Menu

Podsumowanie GP Bahrajnu: Ferrari potwierdza mistrzowskie aspiracje

Bahrajn start

Sebastian Vettel po raz drugi w tym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium. Możemy więc powiedzieć, że Ferrari jest realnym zagrożeniem dla zespołu Mercedesa w walce o tegoroczny tytuł mistrzowski. O tym jak przebiegał weekend na torze Sakhir napisaliśmy w poniższym podsumowaniu.

Pierwsza i trzecia sesja treningowa w Bahrajnie odbyły się w popołudniem, gdy panowały bardzo wysokie temperatury. Pozostałe zajęcia na torze rozgrywane były przy sztucznym świetle, a słupki rtęci wskazywały niższe wartości. Stąd też wielu ekspertów wysnuło wniosek, że treningi przy świetle dziennym są kompletnie bezużyteczne dla zespołów.

Gołym okiem nawet można było zobaczyć jak mało przyczepności kierowcy mieli w trakcie trzeciej sesji treningowej w porównaniu do późniejszych kwalifikacji, gdy stosunkowo rzadko tracili oni kontrolę nad swoimi maszynami. Mimo tego wszyscy z radością przyjęli fakt, że Red Bull, Ferrari i Mercedes miały porównywalne tempo. Jak się później okazało ekipa mistrzów świata miała pół sekundy w zanadrzu, o czym świetnie wiedzieli ich konkurenci, ponieważ inżynierowie zespołu z Brackley sami to przyznali przez Team Radio omyłkowo nie wyłączając mikrofonów.

Szczęśliwie jednak pomimo wyraźnej przewagi Mercedesa sesja kwalifikacyjna stała się bardzo emocjonująca ze względu na fakt, że Valtteri Bottas notował rewelacyjne czasy i ostatecznie wywalczył pierwsze w karierze pole position rezultatem lepszym o zaledwie 0,023 sekundy od Lewisa Hamiltona. Ferrari miały problemy z podsterownością, co zazwyczaj najbardziej przeszkadza Kimiemu Raikkonenowi, który niestety ponownie zawiódł. Fin uzyskał gorszy wynik od Daniela Ricciardo w Red Bullu.

Kolejną dobrą sesję kwalifikacyjną zaliczył Nico Hulkenberg, który ponownie zajął siódme miejsce, co jak na możliwości Renault jest naprawdę bardzo dobrym osiągnięciem. Po drugiej stronie garażu ekipy z Enstone wreszcie przebudził się Jolyon Palmer, który wywalczył dziesiąte pole startowe.

W niedzielne popołudnie okazało się, że w Bahrajnie było wówczas chłodniej niż w trakcie dwóch poprzednich dni. Za sprawą tego spodziewano się, że opony nie będą się zużywały w tak szybkim tempie i być może będzie szansa na przejechanie wyścigu zjeżdżając zaledwie raz do alei serwisowej. Tak się jednak nie stało i wszyscy kierowcy, którzy dojechali do mety wykonali strategię dwóch pit stopów.

Sebastian Vettel dobrze wystartował do GP Bahrajnu. Niemiec zrównał się z Lewisem Hamiltonem, a następnie czujnie zjeżdżając do zewnętrznej objechał i wyprzedził Brytyjczyka. W trakcie pierwszych okrążeń uformowała się pierwsza piątka, której przewodził Valtteri Bottas. Można było odnieść wrażenie, że czterokrotny mistrz świata jest blokowany przez Fina, lecz nie był w stanie go wyprzedzić. Na końcu prowadzącej grupy znajdowali się reprezentanci zespołu Red Bull Racing. Max Verstappen starał się wycisnąć ostatnie poty ze swojego auta, aby wyprzedzić Lewisa Hamiltona.

Młody Holender liczył na podium w tym wyścigu, ale awaria hamulców po pierwszym pit stopie spowodowała, że musiał zatrzymać swoje auto w barierze.

Chwilę później doszło do kolizji w pierwszym zakręcie pomiędzy Carlosem Sainzem i Lancem Strollem. Hiszpan wyjeżdżając z alei serwisowej postanowił wyraźnie opóźnić hamowanie i wyprzedzić Kanadyjczyka. Kierowca Williamsa jednak nie bacząc na nic i nie zdając sobie sprawy z nadjeżdżającego rywala zjechał ostro do wierzchołka zakrętu, gdzie się zderzył z synem rajdowego mistrza świata. Jednocześnie z tego powodu na tor został wypuszczony Samochód Bezpieczeństwa.

Neutralizacja ponownie nie była do końca korzystna dla Sebastiana Vettela, który kilka okrążeń wcześniej zjechał po nowy komplet opon supermiękkich. Niemiec jednak ustawił się na pierwszej pozycji za Samochodem Bezpieczeństwa, ponieważ w alei serwisowej panował duży tłok.

Gdy tylko rywalizacja została wznowiona Sebastian Vettel rozpoczął proces ucieczki od Valtteriego Bottasa. Po szybkim wyprzedzeniu Daniela Ricciardo do Fina zbliżał się Lewis Hamilton, który na tym etapie wyścigu korzystał z opon miękkich.

Wartą przeanalizowania jest sytuacja, gdy Lewis Hamilton zjeżdżał przed Danielem Ricciardo do alei serwisowej. Brytyjczyk celowo blokował Australijczyka, ponieważ wiedział, że będzie musiał poczekać na zmianę opon w aucie Valtteriego Bottasa zanim mechanicy będą mogli jego obsłużyć. Z jednej strony jest to bardzo cwane zagrane, ale z drugiej nie można tego uznać za sportowe zachowanie. W związku z tym sędziowie ukarali trzykrotnego mistrza świata doliczeniem 5 sekund do wyniku wyścigu.

Wydawało się, że Lewis Hamilton pokusi się o dojechanie do mety na oponach miękkich. Tak się jednak nie stało i Brytyjczyk na ostatnie okrążenia otrzymał do dyspozycji nowy komplet ogumienia tej samej mieszanki. Próbował ze wszystkich sił dogonić Sebastiana Vettela, lecz zabrakło mu na to czasu. Kierowca Mercedesa zameldował się na mecie 6,6 sekundy za Niemcem, więc można sobie tylko wyobrazić co mogłoby się stać, gdyby jednak nie otrzymał kary 5 sekund.

Niezwykle gorzką gorycz musiał przełknąć Valtteri Bottas, który po wywalczeniu pole position nie był w stanie dotrzymać kroku najlepszym w wyścigu. Za sprawą tego zespół Mercedesa poprosił go, żeby przepuścił Lewisa Hamiltona.

Kolejny niewyraźny start zaliczył Kimi Raikkonen. Fin tym razem utknął na kilka okrążeń za Felipe Massą, co w połączeniu z niezbyt trafioną strategią pozbawiło go podium.

Renault za sprawą Nico Hulkenberga wywalczyło pierwsze w sezonie 2017 punkty, a Pascalowi Wehrleinowi do pierwszej dziesiątki zabrakło tylko jednej pozycji. Niemiec wrócił do ścigania na najwyższym poziomie po kontuzji i tym samym zamknął usta krytykom.

GP Bahrajnu potwierdziło, że Ferrari, a przede wszystkim Sebastian Vettel jest poważnym konkurentem dla zespołu Mercedesa i ekipa z Brackley będzie musiała naprawdę się napracować, żeby zapewnić sobie czwartą z rzędu koronę mistrzowską. Już za dwa tygodnie kolejna dawka emocji podczas wyścigu o GP Rosji na torze w Soczi.

Image © Mercedes AMG Petronas

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE