Poranna ulewa była jednak na tyle mocna, że nawet technicy Pirelli odradzali nam jazdę. Powiedziano nam, że w trakcie weekendu Grand Prix w takich warunkach z pewnością nie wypuszczono by nas na tor.

Podczas drugiej sesji nawierzchnia zaczęła przesychać. Po kilku kółkach na deszczowych oponach wyjechałem na tor na slickach i zaliczyłem dwa wyjazdy, wykorzystując dwa komplety nowych opon. Okienko, podczas którego panowały optymalne warunki, było dość wąskie, dlatego nie miałem nawet czasu aby pomiędzy przejazdami wysiąść z bolidu i przeanalizować telemetrię. Musieliśmy sprawdzić kilka różnych ustawień, a mimo wszystko uzyskałem całkiem niezły, szósty czas, choć moje okrążenie nie było idealne. To była bardzo udana zima, dlatego nie mogę już doczekać się pierwszej rundy GP3 - podsumował kierowca Trident Racing.

Kochanski Management Image © Kochanski Management

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE