Formuła 1

Kimi Raikkonen - Ferrari

FIA zwiększy kontrolę systemu ERS Ferrari podczas GP Kanady

Pomimo zupełnie innych zapowiedzi, FIA wcale nie kończy sprawdzania systemu ERS w autach ekipy z Maranello. Charlie Whiting zdradził, że podczas najbliższego weekendu Formuły 1 zostanie wykorzystane specjalne oprogramowanie, które powinno rozwiać wszelkie wątpliwości.

Ferrari podejrzewane jest o to, że ich jednostki elektrycznie są zbyt wydajne i kierowcy mają do dyspozycji więcej niż dozwolonych przez regulamin 4MJ na okrążenie. Jak się okazało FIA zdecydowała się skontrolować legalność z przepisami tych aut na prośbę ekipy Mercedesa, czyli na chwilę obecną największej konkurencji zespołu z Maranello.

Oficjele z FIA od GP Azerbejdżanu w sposób bardziej dokładny przyglądali się pracy maszyny oznaczonej symbolem SF71H i w czwartek przed rundą w Monako, Charlie Whiting przyznał, że jest usatysfakcjonowany z danych, które zostały zebrane.

Na tym kontrola zgodności z regulaminem aut Ferrari miała się zakończyć, ale okazuje się, że FIA wykorzysta nowe narzędzia do tego, aby rozstrzygnąć wszelkie wątpliwości. Mowa o nowym oprogramowaniu, które zadebiutuje podczas GP Kanady.

Poprzez kompleksowe procedury, będziemy mogli być zadowoleni i uznać, że wszystko jest w porządku z Ferrari. Nie chcemy przez to przechodzić przez cały czas, aby się upewniać, więc wolelibyśmy skorzystać z dodatkowych urządzeń do pomiaru. Chcemy wprowadzić lepszą kontrolę, ale na chwilę obecną musimy to robić w mozolny sposób. To zajmuje trochę za dużo czasu. I tak pewnie wnioski byłyby jednakowe. Na GP Kanady zapowiedziana jest zmiana oprogramowania – powiedział Charlie Whiting.

Naszym celem jest poznanie dokładnych różnic pomiędzy dwoma połówkami baterii. To jest sedno sprawy, ponieważ pozostałe systemy traktują swoje baterie jak jedną. W przypadku Ferrari mamy do czynienia z jedną baterią, ale traktuje się je jak dwie. To jest fundamentalna różnica. Nie wydaje mi się, żeby był to sekret, więc dlatego o tym mówię publicznie.

Delegat techniczny FIA nie przewiduje jednak, aby w tym sezonie dało się zamontować więcej sensorów. Cała ta operacja jest bardzo skomplikowana i nie ułatwia jej fakt, że w tym roku na kierowcę przypada tylko po dwa egzemplarze ERS.

To nie jest takie proste, ponieważ nie tylko jest to zapieczętowane, nie da się tego tak po prostu położyć. Potrzebna jest lepsza integracja. Nie jestem pewien tego, kiedy kolejne sensory zostaną umieszczone. Pewnie nie dojdzie do tego przed początkiem kolejnego roku.

FIA ma problemy ze zrozumieniem zasady działania przygotowanego przez Ferrari rozwiązania, ale to w żaden sposób nie przesądza faktu jego legalności.

Próbowaliśmy dotrzeć do punktów, w którym będziemy niepodważalnie zadowoleni z tego, że moc dostarczana do MGU-K jest właściwa. Trudno było wyjaśnić dokładnie to, co widzieliśmy, dlatego realizowaliśmy to z Ferrari. Jest to bardzo kompleksowy i kompletnie inny system w porównaniu do tych, z których korzystają inni. Na takiej samej zasadzie, co z pozostałymi częściami auta, musimy zrozumieć to, jak działają i to zajęło nam trochę więcej czasu. Ich obowiązkiem jest przekonać nas, że maszyna spełnia regulaminowe wymogi, a jak wiecie nie jest to łatwe – przekonywał Charlie Whiting.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że Ferrari się z nami nie komunikowało. Byli naprawdę bardzo pomocni przez cały czas. To była bardzo skrupulatna i detaliczna praca, aby dotrzeć do podstaw pracy ich systemu. Stąd otrzymaliśmy komfort, którego było nam potrzeba.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone