Menu

Podsumowanie Grand Prix Hiszpanii: Królestwo nudy? Nie tym razem!

Start Grand Prix Hiszpanii

Tor Barcelona-Catalunya znany jest z tego, że trudno się na nim wyprzedza i za sprawą tego widowisko pozostawia tu sporo do życzenia. W tym sezonie tak się jednak nie stało.

Jak to zwykle bywa w przypadku pierwszego europejskiego wyścigu sezonu, zespoły przywiozły tutaj serie ulepszeń do swoich samochodów. Prym w tej dziedzinie wiodła ekipa Mercedesa, która jest zdeterminowana do tego, aby pokazać Ferrari miejsce w szeregu. Zespół z Brackley poza mnóstwem nowych aerodynamicznych gadżetów dopracował również temat, z którym miał największy problem, czyli nadwagą. Zdecydowano odchudzić skrzynię biegów i wprowadzić ulepszoną wersję jednostki napędowej.

Ferrari pracowało natomiast nad systemem startowym, a konkretnie rzecz ujmując nad manetką sprzęgła. Jej nowa wersja miała dać kierowcom szanse na lepsze trafienie w odpowiedni punkt załapania.

Pierwszy piątkowy trening naprawdę przestraszył fanów dobrego widowiska. Przewaga Mercedesa nad kierowcami Ferrari wyniosła prawie całą sekundę. Na szczęście już po południu dwaj czołowi producenci zbliżyli się do siebie, na tyle blisko, że można było odetchnąć z ulgą. Warto odnotować również, że obaj reprezentanci Renault znaleźli się tuż za trzema najlepszymi dotychczas zespołami. Nie przełożyło się to jednak w sposób znaczący na resztę weekendu Grand Prix.

W nocy z piątku na sobotę mechanicy Mercedesa złamali tak zwaną godzinę policyjną i przez całą noc pracowali nad uporaniem się z problemami dotyczącymi jednostki napędowej Valtteriego Bottasa. Fin został zmuszony do skorzystania ze starego silnika, którym przejechał cztery pozostałe weekendy.

Po stronie Ferrari również sytuacja nie malowała się w najjaśniejszych barwach. Podczas trzeciej sesji treningowej w aucie Sebastiana Vettela również doszło do awarii silnika i mechanicy w rekordowym tempie zdołali go wymienić na kwalifikacje. Niemiec w języku włoskim nie omieszkał podziękować za fenomenalną pracę.

Kwalifikacje do GP Hiszpanii okazały się naprawdę ekscytujące. O losach pole position zadecydowały setne sekundy, a możliwe, że byłoby jeszcze mniej, gdyby Sebastian Vettel nie popełnił błędu w ostatniej szykanie. Jednak największym bohaterem był Fernando Alonso, który wyniósł na wyżyny samochód McLarena zaopatrzony w silnik Hondy i zajął niezwykle wysokie siódme miejsce.

Spodziewano się, że wyścig o GP Hiszpanii będzie jedną, wielką procesją. Jednak już od startu było niezwykle emocjonująco. Kierowcy Ferrari wystartowali minimalnie lepiej od swoich kolegów z lewej strony. Sebastian Vettel zrównał się z Lewisem Hamiltonem, ale będąc po wewnętrznej do pierwszego zakrętu objął prowadzenie i w błyskawicznym tempie uciekł rywalom. Za nimi Kimi Raikkonen i Max Verstappen boleśnie przekonali się o tym, że trzy samochody obok siebie to w pierwszym wirażu o jeden za dużo. Efekt domina wywołał znajdujący się po wewnętrznej Valtteri Bottas, który uderzył minimalnie w swojego rodaka, który uszkodził zawieszenie swoje i ubiegłorocznego zwycięzcy z Red Bulla.

Szczęście Fernando Alonso również nie trwało długo. Hiszpan zetknął się kołami z Felipe Massą w drugim zakręcie, w wyniku czego wyjechał na żwirowe pobocze i stracił wiele istotnych pozycji. Oczywiście ich odrobienie stało się wyzwaniem niemożliwym.

Strategia odegrała w tym wyścigu niezwykle istotną rolę. Sebastian Vettel na pierwszy pit stop zjechał na piętnastym okrążeniu i wymienił opony na nowy komplet miękkich. Rekordowe czasy Lewisa Hamiltona w połączeniu z tym, iż Niemiec wyjechał na tor za plecami Daniela Ricciardo sugerowały, że plan Ferrari może się nie udać i przed ekipą Mercedesa pojawiła się szansa wygrania wyścigu.

Duet zespołu mistrzów świata wykorzystał wytrzymałość opon miękkich do granic wytrzymałości i Lewis Hamilton zameldował się w alei serwisowej dopiero na dwudziestym drugim okrążeniu.Valtteri Bottas został pozostawiony na torze, aby celowo spowolnić Sebastiana Vettela. Niemiec swojego rywala wyprzedził dopiero po kilku okrążeniach zażartej i pełnej emocji walki. Fin przepuścił następnie swojego kolegę z zespołu i na dwudziestym szóstym okrążeniu znalazł się na swoim stanowisku serwisowym. Jednakże później nie miało to większego znaczenia, ponieważ kierowca Mercedesa musiał zatrzymać się na torze z powodu awarii jednostki napędowej.

Kolejnym niezwykle istotnym dla strategii momentem wyścigu był okres wirtualnego samochodu bezpieczeństwa. Lewis Hamilton zjechał w ostatniej chwili i zdołał dzięki temu zyskać kilka cennych sekund, co skrzętnie wykorzystał do tego, aby na trzydziestym ósmym okrążeniu, po pit stopie Sebastiana Vettela, rozpocząć prawdziwą walkę o zwycięstwo. Obaj zrównali się ze sobą i pierwszy odcinek pojedynku wygrał Niemiec. Ostatecznie jednak losy tryumfu w GP Hiszpanii rozstrzygnęły się na czterdziestym czwartym okrążeniu, gdy na hamowaniu do pierwszego zakrętu Lewis Hamilton wyprzedził Sebastiana Vettela.

Niewątpliwym sukcesem jest czwarta i piąta pozycja kierowców Force India. Świetny wynik osiągnął również Pascal Wehrlein, który otworzył konto punktowe dla zespołu Sauber w sezonie 2017.

Już za dwa tygodnie kolejna runda, która uważana jest za perłę w koronie Formuły 1. Chodzi rzecz jasna o GP Monako, gdzie niedostatki w mocy silnika i samej konstrukcji mogą zostać zrekompensowane talentem kierowcy.

Lewis Hamilton / Mercedes AMG Petronas
Image © Mercedes AMG Petronas

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE