Formuła 1

Brendon Hartley - Toro Rosso

Marko: Wypadek w Kanadzie nie ma wpływu na przyszłość Hartelya

Doradca Red Bulla do spraw sportów motorowych nie obarcza winą za incydent na pierwszym okrążeniu GP Kanady zawodnika Toro Rosso i jednocześnie przyznał, że nie będzie to miało wpływu na jego przyszłość w Formule 1.

Dosyć głośno w padoku ostatnimi czasy mówi się o tym, że Brendon Hartley miałby stracić swoją posadę w Toro Rosso. Wszystko za sprawą niezbyt przekonujących wyników na początku sezonu 2018. Ekipa z Faenzy miała nawet próbować wypożyczyć protegowanego McLarena – Lando Norrisa - na drugą połowę tegorocznej rywalizacji.

Nowozelandczyk jednak wywalczył dwunaste pole startowe do GP Kanady, co można uznać za całkiem niezły wynik. Niestety jednak jego szczęście skończyło się już na piątym zakręcie wyścigu, gdzie zderzył się z Lance’m Stroll’em. Szczęśliwie w tym groźnie wyglądającym wypadku żaden z kierowców nie ucierpiał, a sędziowie nie dopatrzyli się wyraźnej winy któregokolwiek z nich.

To był incydent wyścigowy i nie ma żadnego wpływu na jego przyszłość. Nadal ma miejsce w samochodzie – wyjaśnił dr Helmut Marko pytany przez Motorsport.com.

Austriak jednocześnie zdementował ostatnie plotki mówiąc, że wszyscy, którzy chcą się ścigać dla Toro Rosso wymyślają naprawdę niewiarygodne historie.

Ulepszona jednostka napędowa Hondy, którą Brendon Hartley miał do dyspozycji umożliwiała uzyskanie naprawdę dobrych wyników w wyścigu. Tym bardziej bolesne dla kierowcy musi być to, że nie ukończył tych zawodów.

Jestem rozczarowany, ponieważ pakiet Toro Rosso-Honda był naprawdę mocny przez cały weekend, w czym pomógł nowy silnik. Myślę, że zdecydowanie mieliśmy tempo, aby walczyć o punkty – skomentował Brendon Hertley.

Po wypadku w GP Kanady zawodnik Toro Rosso został przewieziony do szpitala na rutynowe badania, które wykazały, że jest w dobrym stanie fizycznym i będzie mógł wziąć udział w GP Francji za dwa tygodnie.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone