Menu

Podsumowanie GP Abu Zabi: Spokojny finisz

Valtteri Bottas

GP Abu Zabi było ostatnim akordem, może o trochę niższym, bardziej monotonnym tonie niż reszta niezwykłej symfonii, jaką niewątpliwie był sezon 2017. Niemniej jednak warto odnotować kilka ważnych faktów związanych z tymi zawodami.

Tor Yas Marina zaprezentował się ze swojej gorszej strony. Warto pamiętać, że w ostatnich latach mieliśmy tutaj kilka naprawdę emocjonujących wyścigów. Tegoroczny jednak do nich zupełnie nie należał. Od samego startu układ sił był z góry przesądzoną sprawą.

Podbudowanie dla Bottasa

Niewątpliwie druga połowa sezonu 2017 była bardzo trudnym okresem dla Valtteriego Bottasa. Fin nie mógł poczuć się w swoim samochodzie na tyle komfortowo, aby faktycznie był w stanie prezentować taką dyspozycję, do której zdążył nas przyzwyczaić. Niewątpliwie dwa ostatnie wyścigi sezonu były dla niego bardzo istotne i podbudowały jego morale.

Pole position w Brazylii było dla kierowcy Mercedesa punktem przełomowym, ale porażka w wyścigu bez dwóch zdań pozostawiła pewien znak zapytania. Z jednej strony zrodziły się wątpliwości, że tylko pod nieobecność Lewisa Hamiltona jest w stanie walczyć o zwycięstwa, a i tak przegrywa z reprezentantami Ferrari. W związku z tym pewien niesmak pozostał.

GP Abu Zabi od początku zdawało się być wyścigiem, który zostanie zdominowany przez kierowców Mercedesa. Mało kto obstawiłby jednak, że to Valtteri Bottas będzie szybszym z duetu Mercedesa. Można się zastanawiać, czy po prostu Lewis Hamilton celowo nie odpuścił, ale jest to kompletnie bezzasadne.

Pamiętacie może to, jak niesamowicie Nico Rosberg rozpędził się za sprawą zwycięstw w ostatnich trzech wyścigach sezonu 2015? W kolejnym roku zdobył mistrzowski tytuł... Czy jego następcę czeka podobny los?

Uciułana szósta pozycja

O ile Formuła 1 poskąpiła nam emocji w czołówce wyścigu o GP Abu Zabi, o tyle jednak warto wspomnieć o kontrowersyjnej i dramatycznej walce o szóstą pozycję w klasyfikacji generalnej konstruktorów pomiędzy Toro Rosso a Renault.

Nico Hulkenberg wdał się w niepotrzebny pojedynek z Sergio Perezem na początku wyścigu. Niemiec popełnił poważny błąd skracając tor i wyprzedzając Meksykanina. To sprawiło, że kara doliczenia pięciu sekund do wyniku wyścigu była sprawą w zupełności zrozumiałą. Problemy kierowcę Renault napotkały również podczas pit stopu, który dla ekipy z Enstone nie był zbyt mocną stroną w ubiegłą niedzielę. Do samochodu Carlosa Sainza nie dokręcono lewej przedniej opony, co skutkowało natychmiastowym wycofaniem się z wyścigu przez Hiszpana.

Dramaturgii było więc dla tej ekipy dość dużo. Ostatecznie szósta pozycja Nico Hulkenberga wystarczyła, aby Renault znalazło się przed Toro Rosso w klasyfikacji konstruktorów i co za tym idzie otrzymało większą nagrodę na koniec sezonu od posiadacza praw komercyjnych.

Sezon 2017 definitywnie dobiegł już końca, chociaż być może nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę, ponieważ już we wtorek czeka nas kolejny piękny dzień. Wtedy Robert Kubica przetestuje samochód Williamsa w aktualnej specyfikacji. Jazdy te mają rozwiać wszelkie wątpliwości i sprawić, że Krakowianin podpisze kontrakt z ekipą z Grove na przyszły rok.

Dziękujemy, że byliście z nami przez ten cały sezon! Kolejny już za 118 dni. Nim się zorientujemy, ponownie zasiądziemy przed telewizory, aby obejrzeć GP Australii 2018.

Image © Mercedes AMG Petronas

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE