Formuła 1

Sebastian Vettel - Scuderia Ferrari

Vettel obarcza Verstappena pełną winą za ich kolizję

Sebastian Vettel uważa, że pełną odpowiedzialność za wypadek z początku wyścigu o GP Japonii ponosi Max Verstappen.

Weekend na torze Suzuka nie zanosił się dobrze dla Niemca. Kierowca Ferrari miał dość przeciętne tempo w treningach, a błąd taktyczny zespołu sprawił, że do niedzielnego wyścigu ruszał z ósmego pola startowego.

Vettel chciał więc szybko odrobić pozycje i już na ósmym okrążeniu atakował w zakręcie Spoon jadącego na trzecim miejscu Maxa Verstappena. Holender nie zamierzał jednak odpuszczać, co  w konsekwencji doprowadziło do ich zderzenia. Niemiec wypadł z toru i spadł na koniec stawki, natomiast kierowca Red Bulla – choć z lekkimi uszkodzeniami – pojechał dalej i na metę dotarł na trzecim miejscu.

Vettel, który ukończył rywalizację na torze Suzuka na szóstej lokacie, obarcza za ten incydent Verstappena. Niemiec traci teraz już 67 punktów do Lewisa Hamiltona i jego szanse na mistrzostwo są czysto iluzoryczne.

Oczywiście, starałem się wyprzedzić, ale nie był zdesperowany, by to zrobić – oznajmił dla Sky Sports Sebastian Vettel. Wiedziałem, że ma karę, ale czułem również, że byliśmy szybsi. Było miejsce, ale jak tylko mnie zobaczył, oczywiście zaczął się bronić. Miałem wewnętrzną część toru.

Kilka okrążeń wcześniej doszło do incydentu pomiędzy Verstappenem a Raikkonenem. Bardziej ucierpiał Fin, co też dostrzegli sędziowie, nakładając na Holendra 5-sekundową karę.

Jak tylko zorientuje się, że ktoś jest blisko lub obok niego, to próbuje – w mojej opinii – naciskać, kiedy już nie powinien tego robić. Spójrzcie na incydent z Kimim. Verstappen był poza torem i wracał, gdy nadjeżdżał Kimi. Zderzyli się.

Wracając do incydentu pomiędzy Vettel a Verstappen, to Niemiec w zakręt Spoon wszedł po wewnętrznej, lecz nie znalazł się przed kierowcą Red Bulla, gdy doszło do kontaktu.

Jak dla mnie, było miejsce, w przeciwnym razie bym tego nie zrobił – kontynuował Vettel. Myślę, że przechodziłem przez stawkę bez żadnych problemów. Czasami było blisko, czasami z większym marginesem. To normalne, że czasami jedziemy blisko siebie, ale zawsze trzeba zostawić miejsce. W tym przypadku nie mogłem nigdzie uciec i się zderzyliśmy.

To jest część wyścigów, nie zrozumcie mnie źle. Nie żałuję tego ruchu. Oczywiście, zrobiłbym inaczej, ale z perspektywy czasu zawsze jest prościej.

Widziałem tam lukę, a jego bateria była wyczerpana. Ja miałem doładowanie, oszczędzałem energię, miałem większą prędkość, przejechałbym ten zakręt. Byliśmy obok siebie, nie zostawił mi wystarczająco miejsca, a następnie doszło między nami do kontaktu – zakończył wicelider klasyfikacji generalnej kierowców.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone