Formuła 1

Brendon Hartley - Scuderia Toro Rosso

Mały błąd wielki w konsekwencjach dla Brendona Hartleya

Niewielki błąd, który doprowadził do wypadku w trzecim treningu, kosztował Brendona Hartleya jego brak udziału w sesji kwalifikacyjnej.

Kierowca zespołu Toro Rosso uderzył bandę w dziewiątym zakręcie po najechaniu lewą oponą na trawę i utracie kontroli nad samochodem.

Podążałem bardzo podobną linią, jak na każdym okrążeniu, jednak tym razem wyjechałem o dwa lub trzy centymetry więcej albo skręciłem zbyt późno - tłumaczył kierowca.

Kiedy skończył się krawężnik, najechałem na niewielką dziurę pomiędzy krawężnikiem a torem. To była niewielka różnica na linii jazdy, ale wielka w konsekwencjach.

Dwa lub trzy centymetry w prawo i przejechałbym kolejne okrążenie. Jak można zobaczyć na wideo z kamer pokładowych, inni kierowcy również korzystali z krawężników, ale na ten najechałem trochę za daleko i zblokowało tylną oponę.

Nowozelandczyk dodał także, że był to w jego dotychczasowej karierze największy wypadek z jego udziałem.

Rozbiłem się już podczas pierwszej rundy WEC w 2016, ale ostatecznie nie było to takim mocnym wypadkiem. Prawdopodobnie to największy jaki miałem, mówiąc szczerze. Nie wiem dokładnie jakie były przeciążenia, ale to chyba największy wypadek jaki miałem.

Kierowcy na szczęście nic się nie stało. Wierzy również, że zespół zdoła przygotować samochód na niedzielny wyścig.

Z tego co mi wiadomo, nie ma uszkodzeń w podwoziu. Pomiędzy piątkiem a sobotą współczesne bolidy Formuły 1 są rozbierane niemal na części pierwsze, dlatego sądzę, że zespół jest bardziej niż w stanie przygotować samochód.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone