+Blog

Grand Prix Azerbejdżanu 2017

Recenzja wideo podsumowania sezonu 2017

Sezon 2017 był czasem ogromnych zmian dla Formuły 1, w szczególności na szczeblach władzy. Po ponad 40 latach jedynowładczych rządów Berniego Ecclestone'a, najważniejsza seria wyścigowa została przejęta przez amerykański koncern Liberty Media. Nie obyło się bez mniejszych, jak i większych zmian, które możemy prześledzić w oficjalnym podsumowaniu DVD, czyli zebraniu garści najistotniejszych informacji w pigułce dotyczące przebiegu danego sezonu.

Pierwsze oficjalne podsumowanie sezonu udostępnione dla kibiców (wydane jeszcze za czasów kaset VHS) miało miejsce po sezonie 1981, w którym Nelson Piquet został mistrzem świata przed Carlosem Reutmannem o zaledwie jeden punkt. Od tamtej pory forma materiałów ulegała stopniowej ewolucji. Od 2000 roku zaczęły pojawiać się wydania DVD, a od 2012 roku wydawane są także wersje Blu-Ray, które oferują najwyższą możliwą jakość obrazu.

Wideo podsumowanie sezonu Formuły 1 powinno zabierać nas w tą samą podróż, którą mogliśmy ekscytować się przez dziewięć miesięcy. Przeżyć emocje, doświadczyć wszystkiego jeszcze raz, a nawet wczuć się jeszcze bardziej w rolę kierowców, patrząc na wydarzenia z perspektywy czasu i znajomych już faktów. Tym razem nie koniecznie tak jest.

Jedynym smaczkiem, który nadaje się na pochwałę i jest godnym umieszczenia w podsumowaniu jest pełne team radio Kimiego Raikkonena z wyścigu w Azerbejdżanie, w momencie gdy Fin wraca do wyścigu podczas czerwonej flagi. Na nagraniu możemy usłyszeć, że już w garażu Kimi dopytywał się swojego inżyniera gdzie jest kierownica, ale jeszcze spokojnym tonem. Resztę, wszyscy znamy. I na tym plusy się kończą, bo minusów jest od groma.

Pierwsze, co rzuca się w oczy to brak tytułu serii. Dotychczas na każdym pudełku z nośnikiem mogliśmy znaleźć bardziej lub mniej wysublimowane nazwy, które w jakimś sensie odnosiły się do przebiegu całego sezonu. Tym razem owego sloganu nie ujrzymy. Zapewne jest to jeden z celowych ruchów Liberty Media, polegający na odejściu od dawnej epoki, z którą ewidentnie Amerykanie nie chcą być kojarzeni.

Dużym rozczarowaniem było dla mnie brak większej liczby materiałów, czy też ujęć z kamer telewizyjnych, które mogłyby rzucić nową perspektywę na dane zdarzenie. Wszelkie „wstawki” pojawiające się co jakiś czas pomiędzy istotnymi wydarzeniami sezonu np. analiza kolizji Ocona i Pereza w Belgii była żywcem skopiowana z oficjalnego kanału F1 na Youtubie.

Od kiedy F1 jest w Internecie, materiały stały się szerzej dostępne. Tym samym takie podsumowanie w formie DVD zdecydowanie traci na wartości, ponieważ traci tym samym swój ekskluzywny charakter i zatraca się przeszłą radość z oczekiwania na wydanie takiego posumowania i ujrzenia „na światło dzienne” nieznanych nagrań.

Kolejną rzeczą, za którą można byłoby zganić montażystów, to zbyt krótkie, niewspółmierne do akcji na torze posumowania każdego wyścigu. Z reguły, bez względu na to czy był to historyczny wyścig w Azerbejdżanie, czy nudna procesja na koniec całkiem przyzwoitego sezonu w Abu Zabi, podsumowanie weekendu trwało tylko, albo aż 10 minut. Wiele wydarzeń zostało pominiętych, np. team radio Alonso z Bahrajnu, czy nawet brak momentu wycofania się pod koniec wyścigu w Kanadzie, kiedy Hiszpan odpadł z powodu kolejnych usterek silnika Hondy.

Oprócz tego zauważyłem ogromną niekonsekwencję w pokazywaniu przejazdów kwalifikacyjnych, co moim zdaniem idealnie nadawałoby się na początek każdego podsumowania weekendu wyścigowego. Raz te przejazdy były, innym razem wyglądało to tak jakby te kwalifikacje w ogóle się nie odbyły.

Według mnie w podsumowaniu zbyt bardzo skupiono się w kilku weekendach na gwiazdach, które zwykle goszczą w Paddock Club podczas Grand Prix. W transmisji telewizyjnej są ciekawym dodatkiem dla „niedzielnych” fanów F1, ale nie powinny one zajmować w ogóle miejsce w podsumowaniu DVD.

Dodatkową rzeczą, która mocno mnie zdziwiła, było umieszczenie krótkich relacji z koncertów organizowanych w ramach weekendu Grand Prix. Jest to jedna z ostatnich rzeczy jaką chciałbym zobaczyć w takim podsumowaniu. Myślę, że zajęło to tylko czas, który mógłby zostać spożytkowany na pokazanie więcej akcji wprost z wyścigu, których nie widzieliśmy w transmisji telewizyjnej.

Niewątpliwie dużym minusem od strony technicznej jest rozmieszczenie poszczególnych nagrań. Tutaj po raz kolejny FOM wykazuje się swoją niekonsekwencją. Opakowanie z podsumowaniem składa się z dwóch płyt DVD. Na pierwszej - pierwsze 11 wyścigów sezonu wraz z dodatkami pokroju kamer na bolidach z sytuacjami z wyścigów (umieszczane wcześniej na Youtubie) i profile kierowców. Zawartość drugiej płyty również nie powala na kolana - druga część sezonu plus dodatki: kamery pokładowe i materiały wideo, które mogliśmy oglądać za darmo na YouTubie.

Dla mnie jest to osobiście śmiech na sali. Nie po to płaci się niemałą kasę by oglądać coś, co parę miesięcy wcześniej można było obejrzeć za darmo.

Idealnym pomysłem w tej sytuacji byłoby umieszczenie całego sezonu na jednej płycie, a na drugiej dodatki, które na przykład w trakcie sezonu dostępne byłyby tylko dla użytkowników płatnej aplikacji. Czy doczekamy się tego, czas pokaże.

Podsumowując, to było najgorsze podsumowanie sezonu wydane na DVD jakie oglądałem. Sam w swojej kolekcji posiadam pięć takich wydań i tegoroczne jest zdecydowanie najsłabsze z nich wszystkich. Obawiam się, że FOM zaczyna iść po najmniejszej linii oporu po prostu wypuszczając z roku na rok coraz gorsze podsumowania, licząc tylko na szybki zarobek.

Niestety, prawdziwi fani F1 nie odnajdą tu więcej niż to co już znają na pamięć. Oglądając to podsumowanie odniosłem wrażenie, że taki film aż sam prosi się o jakieś usprawnienie, bo wszystko to gdzieś stanęło na pewnym poziomie i wygląda tak, jakby brakowało nowych pomysłów na odświeżenie formuły podsumowań wideo. Oczekuję, że za rok otrzymamy lepszy produkt, bo gorzej być nie może.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone