Menu

Podsumowanie sezonu 2017 cz.3: Haas, McLaren i Sauber - czerwona latarnia tegorocznych zmagań

Haas F1 Team

Czołowe trzy zespoły znalazły się w pierwszej części podsumowania. Środek stawki natomiast był głównym tematem drugiej. Pora na ekipy, które zajęły ostatnie trzy miejsca w klasyfikacji generalnej konstruktorów sezonu 2017. Przyjrzymy się zespołom: Haas F1 Team – 47 punktów, McLaren–Honda – 30 punktów oraz Sauber – 5 punktów.

Żadnych zmian

Na pewno Gene Haas liczył na znacznie "więcej" biorąc po uwagę nowe konstrukcje bolidów, solidną jednostkę napędową Ferrari i dwóch doświadczonych kierowców w swoich bolidach. Niestety prócz progresu punktowego, który w rzeczywistości jest złudny, poziom konkurencyjności zespołu Haas F1 nie uległ żadnej zmianie. Dlaczego? Otóż ponownie plasuje się na ósmym miejscu w klasyfikacji generalnej. Co więcej, w sezonie 2016 mieliśmy jedenaście ekip. Natomiast w tegorocznej rywalizacji uczestniczyło ich dziesięć.

Cały sezon dla ekipy z Kannapolis to jedna wielka sinusoida. Po pierwszym wyścigu w Australii stajnia opuszczała Melbourne z zerowym dorobkiem punktowym, by później zdobyć pierwsze punkty w Bahrajnie za sprawą Kevina Magnussena. Rosja to natomiast kolejny weekend Grand Prix, gdzie żaden z kierowców nie dojechał na punktowym miejscu. W sumie dla ekipy Haas F1 sezon 2017 to ściślej mówiąc dziesięć wyścigów bez jakiegokolwiek punktu na dwadzieścia jeden weekendów Grand Prix.

Prócz tego, zarówno Francuz, jak i Duńczyk na torze nie zachwycali, wręcz przeciwnie! Kevin Magnussen wielokrotnie był krytykowany za swoją zbyt agresywną i niesportową jazdę - zwłaszcza weekend na Węgrzech i sytuacja na torze z Nico Hulkenbergiem oraz rozmowa po wyścigu. Natomiast Romain Grosjean, popełniał różne błędy, co skutkowało kolejnymi karami dla zawodnika i dalszymi pozycjami w stawce.

Według plotek nowym sponsorem Haas F1 Team na sezon 2018 ma zostać Maserati. Czy to zmieni konkurencyjność zespołu? Przekonamy się. Póki co wiemy jedno, że skład kierowców pozostanie taki sam. Na co ekipa Ferrari nie zareagowała przychylnie.

Do trzech razy sztuka

McLaren–Honda to legendarny duet, który zdobywał mistrzostwa świata zarówno w klasyfikacji generalnej kierowców, jak i konstruktorów na przełomie lat 80 i 90. Powrót do tych legendarnych lat według jednych był już niemożliwy, dla innych był kwestią czasu.

Początek współpracy rozpoczął się w sezonie 2015 i został okrzyknięty rokiem nauki, który przyniósł w rzeczywistości zadowalające wyniki w następnym sezonie. Szóste miejsce w klasyfikacji generalnej dla takiego zespołu, jak McLaren nie był czymś wyjątkowym, lecz dawał nadzieję na ogromny sukces w tegorocznej rywalizacji.

Nowe konstrukcje bolidów i ulepszona wersja jednostki napędowej Hondy miał to być przepis na zwycięstwo. Tak się jednak nie stało. Testy przedsezonowe pokazały, że silnik jest awaryjny i posiada ogromny deficyt konkurencyjności. Potwierdził to występ w Grand Prix Australii i kolejne występy w sześciu pozostałych wyścigach. Zespół z Woking, który reprezentował w tym roku Stoffel Vandoorne i Fernando Alonso przez siedem wyścigów zajmował ostatnie miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów. Nie był w stanie walczyć nawet z zespołem Saubera, który zdobył punkty w Hiszpanii. Dopiero Grand Prix w Baku i dziewiąte miejsce Fernando Alonso, czyli ósmy wyścig sezonu przyniósł pierwsze punkty!

Solidną zdobycz punktową zespół zyskał na torze Hungaroring. Dwukrotny mistrz świata po walce z Carlosem Sainzem Jr dojechał na szóstej pozycji, natomiast jego partner zespołowy na dziesiątej. Był to najwyższy wynik brytyjskiej stajni w trakcie tego sezonu. Ostatnie trzy wyścigi w Meksyku, Brazylii i Abu Zabi również za sprawą Fernando Alonso zaowocowały punktami.

Jeśli spojrzeć na pojedynek wewnątrz zespołu to Stoffel Vandoorne wyraźnie odstawał od Fernando Alonso. Podczas Grand Prix Austrii Belg korzystał z najnowszej specyfikacji silnika Hondy i to on miał walczyć o awans do Q3. Tak się jednak nie stało. Fernando Alonso z wolniejszym silnikiem i tak był szybszy.

Zespół postanowił tak, jak w przypadku zespołu Haas F1 Team, że nie zmieni składu kierowców. Długie negocjacje dotyczące nowej umowy z Fernando Alonso były spowodowane rozczarowaniem byłego kierowcy Ferrari konkurencyjnością McLarena. Zespół postanowił jeszcze przed zakończeniem sezonu potwierdzić rozstanie z Hondą i podpisanie umowy z Renault. To przyniosło kolejną wiarę w zespół i pozyskanie nowych sponsor oraz posiadanie za kierownicą swoje bolidu na kolejne lata Fernando Alonso.

Biorąc pod uwagę konkurencyjność samej konstrukcji bolidów McLarena i pozyskanie francuskiej jednostki napędowej, można mieć prawie stuprocentową pewność, że w sezonie 2018 stajnia z Woking będzie prezentowała bardzo wysoką formę.

Sauber F1 Team w cieniu swoich konkurentów

Sauber F1 Team to ekipa, która zająła ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem zaledwie pięciu punktów. Owe punkty zdobyte tylko przez jednego kierowcę, czyli Pascala Wehrlein’a, nie zapewniły mu jednak pozostania w rywalizacji na sezon 2018.

Konstrukcja C36 nie sprostała oczekiwaniom sezonu 2017. Jednostka napędowa Ferrari pomagała zespołowi na szybkich torach, jak Baku, w którym to niemiecki kierowca zdobył punkt dla swojego zespołu oraz w Hiszpanii, gdzie takowa ilość punktów była cztery razy większa.

Sauber F1 Team wyróżnił się na tle innych zespołów podczas tego sezonu kilkoma wydarzeniami. Po pierwsze w trybie natychmiastowym zwolniona została Monisha Kaltenborn, czyli szefowa ekipy od 2012 roku. Następnie zespół był łączony z partnerstwem z japońskim koncernem, czyli Hondą. Negocjacje zostały przerwane, i jak wiemy, jedynym zespołem, który będzie korzystał z silników Hondy w roku 2018 będzie Toro Rosso. Prócz tego, walka o miejsce w składzie Sauber F1 Team na przyszłoroczne zmagania zakończyła się dość kontrowersyjnie. Ekipę będzie nadal reprezentował Marcus Ericsson, a dołączy do niego mistrz Formuły 2 Charles Leclerc.

Marcus Ericsson, czyli szwedzki kierowca zdobył mniej punktów od swojego niemieckiego partnera zespołowego, a mimo tego, to on pozostaje w stawce F1. Wielu ekspertów wskazuje tutaj, iż decydująca rola w podjęciu takiej decyzji należała do olbrzymiego wkładu finansowego Szweda.

W sezonie 2018 prócz nowego zawodnika, zobaczymy zupełnie nowe malowanie bolidu i zmienioną nazwę zespołu. Brzmieć ona będzie następująco: Alfa Romeo Sauber F1 Team. Włoska marka powraca do królowej sportów motorowych po ponad trzydziestoletniej przerwie!

Image © Haas F1 Team

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE