Formuła 1

Kierowca zespołu McLaren, Fernando Alonso, pochwalił nowe aktualizacje w bolidzie MCL33, z których wykrzesał awans do finałowej sesji kwalifikacyjnej i ósmą lokatę na starcie do niedzielnego wyścigu.

Hiszpan kwalifikacje rozpoczął od ósmej pozycji w pierwszej sesji i podobnie, jak zespołowy partner, pojawił się na torze na oponach pośrednich. Poprawę czasu odnotował także w Q2, pokonując Vandoorne'a o 0.3 sekundy, co pozwoliło mu z dziesiątym czasem awansować do finałowej dziesiątki, w której uzyskał ósmy rezultat, wyprzedzając Carlosa Sainza i Romaina Grosjeana.

Alonso mimo zadowalających kwalifikacji przyznał, że nadal zespół musi pracować nad poprawą osiągów i kolejnymi aktualizacjami, ponieważ czołowi zawodnicy to inna liga.

Jestem z tego zadowolony, P8 jest dobrą pozycją - powiedział po kwalifikacjach Fernando Alonso. Prawdopodobnie słabszą stroną wciąż jest strata. Czołowa szóstka to inna liga.

Jestem bardzo zadowolony z kroku naprzód na ten wyścig. Wszystko, co przywieźliśmy na tor, spełniło nasze oczekiwania. Potrzebujemy więcej nowych części tak szybko, jak to tylko możliwe.

Ósma lokata startowa hiszpańskiego zawodnika to dobry początek w walce o jeszcze wyższe pozycje, co we wcześniejszych rywalizacjach Alonso udowodnił, pokonując swoich rywali.

Odzyskuję średnio sześć pozycji podczas Grand Prix, więc jutro, kto wie - dodał Hiszpan, który do niedzielnego wyścigu ustawi się obok Kevina Magnussena z zespołu Haas F1.

Międzynarodowa Federacja Samochodowa zamierza zminimalizować lub całkowicie usunąć system DRS z bolidów Formuły 1, jednak musi osiągnąć wcześniej założone cele.

Nikolas Tombazis, szef techniczny FIA do spraw bolidów jednomiejscowych oraz członek zespołu przygotowującego nowe regulacje techniczne F1 od sezonu 2021, wraz z szefem sportowym Formuły 1 Rossem Brownem, zgadza się, że system redukcji oporu powietrza DRS musi zostać zlikwidowane.

System, który od kilku lat jest podstawą do wyprzedzania się zawodników na torze, przez wielu jest jednak uważany za zło konieczne, które tworzy nic innego, jak sztuczne wyścigi, jednak jak przyznaje Nikolas Tombazis, Formuła 1 potrzebuje go z powodu konstrukcji bolidów.

To prawda, że jest to dyskomfort i ja również go dzielę - powiedział Tombazis. Wiem, że Ross ma podobne zdanie.

Uważamy, że DRS jest właściwą rzeczą w obecnym momencie. Od 2021 roku mamy nadzieję, że samochody będą posiadały o wiele lepszą możliwość bliższej jazdy jeden za drugim. Będzie to bardzo dobry wynik, jeśli będziemy w stanie poważnie zmniejszyć udział DRS'u w przyszłości, a nawet go wyeliminować.

Jednak dopóki nie znajdziemy się w sytuacji, w której będziemy wystarczająco zadowoleni z osiągów oraz bliższej jazdy samochodów jeden za drugim, myślę że jest to coś, co nazwałbym złem koniecznym.

Na lata 2019 i 2020 FIA zamierza jednak zwiększyć udział systemu DRS, co ma poprawić widowiskowość wyścigów.

Efekt DRS'u wzrośnie o około 25-30 procent - dodał Tombazis. Delta bolidu z otwartym tylnym skrzydłem w porównaniu do tegorocznego będzie większa, więc delta prędkości samochodu jadącego z tyłu będzie większa o tę wartość.

Stąd prawdopodobieństwo, że bliża jazda za samochodem poprzedzającym wzrośnie - zakończył.

Ed Wood, główny projektant ekipy Williams, odchodzi z zespołu. Według niepotwierdzonych informacji jego miejsce zajmie prawdopodobnie Tim Goss, który niedawno opuścił zespół McLaren.

Kierowca McLarena oznajmił przed weekendem wyścigowym w Barcelonie, że wierzy w nowy pakiet swojego MCL33, który pozwoli mu na dogonienie Sebastiana Vettela oraz Lewisa Hamiltona.

Większość zespołów w trakcie tej dwutygodniowej przerwy między ostatnim wyścigiem a Grand Prix Hiszpanii, korzysta z wprowadzenia ulepszeń w swoich bolidach. Fernando Alonso wierzy jednak, że pakiet przygotowany przez McLarena zwiększy prędkość maksymalną samochodu i poprawi aerodynamikę w tak dużym stoponiu, że strata do czołówki zostanie zniwelowana.

Dwukrotny mistrz świata F1 z sezonów 2005 oraz 2006 zdaje sobie sprawę z faktu, że Mercedes i Ferrari również szykują ulepeszenia. Liczy jednak na to, że nie przyniosą one pozytywnego wpływu na osiągi.

W Barcelonie pojawi się nasz nowy samochód. Myślę, że niemal wszystkie zespoły przywiozą ulepszenia aerodynamiczne - oznajmił Alonso.

W tej sytuacji różnica między nami a czołówką pozostanie taka sama, może się zmniejszy lub co gorsza, powiększy. Jednakże wszystko zależy od nas. Miejmy nadzieję, że pakiet zadziała i dogonimy trzy najlepsze zespoły. Ten pakiet to nasza nadzieja – dodał.

Chociaż ulepszenia w zespole McLarena mają pojawić się jeszcze w Monako czy w Wielkiej Brytanii, tak aktualizacje przygotowane na Barcelonę są tymi największymi. W tej sytuacji można się spodziewać, że jeśli ekipa z Woking nie zniweluje straty do czołówki, wówczas rywalizacja o mistrzostwo świata do końca sezonu będzie już niemal nierealna. 

Zespół Renault Sport F1 potwierdził skład kierowców na dwudniowe testy po Grand Prix Hiszpanii na torze Barcelona-Catalunya.

W pierwszym dniu testowym w bolidzie francuskiego zespołu zasiądzie Carlos Sainz, natomiast w środę kokpit przejmie Jack Aitken, dla którego będzie to debiut w tegorocznej maszynie.

Brytyjczyk to rezerwowy kierowca zespołu Renault, który ściga się w Formule 2 w zespole ART Grand Prix, a także należy do Akademii Sportowej Renault.

Obok Aitkena w tegorocznych bolidach zasiądą także: Sean Gelael, Lando Norris, Nicholas Latifi, Nikita Mazepin, Oliver Turvey, Oliver Rowland, George Russell, a także Robert Kubica, który dla zespołu Williams będzie testował drugiego dnia.

Podczas wyścigu w Baku Fernando Alonso na pierwszym okrążeniu został uderzony przez zawodnika zespołu Williamsa, co poskutkowało ogromnymi obrażeniami jego bolidu. Jak podają oficjalne dane zebrane przez BBC Sport, Hiszpan potrafił po powrocie na tor być szybszy od swojego zespołowego partnera średnio o ponad pół sekundy na okrążeniu, mając samochód z uszkodzeniami, które powodowały, iż bolid był wolniejszy o 0,5 sekundy.

BBC Sport uzyskało dostęp do samochodu, który został przewieziony z Baku do fabryki McLarena. Dostęp ten umożliwił zobrazowanie rozmiarów obrażeń w bolidzie i przybliżonego spadku osiągów.

Fernando Alonso w poniedziałek udostępnił zdjęcie swojego bolidu na Twitterze dopisując: Teraz nie mam wątpliwości, że był to niepowtarzalny wyścig

Chociaż hiszpański zawodnik od momentu dołączenia do ekipy McLarena co pewien czas określa swoje występy jako najlepsze w swojej karierze, tak niekonkurencyjny bolid i wyniki nie ilustrują tego. W tym wypadku, po uzyskaniu pełnych informacji przez BBC Sport, określenie przez samego Alonso swojego występu, jako fenomenalnego jest uzasadnione i słuszne.

Zacznijmy jednak od początku. Fernando Alonso został uderzony przez samochód Williamsa między drugim i trzecim zakrętem pierwszego okrążenia wyścigu. Nim dotarł do pit stopu, musiał jechać bolidem, który posiadał tylko dwa koła. Niewiarygodne obrażenia nie ostudziły zapału kierowcy McLarena do dalszej jazdy, gdyż po wymianie całego "nosa" na przodzie samochodu i opon, włączył się z powrotem do rywalizacji.

Aerodynamika bolidów F1 jest niezwykle wrażliwa, a każdy uszczerbek na karoserii ma wpływ na osiągi. Dlatego też, specjaliści z BBC Sport widząc z bliska wygląd bolidu MCL33 nie mieli żadnych wątpliwości co do spadku jego konkurencyjności.

Niestety, ze względu na poufność, wykonane zdjęcia nie mogą zostać udostępnione. Mimo tego, wiemy już, że największe uszkodzenie samochodu Fernando Alonso zostały zarejestrowane w miejscu, w którym część podłogi wystaje spod nóg kierowcy i reguluje przepływ powietrza pod samochodem, jak i na jego bokach.

W przedniej części zaś znalazł się otwór o wymiarach blisko 30 cm na 20 cm, a także ogromne uszkodzenia krawędzi, które wyglądały tak, jakby ktoś uderzył w nie potężnym młotem. Prócz tego, brakowało również ciężkiego balastu z wolframu, który znajduje się w podłodze.

Jeśli chodzi o tył bolidu, doszło do uszkodzenia wzdłuż prawej strony podłogi od samego końca klosza, czyli tak zwanego nachylenia w górę z tylnej części do samego przodu tylnego koła.

Dodatkowo, dwa łuki po prawej stronie tylnego dyfuzora zostały zniszczone. Przed tylną oponą brakowało dwóch kluczowych aerodynamicznych "czopów" – czyli elementu konstrukcyjnego McLarena.

Podsumowując, Eric Boullier wykazał, iż poziom obrażeń wyniósł:20 punktów siły docisku, co daje łącznie spowolnienie bolidu o co najmniej pół sekundy na okrążeniu.

Mimo takich obrażeń, Fernando Alonso zdołał wyprzedzić swojego partnera zespołowego Stoffela Vandoorne'a, a także notował na prawie wszystkich kółkach lepsze czasy okrążeń.

Eric Boullier powrót do boksu po incydencie z pierwszego okrążenia nazwał cudem.

Stracił przednią oponę od razu, by chwilę później stracić również tylną. Możesz zobaczyć z materiału telewizyjnego, że po wjechaniu do pit stopu uderzył w ścianę, a bolid nie był zdatny do jazdy. Powiedział nam, że nie wie czy wróci na tor. Jednak chciał, abyśmy zmienili opony, skrzydło i ruszali dalej. Z mojego stanowiska widziałem, że przez chwilę samochód palił się.

McLaren nie mógł określić od razu obrażeń, ponieważ przednia podłoga, w której znajduje się wiele aerodynamicznych kształtów, była ukryta za oponami. Gdy mechanicy zobaczyli, że samochód teoretycznie może dalej jechać, wypuścili dwukrotnego mistrz świata na tor.

Przez kilka okrążeń Fernando Alonso dopytywał zespół, w jaki sposób ustawić bolid, na podstawie zebranych danych o uszkodzeniach. Gdy stracił siłę docisku i stał się bardzo powolny, natychmiast zmienił styl jazdy, aby prezentować konkurencyjne tempo.

Samochód nie miał balansu. Duża dziura z przodu spowodowała, że stracił siłę dociskową z przodu oraz z tyły - oznajmił Boullier.

Należy wspomnieć, że to nie pierwszy raz, kiedy Fernando Alonso rywalizował z uszkodzonym bolidem. Podczas kwalifikacji do Grand Prix Włoch w 2006 roku, jego Renault posiadało złamaną tylną karoserię. Mimo tego, Hiszpan uzyskał piąty czas, który był lepszy niż jego partnera zespołowego - Giancarlo Fisichella.

Eric Boullier po wyścigu w Baku oznajmił: Fernando potrafi zmienić swój styl jazdy, w każdym momencie, tak aby dopasować się do balansu samochodu. To rzadka umiejętność.

Porównuję go do rekina, który czuje krew w morzu, a następnie zaczyna gonić ofiarę. Fernando potrafi być takim rekinem.

Na pytanie o ocenę całego występu w Baku, Eric Boullier stwierdził:

Kiedy widzisz końcowy wynik, to wiesz, że jest jednym z najlepszych. Zrobił niesamowite rzeczy. Gdy na ostatnich kółkach, samochód bezpieczeństwa zjechał byliśmy pewni, że z tym obrażeniami wszyscy go wyprzedzą. Fernando na to nie pozwolił. Na ostatnim okrążeniu przystąpił do ataku i wyprzedził Lance Strolla. On jest prawdziwym wojownikiem!

Źródło: bbc.com

Niki Lauda uważa, że większą winę za kolizję obu Red Bulli podczas Grand Prix Azerbejdżanu ponosi Max Verstappen.

Podczas wyścigu w Azerbejdżanie doszło do incydentu między Maxem Verstappenem i Danielem Ricciardo w walce o czwartą pozycję. Incydent wykluczył obu kierowców Red Bulla z dalszego udziału w wyścigu. Podobna sytuacja miała miejsce w GP Hiszpanii w 2016 roku pomiędzy Lewisem Hamiltonem i Nico Rosbergiem w Mercedesie. Lauda zasugerował, by Red Bull zastosował się do ich taktyki sprzed lat.

Przyprowadziłbym ich do biura razem z Toto i powiedziałbym, ile muszą zapłacić za szkody, jakie wyrządzili. Tak naprawdę to pomyśleliśmy o tym tylko jeden raz, ale nie musieliśmy tego robić. Dla mnie winę w 70 procentach ponosi Verstappen, a w 30 Ricciardo. Jechał za nim, więc co mógł zrobić ten biedny kierowca? – powiedział po wyścigu trzykrotny mistrz świata.

Toto Wolff określił incydent pomiędzy Verstappenem a Ricciardo mianem filmu, ponieważ zawierał on wiele sytuacji zwrotnych. Szef Mercedesa przypomniał jak ważną rolę odgrywa sztab ludzi, których nie widać w wyścigu, a ci ciężko pracują na sukces zespołu.

Mieliśmy to dwukrotnie w Spa [2014] i Barcelonie [2016]. Musisz ponownie przypomnieć chłopakom, że poza wyścigami, w których biorą udział jest duża struktura, która pracuje 24 godziny na dobę, aby zapewnić im możliwie jak najlepsze samochody. Istnieją wady i zalety tego, że masz szybkich kierowców w samochodzie, którzy ścigają się ze sobą - dodał szef Mercedesa.

Kierowcy Red Bulla otrzymali reprymendę po zakończonym wyścigu.

Podium kierowcy zespołu Force India stanęło pod znakiem zapytania, kiedy pojawiły się wątpliwości co do legalnego użycia systemu DRS po neutralizacji, co byłoby naruszeniem Artykułu 21.5c Regulaminu Sportowego Formuły 1.

Fernando Alonso uważa, że inni kierowcy, mając takie same uszkodzenia jak on, zaparkowaliby samochód na poboczu i nie kontynuowaliby jazdy.

Dwukrotny mistrz świata podczas pierwszego okrążenia GP Azerbejdżanu został uderzony przez Siergieja Sirotkina i w wyniku powstałego zamieszania przebił dwie prawe opony. Hiszpan jednak się nie poddawał i dojechał do alei serwisowej. W niej został poinformowany również o poważnych uszkodzeniach podłogi.

Alonso mimo to nie zamierzał kończyć wyścigu w takich okolicznościach. Mechanicy wymienili opony oraz przednie skrzydło i Hiszpan mógł kontynuować swoją jazdę. Ostatecznie kierowca McLarena GP Azerbejdżanu zakończył na solidnym siódmym miejscu.

Bardzo szalone. Kolejne siódme miejsce, ale myślę, że było ono wynikiem wytrwałości i dumy, ponieważ sądzę, że nikt nie dojechałby do alei serwisowej, to po pierwsze – mówił Fernando Alonso. Zaparkowaliby samochód i jeśli mogliby dotrwać do boksów, to wycofaliby samochód. My jednak nie zaparkowaliśmy czy nie wycofaliśmy auta i walczyliśmy o każdą dziesiątą sekundy, każdego okrążenia, blisko ścian przez cały długi wyścig. Myślę, że to był najlepszy wyścig w moim życiu.

Jestem szczęśliwy z punktów. To prawdopodobnie jeden z najlepszych przejechanych przeze mnie wyścigów od dawna albo nawet najlepszy w moim życiu. Dojechałem do alei serwisowej dzięki cudowi. Nie miałem dwóch kół lub przedniego czy tylnego skrzydła, czy czegoś. Zmienili opony i powiedzieli mi, że samochód jest poważnie uszkodzony, więc myślałem, że nie będę w stanie ukończyć wyścigu lub będę bardzo wolny. Zacząłem jednak wyprzedzać samochody, a potem był samochód bezpieczeństwa i na końcu zyskałem kilka pozycji – dodał kierowca McLarena.

Dla ekipy z Woking to kolejny dobry wyścig w sezonie. Na dziewiątym miejscu rywalizację zakończył bowiem Stoffel Vandoorne, a McLaren z dorobkiem 36 punktów zajmuje obecnie czwartą pozycję w klasyfikacji konstruktorów.

Valtteri Bottas z zespołu Mercedes AMG Petronas był na ostatniej prostej do zdobycia swojego pierwszego tegorocznego zwycięstwa, jednak przebicie tylnej prawej opony spowodowało, że Fin musiał pożegnać się z wygraną.

Kierowca Mercedesa wykorzystał wypadek Maxa Verstappena i Daniela Ricciardo, a następnie wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa, pozostając na pierwszej lokacie, po jednej wizycie w alei serwisowej i wyprzedzeniu tym samym Sebastiana Vettela, przed którym utrzymywał się po zjeździe niemieckiego kierowcy do boksów.

Zgodnie z planem wszystko odbyło się także podczas restartu, mimo iż Vettel próbował swoich sił na hamowaniu do pierwszego zakrętu i Bottas mógł cieszyć się z prowadzenia i zmierzania ku linii mety po zwycięstwo, jednak najechanie na odłamek innego bolidu spowodowało przebicie tylnej prawej opony, co poskutkowało wycofaniem się z rywalizacji.

To po prostu niefortunne i nieszczęśliwe - powiedział po wyścigu Valtteri Bottas. Uważam, że ten tor jest trudny, tory uliczne z wieloma wypadkami zawsze będą generować problemy i tak się stało tym razem.

W żadnym momencie nie miałem pojęcia, że najechałem na odłamek, nic nie widziałem, nic nie czułem, więc miałem po prostu pecha.

Do tego momentu był to dla mnie dobry wyścig, a restart po samochodzie bezpieczeństwa był pod kontrolą. Mogłem powiększyć przewagę, lecz wtedy to się stało - po prostu nie miałem pojęcia, że najechałem na odłamek - dodał Fin.

Szef zespołu Mercedes, Toto Wolff, powiedział, że sposób w jakim Bottas pożegnał się z rywalizacją był brutalny, po tym jak Fin kontrolował restart i końcówkę wyścigu.

Myślę, że musi czuć się okropnie. Przegranie wyścigu na trzy okrążenia przed metą z powodu odłamków na torze jest po prostu brutane.

Kimi Raikkonen z zespołu Ferrari po raz kolejny był bardzo bliski zdobycia pierwszego pola startowego, jednak błąd w trzecim sektorze kosztował go ponad sekundę i tym samym do GP Azerbejdżanu wystartuje dopiero szóstej lokaty.

Początek sezonu dla zespołu Williamsa nie należy do udanych. Zarówno Lance Stroll, jak i Siergiej Sirotkin nie zdobyli w trzech wyścigach punktów, co plasuje zespół na ostatniej pozycji w klasyfikacji konstruktorów.

Fernando Alonso nie spodziewa się dużych zmian w osiągach samochodu podczas zbliżającego się Grand Prix Azerbejdżanu. McLaren ma pojawić się w Baku z pakietem drobnych zmian do samochodu, lecz zdaniem Hiszpana nie wniosą one znaczących różnic.

Bob Bell, dyrektor techniczny Renault oznajmił, że jest rozczarowany miejscem w klasyfikacji konstruktorów oraz wynikami swojego zespołu na tle McLarena czy Red Bulla. Przekonuje jednak, że francuska ekipa powinna stać się czwartą siłą w stawce pod koniec sezonu.

Kierowcy Ferrari dokonali najbardziej agresywnego wyboru opon, ponieważ będą mieli do dyspozycji aż po dziesięć kompletów mieszanki ultra miękkiej. Ich śladem poszli jedynie reprezentanci Saubera oraz Stoffel Vandoorne.

Rubens Barrichello może mówić o dużym szczęściu po ostatnich wydarzeniach, w wyniku których trafił do szpitala, ponieważ lekarze wykryli na szyi byłego kierowcy Formuły 1 guza.

Brazylijczyk został zabrany do szpitala po tym jak w domu doznał silnego bólu głowy. Kilka dni później został zwolniony do domu, lecz musiał przejść operację usunięcia guza.

Po tym co się stało przeszedłem kilka badań kontrolnych, aby dowiedzieć się więcej o moim stanie zdrowia i lekarze znaleźli guza na mojej szyi, którego usunęli po wyścigu na Interlagos (Stock Car Brasil - powiedział Barrichello w wywiadzie telewizyjnym podczas programu "Conversa com Bial".

Musiałem go usunąć, chociaż był to łagodny nowotwór, jednak urósłby i nie chciałbym mieć dyskomfortu w samochodzie.

Barrichello może jednak mówić o podwójnym szczęściu, ponieważ główny powód jego wizyty w szpitalu mógł być poważniejszy w skutkach.

Przyjaciel, który jest lekarzem zauważył, że byłem w złej formie, ale mam dużo szczęścia. Żyła, która otworzyła się z powodu złej formacji, odrodziła się za pomocą własnej krwi w ciągu dwóch godzin.

Kiedy przyjechałem do szpitala, włożyli kaniulę i zobaczyli, że żyła sama zamknęła się. Kiedy opuszczałem szpital powiedziano mi, że zaledwie 14 procent ludzi wychodzi z tego w takim stanie, w jakim ja.

W wielu przypadkach konsekwencje są poważniejsze i długotrwałe, a można nawet umrzeć.

Odnośnie wypadku w domu, powiedział: Brałem prysznic w domu i nagle poczułem mocny ból głowy. Od zera do dziesięciu - dałbym 8 osiem albo dziewięć, tak mocny był to ból!

Leżałem na podłodze, nie chciałem nikogo budzić. Jednak bolało naprawdę mocno. Wróciłem do sypialni i obudziłem Silvanę (żonę). Zrobiło mi się niedobrze i zdałem sobie sprawę, że trzeba jechać do szpitala.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone