Menu

Podsumowanie Grand Prix Wielkiej Brytanii: Hamilton odrobił straty

Lewis Hamilton

Za nami GP Wielkiej Brytanii, które zostało kompletnie zdominowane przez Lewisa Hamiltona. Brytyjczyk przed własną publicznością dostał skrzydeł i przy okazji skorzystał z pecha swojego największego rywala do odrobienia punktów w klasyfikacji generalnej.

Podczas treningów różnice w czołówce nie były zbyt duże i można było odnieść wrażenie, że Valtteri Bottas miał odpowiedź na tempo Lewisa Hamiltona. Blisko był również Sebastian Vettel, lecz jak się później okazało, to były zwykłe pozory.

Tuż przed sesją kwalifikacyjną na torze Silverstone zaczął padać deszcz. Asfalt w trakcie Q1 wyraźnie wysychał, co jednak nie przełożyło się na zaskakujące wyniki. Jedynym wartym odnotowania faktem był najlepszy czas tej sesji Fernando Alonso. Oczywiście w dalszej części rywalizacji Hiszpan nie miał tyle szczęścia. Nawet zresztą, gdyby był najszybszy to i tak za sprawą kary przesunięcia na starcie o 30 pozycji startowałby z końca stawki.

O awaryjności samochodu zespołu Red Bull Racing przekonał się Daniel Ricciardo. Australijczyk w wyniku tego startował z końca stawki do GP Wielkiej Brytanii.

Okrążenie, które dało pole position Lewisowi Hamiltonowi było naprawdę bardzo dobre. Brytyjczyk pokonywał większość zakrętów bez odjęcia gazu, co w porównaniu z sezonem 2016 było po prostu wręcz nierealne. Zakręt Copse można było pokonać pełnym gazem, ale bardziej opłacalnym było trochę zwolnić, aby lepiej z niego wyjść.

W wyścigu Lewis Hamilton nie miał żadnej konkurencji. Wystartował najlepiej ze wszystkich i regularnie budował przewagę nad rywalami. Tak jak zwykle, gdy wyrobił sobie pewien dystans oddzielający go od drugiego kierowcy, przestał naciskać tak mocno i zajął się jedynie utrzymywaniem go.

Pod koniec wyścigu, gdy w samochodach Ferrari przebiły się opony, kierowca Mercedesa asekuracyjnie odpuścił gaz o połowę. Mógł sobie na to pozwolić mając gigantyczną przewagę nad zajmującym drugą pozycję swoim partnerem z zespołu Valtterim Bottasem. Uradowany tym wynikiem świętował wraz z kibicami swój piąty w karierze tryumf na torze Silverstone.

Niesamowitym rezultatem jest druga pozycja Valtteriego Bottasa. Fin startował z dziewiątej pozycji. Dość szybko jednak przebijał się do przodu i nawet, gdyby kierowcom Ferrari nie przytrafiły się problemy, to i tak ukończyłby GP Wielkiej Brytanii na podium.

Wynik drugiego z kierowców Mercedesa daje dość jasny pokaz tego, że ekipa z Brackley ma wyraźną przewagę nad reprezentantami Ferrari. Czy przypomina ona poprzednie lata dominacji? Raczej nie, ale GP Węgier będzie świetną odpowiedzią na to pytanie.

Kierowcy Ferrari jechali po pewne pozycje w pierwszej czwórce. Sebastian Vettel co prawda miał problemy. Tuż przed startem, ponieważ tylne hamulce w jego samochodzie zaczęły się palić, a po zgaśnięciu czerwonych świateł ograł i wyprzedził go Max Verstappen. Strategia podcięcia, czyli zjechania okrążenie wcześniej do alei serwisowej na pit stop się powiodła i pozwoliła Niemcowi znaleźć się przed Holendrem.

Kimi Raikkonen pokonał dość spokojny wyścig. Piastował on drugą pozycję i trzeba oddać mu, że wreszcie wykonał solidną robotę. Niestety nie udało mu się to w stu procentach, ponieważ na kilka okrążeń przed metą lewa przednia opona przebiła się w jego samochodzie. Szczęśliwie po nadprogramowym pit stopie i przygodzie Sebastiana Vettela udało mu się utrzymać miejsce na podium.

Na pochwałę zasługują również obaj kierowcy zespołu Red Bull Racing. Daniel Ricciardo po starcie z końca stawki dzielnie przebijał się do przodu i ostatecznie minął linię mety na piątej pozycji. Max Verstappen wreszcie ukończył wyścig i napsuł krwi Sebastianowi Vettelowi broniąc jak niepodległości trzeciej pozycji w początkowej fazie GP Wielkiej Brytanii.

Sukcesem dla Renault była szósta pozycja Nico Hulkenberga. Ekipa z Enstone dokonała kolejnego postępu i teraz miała wyraźną przewagę nad prywatnymi zespołami ze środka stawki. Tym samym zbliżyli się do Red Bulla, Ferrari i Mercdedesa. Problemem była jednak awaria w samochodzie Jolyona Pamera. Brytyjczyk miał szanse na dobry wynik przed własną publicznością, ponieważ mógł startować z jedenastej pozycji. Do tego jednak nie doszło, bo już na okrążeniu formującym jego Renault odmówiło posłuszeństwa.

Daniil Kvyat już na pierwszym okrążeniu totalnie zrujnował występ zespołu Toro Rosso. Wszystko w wyniku zupełnie niepotrzebnej kolizji z Carlosem Sainzem, do której doprowadził w sekcji szybkich zakrętów Maggots, Becketts.

GP Wielkiej Brytanii sprawiło, że w klasyfikacji generalnej różnica między Lewisem Hamiltonem i Sebastianem Vettelem to zaledwie jeden punkt. Czy za dwa tygodnie podczas ostatniej rundy przed wakacyjną przerwą, czyli GP Węgier czeka nas zmiana na pierwszej pozycji?

Image © Mercedes AMG Petronas

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE