Menu

Podsumowanie GP Malezji: Los wynagrodził Maxowi pechowy sezon

Max Verstappen i Lewis Hamilton

Mocnym akcentem GP Malezji pożegnało się na najbliższe lata z Formułą 1. W miniony weekend byliśmy świadkami pełnego dramaturgii widowiska, czego odzwierciedlenie znajduje się w wynikach. Max Verstappen wreszcie zakończył serię nieukończonych wyścigów i po raz drugi w karierze stanął na najwyższym stopniu podium.

Holender jest piątym kierowcą w tym sezonie, który wygrał wyścig. Na dystansie całego wyścigu był szybszy od Lewisa Hamiltona, czy więc zespół Red Bull Racing wrócił do walki o najwyższe laury? Co prawda sprawa tytułu mistrzowskiego jest dla nich zamknięta, ale przez kolejnych pięć rund mogą sporo namieszać.

Turbinowe fatum Ferrari powróciło

W najmniej oczekiwanym momencie kierowcy Ferrari doświadczyli problemów technicznych. Sebastian Vettel po naprawdę niepotrzebnym incydencie na torze Marina Bay w Singapurze stracił 25 punktów do swojego rywala w walce o mistrzowski tytuł - Lewisa Hamiltona.

Ostatnią rzeczą, której Niemiec oczekiwał była awaria jednostki napędowej. Najpierw kłopoty wystąpiły w trzeciej sesji treningowej, a następnie po wymianie silnika, powróciły na sesję kwalifikacyjną, tym razem jako awaria turbo. W efekcie Sebastian Vettel nie pokonał ani jednego okrążenia pomiarowego i "wywalczył" ostatnie pole startowe do GP Malezji.

Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że zespół mógł sobie pozwolić na tak naprawdę bezkarne napoczęcie piątych - nadprogramowych elementów jednostki napędowej. Niemiec zaliczył naprawdę dobry wyścig, który ukończył na czwartej pozycji. Jednak stracił kolejne punkty do Lewisa Hamiltona.

Potencjalną pomocą Sebastiana Vettela miał być Kimi Raikkonen, ale także i jego dopadły problemy techniczne. Ferrari gorączkowo pracowało nad jego samochodem do samego startu wyścigu, lecz nie zdołano naprawić turbiny w jego aucie i drugie pole startowe do GP Malezji pozostało puste.

Oczywiście na tym nie koniec przygód Sebastiana Vettela. Niemiec na okrążeniu zjazdowym zderzył się z Lancem Strollem w piątym zakręcie i poważnie uszkodził swoją maszynę. Na próżno tam szukać jakiejkolwiek winy któregokolwiek z kierowców. Jak to mówią biednemu zawsze wiatr w oczy.

Koniec walki o tytuł?

Prawdopodobnie przed tym fundamentalnym pytaniem będziemy stawali coraz częściej w najbliższym czasie. Do końca sezonu coraz mniej rund i każda z nich może mieć kluczowe znaczenie dla losu walki o mistrzowski tytuł.

Sebastian Vettel traci już 34 punkty do Lewisa Hamiltona. Oznacza to w praktyce, że Brytyjczyk mógłby nie ukończyć jednego wyścigu i nadal miałby komfortową przewagę w klasyfikacji generalnej. Jeżeli przyjmiemy, że Niemiec wygra pozostałych pięć wyścigów, a jego rywal będzie ciągle plasował się na drugim miejscu, to dopiero wtedy wyprzedzi o jeden punkt Lewisa Hamiltona.

Niewątpliwie kierowca Ferrari nie wykorzystał dwóch okazji do tego, aby zyskać przewagę nad Brytyjczykiem. Raz z własnej winy, a w drugim przypadku z powodu problemów technicznych.

Teraz nie ma żadnych wymówek i Sebastian nie może pozwolić sobie na słabszy weekend. Jeśli chce zdobyć piąty mistrzowski tytuł w karierze, to musi wygrać pozostałe wyścigi.

Red Bull wraca do gry czy wypadek przy pracy?

Zwycięstwo Maxa Verstappena i wyraźnie lepsze tempo reprezentantów zespołu Red Bull Racing podczas GP Malezji sprawiają, że musimy rozważyć to czy ekipa ta na stałe wróciła do ścisłej czołówki Formuły 1.

Przez cały weekend tempo kierowców zespołu Mercedesa było nie najlepsze. Pomimo tego Lewis Hamilton sięgnął po pole position, lecz w zupełnie innych warunkach podczas wyścigu Brytyjczyk miał problemy z przyczepnością w swoim samochodzie. Do perfekcji wykorzystał to Max Verstappen, lecz jego zwycięstwo było efektem świetnej dyspozycji Red Bulla czy może jednak kłopotów ekipy z Brackley?

Należy bardziej skłaniać się ku tej drugiej opcji, ponieważ nadal zespół Red Bull Racing boryka się z niższą mocą jednostki napędowej Renault w porównaniu do motorów konkurencji, która może być warta nawet 0,5 sekundy na okrążeniu. Do Malezji nie przywieźli znaczących ulepszeń, więc nie należy się spodziewać powrotu na stałe do ścisłej czołówki ekipy z Milton Keynes.

Image © Getty Images / Red Bull Content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE