Formuła 1

Bolid zespołu Williams na torze Monza / © Williams F1

Jakich ruchów możemy spodziewać się jeszcze na rynku transferowym F1?

Informacja o angażu Lando Norrisa w zespole McLarena u boku Carlosa Sainza, wypełniła bardzo kluczową część układanki na rynku kierowców Formuły 1, która zbliża się ku końcowi.

Chętnych na miejsce w zespole McLarena było wielu, m.in. Estaban Ocon, Stoffel Vandoorne oraz Sergio Perez, jednak McLaren postanowił postawić na młodość i w przyszłym roku to młody Brytyjczyk Lando Norris będzie reprezentował barwy zespołu z Woking. Z wyżej wymienionej trójki, najbezpieczniej wygląda pozycja meksykańskiego kierowcy Sergio Pereza, który twierdzi, że ma już podpisany kontrakt na przyszły sezon. Najprawdopodobniej będzie on partnerem zespołowym Lanca Strolla w "nowym" zespole Force India.

Zespół Mercedesa, który nadzoruje karierę Ocona, chciał za wszelką cenę wprowadzić młodego Francuza do zespołu Renault. Niestety dla Ocona, miejsce Carlosa Sainza zajął kierowca Red Bulla Daniel Ricciardo. Kolejnym podopiecznym Mercedesa jest lider Formuły 2 George Russel, jednak jego angaż w sezonie 2019 jest mało prawdopodobny i zapewne debiut Russela w F1 będzie trochę opóźniony. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że wkrótce zobaczymy młodego uzdolnionego Brytyjczyka w stawce kierowców.

W związku z odejściem Pierre’a Gasly’ego z Toro Rosso, zwolniło się kolejne miejsce w stawce. Największe szanse na zajęcie tego fotela ma Rosjanin Danił Kwiat, który jeśli wróci do ścigania, będzie to jego trzecia szansa od zespołu Red Bulla. Przypomnijmy, że młody Rosjanin opuścił szeregi Toro Rosso po ubiegłorocznym GP Stanów Zjednoczonych. Dalej nieznana jest przyszłość Brendona Hartleya, który jednak twierdzi, że ma ważną umowę z zespołem Toro Rosso.

Kolejną niewiadomą jest zespół Haas. Miejsce duńskiego kierowcy Kevina Magnussena jest niezagrożone dzięki jego dobrym wynikom. Niepewna nadal jest przyszłość Romaina Grosjeana, który po złym początku sezonu odbudował się i w ostatnich wyścigach zaczął zdobywać punkty, co na pewno zwiększa jego szanse na pozostanie w ekipie. Jak twierdzi szef zespołu, Günther Steiner, decyzja w sprawie przyszłorocznego składu nie została podjęta, więc również tutaj możemy spodziewać się lekkich zawirowań.

Kolejnym elementem układanki może być ruch Ferrari w sprawie Kimiego Raikkonena. Jeśli Fin odejdzie z F1, w jego miejsce wskoczy młody kierowca Saubera Charles Leclerc. O miejsce w Sauberze mogą walczyć Estaban Ocon, Stoffel Vandoorne oraz Antonio Giovinazzi. Ten trzeci miał być wiązany z partnerskim teamem Ferrari jakim jest Haas, jednak amerykański zespół poinformował, że nie jest zainteresowany "nowicjuszem" z Włoch.

Najbardziej interesująca sytuacja dla wszystkich fanów Roberta Kubicy ma miejsce w zespole Williams. Wszystko przez transfer Lanca Strolla do zespołu Force India. Na wolne miejsce po Kanadyjczyku jest wielu chętnych, m.in. Mercedes chciałby umieścić tam Ocona, do zespołu również pukają młodzi rosyjscy kierowcy, czyli Artiom Markiełow i Nikita Mazepin (lecz w jego przypadku może być problem pod kątem uzyskania super licencji).

Jak informuje Paddy Lowe najpoważniejszym kandydatem na zastąpienie Lance’a (w tym sezonie) jest Robert Kubica. Niestety przyszły sezon może nie być tak kolorowy dla kibiców z Polski, gdyż Williams, który boryka się z problemami finansowymi, może sięgnąć po kierowcę z dużym budżetem, co wyeliminuje Polaka z walki o fotel kierowcy etatowego.

Na ten moment w walce o stary w Formule 1 jest około 10 kierowców, wolnych miejsc jest +/- 6. Już wkrótce okaże się kogo zobaczymy w przyszłym sezonie na starcie podczas GP Australii.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone