Formuła 1

Kierowcy Ferrari dokonali najbardziej agresywnego wyboru opon, ponieważ będą mieli do dyspozycji aż po dziesięć kompletów mieszanki ultra miękkiej. Ich śladem poszli jedynie reprezentanci Saubera oraz Stoffel Vandoorne.

Rubens Barrichello może mówić o dużym szczęściu po ostatnich wydarzeniach, w wyniku których trafił do szpitala, ponieważ lekarze wykryli na szyi byłego kierowcy Formuły 1 guza.

Brazylijczyk został zabrany do szpitala po tym jak w domu doznał silnego bólu głowy. Kilka dni później został zwolniony do domu, lecz musiał przejść operację usunięcia guza.

Po tym co się stało przeszedłem kilka badań kontrolnych, aby dowiedzieć się więcej o moim stanie zdrowia i lekarze znaleźli guza na mojej szyi, którego usunęli po wyścigu na Interlagos (Stock Car Brasil - powiedział Barrichello w wywiadzie telewizyjnym podczas programu "Conversa com Bial".

Musiałem go usunąć, chociaż był to łagodny nowotwór, jednak urósłby i nie chciałbym mieć dyskomfortu w samochodzie.

Barrichello może jednak mówić o podwójnym szczęściu, ponieważ główny powód jego wizyty w szpitalu mógł być poważniejszy w skutkach.

Przyjaciel, który jest lekarzem zauważył, że byłem w złej formie, ale mam dużo szczęścia. Żyła, która otworzyła się z powodu złej formacji, odrodziła się za pomocą własnej krwi w ciągu dwóch godzin.

Kiedy przyjechałem do szpitala, włożyli kaniulę i zobaczyli, że żyła sama zamknęła się. Kiedy opuszczałem szpital powiedziano mi, że zaledwie 14 procent ludzi wychodzi z tego w takim stanie, w jakim ja.

W wielu przypadkach konsekwencje są poważniejsze i długotrwałe, a można nawet umrzeć.

Odnośnie wypadku w domu, powiedział: Brałem prysznic w domu i nagle poczułem mocny ból głowy. Od zera do dziesięciu - dałbym 8 osiem albo dziewięć, tak mocny był to ból!

Leżałem na podłodze, nie chciałem nikogo budzić. Jednak bolało naprawdę mocno. Wróciłem do sypialni i obudziłem Silvanę (żonę). Zrobiło mi się niedobrze i zdałem sobie sprawę, że trzeba jechać do szpitala.

Były partner zespołowy czterokrotnego mistrza świata, który obecnie pełni rolę eksperta w niemieckiej telewizji RTL stwierdził, że Brytyjczyk zawsze miewa takie fazy w trakcie sezonu.

Daniel Ricciardo podczas pierwszej części „czasówki” miał tylko jedną szansę na pokonanie okrążenia pomiarowego. Australijczyk może mówić o dużym szczęściu, bo rzutem na taśmę, udało mu się awansować z 14 miejsca do Q2.

Duży deficyt w prędkości maksymalnej silnika Renault względem Mercedesa i Ferrari był największym rozczarowaniem dla Maxa Verstappena, który w sesji kwalifikacyjnej zajął piątą pozycję.

Piąta i szósta lokata kierowców Red Bull Racing jest adekwatnym rezultatem do możliwości zespołu, niemniej jednak ze względu na deficyt mocy jednostki napędowej żaden z kierowców RBR nie jest w stanie rywalizować bezpośrednio z dwiema czołowymi ekipami.

Najlepszy czas Verstappena był o siedem dziesiątych sekundy gorszy od wyniku Sebastiana Vettela, który wygrał kwalifikacje w Chinach. Holender z tego też względu otwarcie wyraził swoją frustrację dotyczącą straty na długich prostych toru Shanghai International. Swoją dezaprobatę postanowił przekazać przez radio zespołu.

Myślę, że to byłoby złą rzeczą, gdybym nie był sfrustrowany, prawda? - przyznał Verstappen. Jestem tutaj aby zwyciężać w wyścigach i uważam, że wszyscy, którzy pracują nad moim samochodem myślą dokładnie to samo. Chcemy naciskać tak mocno, jak tylko potrafimy.

Gdyby przychodziło mi to ze spokojem, chyba mógłbym ścigać się w seriach GT albo czymś podobnym, ponieważ nie byłbym tak zakłopotany. Trzeba wywierać nieco presji. Nie publicznie, ponieważ nie mówię tego do ogółu. Moja wypowiedź była skierowana do chłopaków, którzy słuchają mojego radia.

Verstappen wskazał na problemy z oprogramowaniem silnika oraz zmiany biegów przy maksymalnych obrotach, co kosztuje Red Bulla najwięcej czasu na torze.

Różnica na prostych była nieco większa niż się spodziewaliśmy - przyznał Holender. Chodzi tu o odpowiednie dostrojenie trybów mocy, które nie były dobre, a to leży po naszej stronie.

Jest to podobny problem, który pojawił się wcześniej z powodu ogranicznika. Przełożenia w górę i tym podobne nie działają odpowiednio, kiedy jesteś blisko ogranicznika obrotów.

W wyścigu jest jednak nadzieja, że Red Bull będzie mógł zbliżyć się do Mercedesa, który nie może korzystać z modyfikacji silnika zastosowanych w kwalifikacjach.

Tracimy czas na obu prostych, co ciężko nadrobić w pozostałych częściach toru. Wiedzieliśmy, że zakręty będą dla nas ważną częścią, ale nie udało nam się nadrobić wystarczająco.

Ogólnie, nie były to najgorsze kwalifikacje. Ferrari jest szybkie, ale jesteśmy bliżej Mercedesa. W wyścigu nie mogą stosować tych trybów silnika, więc bazując na tempie wyścigowym, możemy zbliżyć się do chłopaków z przodu.

Mamy inną strategię, być może na jeden pit stop lub możliwe na dwa, ale w zależności od temperatur i degradacji, wszystko może się zmienić.

Według zespołu Mercedesa problemy z zarządzaniem temperaturami opon przyczyniły się do tego, że kierowcy Ferrari byli zdecydowanie szybsi podczas kwalifikacji do GP Chin.

Za niecały tydzień do księgarni w całej Polsce trafi książka „Enzo Ferrari. Wizjoner z Maranello”, w której syn założyciela włoskiej potęgi motoryzacyjnej opowiada o swoim ojcu. W biografii nie brakuje wątków związanych z Formułą 1. Piero Ferrari charakteryzuje chociażby GIllesa Villeneuve, który zginął tragicznie w 1982 roku po wypadku na torze Zolder. Przeczytajcie fragment książki!

Daniel Ricciardo określił, że szansa otrzymania kary za wymianę jednostki napędowej wzrosła, po tym, jak w wyścigu w Bahrajnie doszło w jego bolidzie do awarii elementów jednostki napędowej.

Brytyjczyk w czwartek postanowił porozmawiać z Holendrem na temat ich kolizji z GP Bahrajnu i jednocześnie zakończyć konflikt, który niewątpliwie rozpoczął incydent z ubiegłego tygodnia.

Po wyścigu w Bahrajnie Sergiej Sirotkin określił, że on i jego zespół wyglądali jak idioci, po tym, jak na metę dojechali na dwóch ostatnich pozycjach.

Zdaniem kierowcy Red Bulla, czterokrotny mistrz świata zasłużył na karę po incydencie, jaki miał miejsce podczas Grand Prix Bahrajnu. Max Verstappen i Lewis Hamilton stoczyli pojedynek koło w koło na torze. W zakręcie numer jeden holenderski kierowca wypchnął Brytyjczyka poza linię wyścigową. Następnie wchodząc bardzo ciasno w zakręt numer dwa nie pozostawił miejsca rywalowi. W tej sytuacji Lewis Hamilton swoim przednim skrzydłem uszkodził oponę w RB14.

Natychmiastowy zjazd do alei serwisowej dwudziestoletniego kierowcy nie przyniósł oczekiwanego rezultatu, ponieważ uszkodzenia bolidu były na tyle poważne, że Max Verstappen musiał wycofać się z wyścigu.

Całe zajście zostało uznane za incydent wyścigowy, a Lewis Hamilton zakończył rywalizację na torze w Bahrajnie na solidnym trzecim miejscu.

Swojego niezadowolenia z takiego rozstrzygnięcia nie ukrywa Max Verstappen.

Z powodu kolizji z Lewisem, prócz przebitej opony mój bolid doznał jeszcze kilku innych uszkodzeń - oznajmił kierowca Red Bulla po wyścigu.

Od samego początku wszystko szło po mojej myśli. Miałem dobry start. Później w ostatnim zakręcie znalazłem się blisko Lewisa, więc mogłem zaatakować. Było między nami ciasno! Jednak od środka do końca zakrętu, to ja byłem przed nim. Nagle poczułem przebicie opony. Wtedy też zrozumiałem, że mój wyścig się zakończył - dodał.

Moim zdaniem, było wystarczająco dużo miejsca dla mnie i dla niego. Gdybym to ja przebił oponę Lewisa w identyczny sposób, on chciałby kary dla mnie.



Lewis Hamilton podczas konferencji prasowej, która miała miejsce po niedzielnej rywalizacji odniósł się do całej sytuacji.

Musi istnieć pewien szacunek między kierowcami. Może powinienem obejrzeć powtórkę, jednakże czułem, że ten manewr nie był z jego strony z szacunkiem.

Szczerze mówiąc, to w jaki sposób mnie wyprzedził było głupie i strasznie niezrozumiałe. Nie ukończył wyścigu przez samego siebie. Dodatkowo, w ostatnich wyścigach Max popełnia błędy - zakończył Lewis Hamilton.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone