Formuła 1

Monakijczyk uważa, że jeśli nie spełni oczekiwań ekipy z Maranello to powinien zostać zdegradowany do słabszego zespołu. Jednocześnie 21-latek podkreślił, że czuje się mocny psychicznie i nie odczuwa presji związanej z jazdą dla Ferrari.

Charles Leclerc od przyszłego sezonu, będzie reprezentował barwy Scuderia Ferrari. Ubiegłoroczny mistrz serii Formuły 2, zastąpi we włoskiej ekipie Kimiego Raikkonena, który podpisał dwuletnią umowę z zespołem Alfa Romeo Sauber F1. Wielu kibiców jak i dziennikarzy zadaje sobie pytanie, czy młody Leclerc poradzi sobie z presją i już w pierwszym sezonie, włączy się w walkę o mistrzowski tytuł.

Jestem bardzo dumny, że będę reprezentował Ferrari w przyszłym roku - powiedział Charles Leclerc.

Wiem na co mnie stać, jestem bardzo pewny siebie. Jestem również szczerą osobą i jeśli nie będę wystarczająco dobry i nie spełnię oczekiwań, to powinienem zostać zdegradowany do innego zespołu przez Ferrari.

Kierowca Saubera, odniósł się również do presji jazdy w Ferrari.

Nie jestem osobą nerwową. Myślę, że poradzę sobie z presją, ponieważ jestem silny mentalnie. Wiele osób mi mówi, że presja w Ferrari jest na innym poziomie, ale ja tego w ogóle nie czuje. Wiem na co mnie stać i jeśli jestem wystarczająco dobry to zostanę tam na dłużej. Nie interesuje się zbytnio tym czego ludzie ode mnie oczekują. Skupiam się na sobie i zawsze daję z siebie wszystko na torze – dodał Monakijczyk.

Zespół Force India niemal w całości spłacił wszystkie swoje zaległości finansowe, a wszystko to dzięki przejęciu zespołu przez Lawrence'a Strolla i jego potężnym wkładzie finansowym, jaki wprowadził do zespołu.

Alexander Albon, obecnie kierowca wyścigowy Nissana w Formule E, jest faworytem do objęcia fotela wyścigowego w zespole Toro Rosso i debiutu w F1 w sezonie 2019.

Duży ruch transferowy w obu zespołach Red Bulla rozpoczął się po ujawnieniu, że z zespołem z Milton Keynes, z końcem tegorocznego sezonu, rozstaje się Daniel Ricciardo, który zdecydował się na przejście do fabrycznej ekipy Renault.

Zespół Red Bull Racing w miejsce Australijczyka zatrudnił Pierre'a Gasly'ego, co zwolniło fotel wyścigowy w ekipie Toro Rosso, choć pod dużym znakiem zapytania pozostaje także drugi etat, który obecnie zajmowany jest przez Brendona Hartleya.

Jeden ze znaków zapytania, kto obejmie fotel wyścigowy w Toro Rosso, został wyjaśniony pod koniec września, kiedy zespół Toro Rosso poinformował, że po raz drugi da szansę Daniłowi Kwiatowi, który powróci do składu i będzie rywalizował w sezonie 2019. Nie zdecydowano się jednak ujawnić, kto będzie jego zespołowym partnerem.

Na liście Helmuta Marko i zespołu Toro Rosso znalazło się kilka nazwisk, które były brane pod uwagę, w tym Alexander Albon, który przed wakacyjną przerwą w Formule 1 zdecydował się na podpisanie kontraktu z zespołem Nissan i starty w Formule E, po tym jak nie była widoczna żadna perspektywa na debiut w najwyższej klasie wyścigowej na świecie.

Tuż przed rozpoczęciem testów Formuły E na torze Ricardo Tormo okazało się, że najprawdopodobniej zespół Toro Rosso zdecydował się na zatrudnienie Albona i obecnie negocjuje jego kontrakt z Nissanem, czego powodem był brak Tajlandczyka w bolidzie Gen2 pierwszego dnia testów u boku Sebastiena Buemiego.

Negocjacje z zespołem Toro Rosso potwierdził także rzecznik prasowy Nissana, choć nie chciał komentować całej sytuacji.

Alex jest utalentowanym młodym kierowcą o ogromnym potencjale. Prowadzimy rozmowy, jednak w tej chwili nie jesteśmy w stanie przedstawić dalszych komentarzy. Skupiamy się na testowaniu samochodu i zdobywaniu danych potrzebnych do przygotowania się do pierwszego wyścigu - oznajmił rzecznik prasowy Nissana.

Albon był wspierany przez Red Bulla w kartingu, a także podczas startów w Formule Renault, jednak został odrzucony po 2012 roku. Od tego czasu 22-latek zyskał jednak w oczach Helmuta Marko, który pokazał, że jest gotów zmienić zdanie, co udowodnił przy ponownym zatrudnieniu Kwiata.

Jeśli Albon zostanie zatrudniony przez zespół Toro Rosso, dołączy do kolegów z Formuły 2, Georga Russella, który został zatrudniony przez Williamsa oraz Lando Norrisa z McLarena i pozbawi miejsca w F1 Brendona Hartleya, a także zwolni miejsce w Nissanie.

Sebastian Vettel uważa, że Ferrari cały czas ma szansę na mistrzostwo świata w obu klasyfikacjach. Jednocześnie podkreślił, że sam nie traci nadziei na końcowy sukces.

Do końca obecnego sezonu Formuły 1 pozostały zaledwie cztery wyścigi. Liderem klasyfikacji kierowców nieprzerwanie od Grand Prix Włoch jest Lewis Hamilton. Brytyjczyk ma przewagę 67 punktów nad drugim w tej klasyfikacji Vettelem. Do zdobycia pozostało już tylko sto punktów, co komplikuje sytuację Niemcowi,  ponieważ aby przedłużyć swoje szanse na piąty tytuł mistrza świata, kierowca stajni z Maranello nie może ukończyć wyścigu w Stanach Zjednoczonych na pozycji niższej niż druga przy ewentualnej wygranej Hamiltona.

Wciąż mamy szanse – powiedział Sebastian Vettel. Ostatnie wyścigi niestety nie pokazały naszego potencjału, ale trzeba pogratulować Mercedesowi, ponieważ rozgrywali wyścigi po mistrzowsku. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby jak najlepiej zaprezentować się w kolejnych wyścigach. Oczywiście, potrzebujemy sporo szczęścia, a zarazem pecha Mercedesa, aby przedłużyć walkę o tytuł, najlepiej do Abu Dhabi.

Czterokrotny mistrz świata zdaje sobie sprawę, że ostatnie występy Ferrari nie zdołały rzucić wyzwania ekipie z Brackley.

Myślę, że zawsze było blisko między nami. Nasze tempo wyścigowe było zazwyczaj lepsze od nich, ale myślę, że wynikało to z tego, iż Mercedes nie musiał wyciągać maksimum ze swoich samochodów. Tak więc naprawdę ciężko jest określić, który zespół ma lepszy bolid. Zobaczymy, jak nasza konstrukcja będzie się spisywać w następnych rundach – zakończył były kierowca Red Bulla.

Plany organizacji wyścigu ulicznego w Wietnamie w sezonie 2020 mają zostać potwierdzone jeszcze przed końcem bieżącego sezonu, również wtedy ma zostać podpisana oficjalna umowa na organizacje wyścigów Formuły 1 w stolicy Wietnamu Hanoi.

Kierowca Mercedesa przyznaje, że po starcie wyścigu o Grand Prix Japonii, ekipa z Brackley poprosiła go, aby skupił się na utrzymaniu swojej drugiej pozycji do mety w niedzielnej rywalizacji na torze Suzuka.

Francuz zostanie przesunięty o trzy pozycje na starcie do GP Japonii za to, że nie zwolnił w sposób znaczący podczas czerwonych flag na zakończenie trzeciej sesji treningowej.

Dwukrotny mistrz świata F1 z lat 2005 oraz 2006 przyznał, że cieszy się każdą chwilą, nawet jeśli McLaren nie jest w stanie dać mu konkurencyjnego bolidu. Na Alonso czeka teraz ostatni wyścig na torze Suzuka.

Estaban Ocon oficjalnie informuje że, nie bierze pod uwagę swoich startów w Formule E oraz IndyCar, pomimo faktu, że z dnia na dzień jego szanse na angaż w jakimkolwiek zespole Formuły 1 w sezonie 2019 są coraz mniejsze.

Amerykański zespół Haas ma dwie szanse na zajęcie czwartego miejsca w klasyfikacji konstruktorów - jedną z nich jest wyprzedzenie francuskiego zespołu Renault na torze, a drugą w sądzie.

Dużą szansą dla Amerykanów jest apelacja przeciwko dyskwalifikacji Romaina Grosjeana w wyścigu na torze Monza, gdzie Francuz zajął szóstą pozycję. Przypomnijmy, że po wyścigu we Włoszech Renault zgłosiło protest na zespół Haas, powodem takiego stanu rzeczy miała być nieregulaminowa podłoga (niezgodna z regulacja techniczną wydana przez FIA w lipcu bieżącego roku) w bolidzie francuskiego kierowcy. 5 września zespół Haas złożył odwołanie od tej decyzji, a 1 listopada w Paryżu sąd apelacyjny rozpatrzy odwołanie zespołu.

Szef zespołu Gunther Steiner twierdzi, że nawet, jeśli apelacja zostanie odrzucona, to zespół ma szanse pokonać Renault na torze.

Mamy dwie szanse na wyprzedzenie zespołu Renault, jedną z opcji jest pozytywne rozpatrzenie apelacji w sądzie, natomiast drugą z opcji jest pokonanie Francuzów na torze. Mam nadzieję, że uda nam się wygrać w obu przypadkach. Do końca sezonu mamy pięć wyścigów, więc mamy szanse zdobyć dużo punktów. Jesteśmy w dobrym nastroju przed końcówką sezonu i będziemy walczyć z całych sił, by zdobyć czwartą pozycję w klasyfikacji konstruktów - powiedział szef zespołu Haas, Gunther Steiner.

Szef amerykańskiego zespołu odniósł się również do ubiegłotygodniowej decyzji w sprawie składu kierowców na sezon 2019.

Decyzja o zatrzymaniu Grosjeana i Magnussena w zespole była najlepszą decyzją, jaką mogliśmy podjąć na ten moment. Każdy z kierowców wie co ma robić i co jest naszym celem w tym sezonie. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra i powinna wpłynąć na formę naszego zespołu - dodaje Gunther Steiner.

Przed weekendem wyścigowym na torze Suzuka, zespół Haas zajmuje piątą lokatę w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem osiemdziesięciu oczek. Ich strata do czwartego miejsca zajmowanego przez zespół Renault wynosi jedenaście punktów.

Fernando Alonso, który obecnie rywalizuje w barwach McLarena, z końcem tegorocznego sezonu opuści Formułę 1, jednak przyznał, że nie zamierza startować w Formule E, a rozważa inne możliwości.

Dzięki coraz większej popularności sportów motorowych w Rosji podczas weekendu w Sochi poruszony został temat powstania rosyjskiego zespołu. Jak informuje wicepremier Rosji Dmitrij Kozak, taki plan ma szansę realizacji w okolicach sezonu 2028.

Robert Kubica nadal celuje w wywalczenie fotela wyścigowego na sezon 2019, jednak twierdzi, że nie będzie czekał do ostateczności na decyzję zespołu Williams, który nie zdecydował, kto będzie bronił ich barw przyszłorocznym sezonie wyścigowym.

Kierowcy Toro Rosso dobrze nie zapamiętają wyścigu na torze w Soczi. Brendon Hartley i Pierre Gasly byli bowiem jedynymi, którzy nie ukończyli wyścigu o GP Rosji. Jak się okazało, przyczyną tego była awaria układu hamulcowego.

Czterokrotny Mistrz Świata Formuły 1 broni zespołu Mercedesa mówiąc, że ich decyzja odnośnie zamiany miejsc kierowców była do przewidzenia. Niemiec uważa, że każdy zespoł postąpiłby tak samo, aby pomóc swojemu kierowcy w walce o mistrzowski tytuł.

Kierowca zespołu Red Bull Racing nie zwolnił, gdy na torze wywieszone zostały żółte flagi po tym jak Siergiej Sirotkin zaliczył piruet i zatrzymał swoją maszynę. Sędziowie ukarali go przesunięciem o trzy miejsca na starcie do GP Rosji.

Szef zespołu Scuderia Toro Rosso, Franz Tost przyznał, że Daniił Kwiat zasługuje na kolejną szansę w najwyższej klasie wyścigowej, aby udowodnić swoją wartość i pokaże, że jest silniejszy, po czasie spędzonym poza rywalizacją.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone